Notowania

winiecki
29.01.2012 06:49

Winiecki dla Money.pl: Prowincjonalizm krytyczny

Prof. Jan Winiecki dla Money.pl, o popularnych - i fałszywych jednocześnie - stereotypach.

Podziel się
Dodaj komentarz
(kprm.gov.pl)

Ostatnio częściej w moich felietonach pobrzmiewają polemiki. Spieszę jednak uspokoić moich Czytelników, że w każdej takiej polemice idzie o ważną sprawę, przedstawioną w tekście, który mnie do polemiki sprowokował. Umacnia bowiem wśród słabo zorientowanych popularne – i fałszywe jednocześnie – stereotypy.

W ostatnich tygodniach dużo – i właśnie błędnie! – pisano o Węgrzech, błędach rzekomo tylko poprzedniej ekipy i przy okazji o nieszczęściach, jakie przyniosła Węgrom transformacja. Teksty pochodziły z wiadomej strony sceny politycznej – tej, której śni się Budapeszt. No i właśnie stamtąd, np. z publicystyki Igora Jankego, pochodzą oskarżenia socjaldemokracji węgierskiej o _ zrujnowanie państwa _, a całą transformację przedstawia się jako jeden ciąg nieszczęść.

Warto więc przywrócić właściwe proporcje i upomnieć się o uczciwy i sensowny obraz węgierskiej (a przy okazji i polskiej) transformacji. W innym dłuższym tekście dowodzę, że węgierska transformacja była transformacją udaną i postawiła Węgry w grupie krajów transformacyjnego sukcesu. Wskazuję też, że ten sukces, mierzony m.in. wzrostem poziomu życia, mógłby być większy, gdyby nie nadmierna troska o uchronienie Węgrów przed kosztami zmian ustrojowych.

Te próby zdestabilizowały węgierską gospodarkę w latach 1990-94 (kiedy, nota bene, rządzili konserwatyści). Socjaldemokracja, po dojściu do władzy, przeprowadziła niezbędne stabilizujące cięcia w wydatkach – i przegrała kolejne wybory. Po 1998 r. było już znacznie gorzej, gdyż rozpętany przez nową prawicę Orbana populistyczny festiwal obietnic – i rujnującej stabilność gospodarki ich realizacji – doprowadził do kolejnej destabilizacji. Socjaldemokraci w końcu przegrali i mamy to co mamy. Węgrzy mogliby być sporo zamożniejsi, gdyby nie owe ekscesy.

Ale w publicystyce pojawiła się też kolejna zbitka często powtarzanych _ fałszywek _ na temat polskiej transformacji i to z drugiej strony sceny politycznej. Powtarza ją od lat luminarz lewicowości, prof. Karol Modzelewski. Nadal opowiada on te same nonsensy o zniszczeniu potencjału zbudowanej w komunizmie gospodarki (to samo słyszałem niedawno na konferencji PAN od rosyjskich matuzalemów tamtejszej ekonomii!). Ale nie tylko zniszczono co tak wspaniale wybudowano w PRL. Co gorsze, _ szokowa terapia antyinflacyjna i neoliberalny sposób postępowania nowych ekip _ zaostrzyły jeszcze kryzys. Po pierwsze: zaostrzyły kryzys, czy przyspieszyły zmiany instytucjonalne i nieznane w naszej historii gospodarczej szybkie zmniejszanie dystansu do bogatego Zachodu?

Nawet jeśli historykowi średniowiecza, jakim jest prof. Modzelewski nie chciało się zaglądać do współczesnych statystyk, aby zobaczyć ów ogromny sukces w podnoszeniu poziomu życia, to być może warto było zmusić się do mniej czasochłonnego myślenia porównawczego. Może wówczas, uświadomił by sobie, że to samo działo się na Węgrzech, w Czechach, a potem na Słowacji i w krajach bałtyckich procesie transformacji.

Wszystkie te kraje przeprowadziły identyczne zmiany ustrojowe, niektóre kraje nawet bardziej radykalnie wolnorynkowe niż Polska. Są to właśnie te kraje, w których – mimo popełnianych błędów w postaci odstępstw od recept liberalnego modelu – transformacja udała się. Ponieważ innym, którzy tego modelu nie stosowali, lub robili to niekonsekwentnie, takich sukcesów n i e udało się osiągnąć, więc znaczy to, iż model sprawdził się w praktyce.

Wreszcie, powinno to dać do myślenia różnym krytykom polskiej transformacji (w tym i rzeczonemu Profesorowi), że skoro kolejne rządy różnych orientacji – liberalnej, konserwatywnej i socjaldemokratycznej – nie odeszły zbyt daleko od tego modelu, to znaczy, że nie było dla niego nie-katastrofalnej, czy choćby nawet nie-szkodliwej, alternatywy. Nie dostrzegają tego krytycy udanej transformacji i z prawa, i z lewa...

Więcej felietonów profesora Winieckiego - czytaj w Money.pl
Europa - tematy zastępcze i tematy realne Kolejny wielki spęd polityków Eurostrefy i całej Unii przyniósł krótki, jednodniowy okres euforii.
Prof. Winiecki: Oburzeni, czy odurzeni? Ocenia ruch zbuntowanych, ogarniający centra finansowe świata.
Winiecki dla Money.pl: Wspierał beznogi kulawego i nawzajem Relacje między dolarem i euro ostatnimi czasy się ustabilizowały. To powinno dziwić.
Tagi: winiecki, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, najważniejsze
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz