biznes klasa

Raz dostał zlecenie na przewóz koperty. Kto zamawia powietrzne taksówki?
WIDEO

Raz dostał zlecenie na przewóz koperty. Kto zamawia powietrzne taksówki?

- W dużej mierze latamy z biznesem, czyli z ludźmi, którzy albo potrzebują transportu szybko, dostać się z miejsca A do B ekspresowo, nie tracić czasu, załatwić swoje sprawy i wrócić, albo dlatego że sytuacja wymaga tego, aby coś zrobić "na cito" - mówił w "Biznes Klasie" Maciej Kowalczyk, założyciel Max Berger Aviation, prezes firmy Call & Fly, która organizuje loty taksówkami powietrznymi i helikopterami. - Kiedyś zadzwonili do nas z banku i zapytali, czy jesteśmy w stanie dostarczyć dokumenty do Katowic za trzy godziny. Powiedzieliśmy: pewnie, pod warunkiem że za godzinę klient będzie na lotnisku. No i za godzinę dostaliśmy kopertę, mieliśmy godzinę lotu, po czym przekazaliśmy tę kopertę człowiekowi, któremu załatwiliśmy wjazd na płytę, przekazaliśmy kopertę, samochód pojechał. Z tego, co wiem, zdążyli. Wieźliśmy kopertę, dokumenty na przetarg. Przetarg zamykali o konkretnej godzinie, jak nie zdążysz, to nie ma zmiłuj. Pracujemy w tej chwili z dwoma zespołami transplantologicznymi i dzwoni do mnie szef transplantologów dzwoni do mnie o 23 i mówi: Maciek, mamy dawcę, ekipa jest już w drodze, o szóstej rano zaczynamy zabieg, o ósmej potrzebujemy samolotu np. z Gdańska i będziemy operować człowieka w Poznaniu. To są superszybkie akcje - dodał. Kto przede wszystkim korzysta z powietrznej taksówki? - Głównie biznes, bo to są głównie ludzie, którzy nie tylko mają potrzebę, ale też mają na to środki. Celebryci też. Wspaniale wspominam latanie z Perfectem, dwa dni trasy koncertowej na dwa samoloty. Cały zespół był zachwycony tym, że instrumenty i cała technika jechały dołem, a oni tylko przeskakiwali z miejsca na miejsce, grali koncert i lecieli dalej - wyjaśnił Kowalczyk.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Zwolnili mnie z mojej firmy". Największy błąd polskiego biznesmena
WIDEO

"Zwolnili mnie z mojej firmy". Największy błąd polskiego biznesmena

- Z moją pierwszą firmą, której byłem prezesem, weszliśmy na giełdę. A trzy lata później rada nadzorcza mnie zwolniła z pracy, z mojej firmy. I to była niesamowicie brutalna lekcja dla mnie. Nie wyobrażałem sobie, że to jest możliwe - mówił w "Biznes Klasie" Tadeusz Witkowicz, który jako jedyny do tej pory Polak wprowadził swoją spółkę Artel Communication na giełdę NASDAQ w USA. - Byłem sercem i mózgiem i całą maszyną napędową tej firmy. I myślałem, że jestem niezastąpiony. I tak było, ale rada nadzorcza była na tyle głupia czy naiwna, ze myśleli, że mogą mnie wymienić na kogoś, kto miał większe doświadczenie. Ja miałem wtedy 36 lat, młody, mało doświadczony, inżynier zresztą, a nie biznesmen. Powiedzieli mi, że trzeba kogoś, kto ma trochę więcej siwych włosów. To była dla mnie wielka porażka, bo dostałem cios w łeb i musiałem się z tego podnieść - stwierdził. - To był naprawdę największy szok w moim życiu, a błędem było to, że po pierwsze przyjąłem do rady nadzorczej ludzi, którzy nie zainwestowali w firmę. Czyli mieli jakieś tam malusieńkie udziały, ale mogli podjąć decyzję intelektualną: okej, on na papierze nie wygląda tak dobrze, wymienimy na kogoś z lepszym CV. To był mój największy błąd. Ale gdyby oni mieli poważne pieniądze w tej firmie, to by pomyśleli dwa, trzy, cztery razy. I później w następnej firmie miałem dyrektorów w radzie nadzorczej, którzy mieli poważne udziały w firmie - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
"Gra na śmierć i życie". Odniósł sukces w USA. Mówi, jak działa biznes
WIDEO

"Gra na śmierć i życie". Odniósł sukces w USA. Mówi, jak działa biznes

- Dla mnie obsesja jest bardzo ważna. Bo żyjemy na rynku, gdzie jest konkurencja. I konkurencja to nie jest taka ładna gra. To jest gra na śmierć i życie. Oni chcą mnie zniszczyć, a ja chcę ich zniszczyć, więc walczymy. Naprawdę to jest wojna - mówił w "Biznes Klasie" Tadeusz Witkowicz, który jako jedyny do tej pory Polak wprowadził swoją spółkę Artel Communication na giełdę NASDAQ w USA. - I teraz żeby wygrać, to tak jak bokser na ringu. Dostaje w głowę i często leży, i często, jak oglądam boks, to się dziwię. Bokser leży na macie, ale wstaje. I trener już mówi "nie", sędzia mówi "nie", a on chce dalej walczyć, mimo że jest zakrwawiony. On ma tę obsesję, żeby wygrać. Jeśli się ma taką obsesję, to wtedy człowiek naprawdę wykorzystuje wszystkie swoje możliwości, żeby rozwiązać problemy, które są na drodze do sukcesu - tłumaczył Witkowicz. - I nawet teraz pracuję nad projektem i pracuję w niedzielę, w sobotę, czasami wstaję o trzeciej rano, bo nie mogę spać, bo mnie tak dręczy ten temat, że muszę usiąść przy biurku i się zastanowić, jak to rozwiązać. Bo jeśli go nie rozwiążę, no to nie będę miał biznesu. Biznes to jest bardzo ciężki kawałek chleba, ludzie nie wiedzą może nawet, że ciągle się rozwiązuje problemy. Bez przerwy, nie ma dnia, nie ma godziny bez jakiegoś problemu. I żeby to robić, to trzeba mieć więcej niż chęć: że założę biznes, będę grał w golfa, będę jeździł mercedesem czy kupię sobie ferrari. Nie, to nie o to chodzi, tu chodzi o to, żeby wygrać, a żeby wygrać, to trzeba naprawdę włożyć wszyściusieńko - stwierdził.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Mam dużo obaw". Rewolucja dla firm. Biznesmen zabiera głos
WIDEO

"Mam dużo obaw". Rewolucja dla firm. Biznesmen zabiera głos

Nadchodzi Krajowy System e-Faktur. Od 1 lutego 2026 r. e-fakturowanie w KSeF stanie się obowiązkowe dla największych firm, a od 1 kwietnia dla pozostałych przedsiębiorców. Najmniejsi podatnicy wejdą do systemu w przyszłym roku. Natomiast wszystkie firmy bez wyjątku od 1 lutego 2026 r. będą miały obowiązek odbierania faktur w systemie. - Mam dużo obaw dotyczących np. pewnego rodzaju przyblokowania systemowego. Mamy też obawy na temat przepływu płatności, nie wiem, czy to się sprawdzi, może nie mówmy o tym, żeby nie wywoływać wilka z lasu. Mamy też pewne zastrzeżenia dotyczące kwestii cyberbezpieczeństwa. Czy rzeczywiście te wszystkie dane, bardzo wrażliwe, czy to wszystko jest tak przygotowane, że jest to całkowicie bezpieczne - mówił w "Biznes Klasie" Paweł Łossowski, założyciel i prezes EVER GRUPA. - Wiem, że KSeF jest przygotowywany od wielu lat, wielokrotnie moment jego wejścia w życie był przekładany, miejmy nadzieję, że jest to system przygotowany, wszystkie narzędzia są tak zoptymalizowane, że zagrożenia związane z cyberprzestępstwami nie będą miały tam miejsca - dodał. Czy ten system jest potrzebny? - Bardziej dla systemu administracji publicznej, to tak, bo to jest pełen przegląd wszystkiego, co się dzieje w firmach, uszczelnienie systemu pod każdym względem. Nie chcę się wypowiadać, czy to jest potrzebne, czy nie, bo to pewnie zależy od punktu widzenia. Jest to pewien etap rozwoju naszego kraju i świadczy o tym, że jednak idziemy w kierunku cyfryzacji procesów administracyjnych - ocenił.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Zaczynali przed Facebookiem, dlaczego nie podbili świata? Prezes tłumaczy
WIDEO

Zaczynali przed Facebookiem, dlaczego nie podbili świata? Prezes tłumaczy

Serwis Fotka.pl wystartował w 2001, a Facebook na szeroką skalę dopiero w 2006 roku. Jeszcze później Instagram. Dlaczego to nie Fotka jest dziś na miejscu firmy Marka Zuckerberga? - Jest kilka przyczyn. To było nastawienie właścicieli, żeby nie szukać kapitału na zewnątrz, ponieważ w Polsce dopiero od niedawna można w łatwy sposób pozyskiwać kapitał. Wtedy mieliśmy rynek kapitałowy niezbyt rozwinięty. Szukanie inwestora itd. byłoby zbyt problematyczne. Poza tym przekleństwo polskiego rynku jest takie, że polski rynek jest na tyle duży, że daje dobrze zarobić, a na tyle mały, że w skali globalnej jesteś mrówką. I jeżeli zbyt wpasowujesz się w rynek polski, to takie dostosowanie firmy do tego, co jest za granicą, jest po prostu trudne i czasem wydaje się niemożliwe, bo świat nie śpi i twoje rozwiązanie pojawiło się gdzieś indziej i tam już jest konkurencja, rynek jest zabetonowany i bardzo trudno wejść w taki rynek - mówił w "Biznes Klasie" Marek Kołosiński, prezes i członek zarządu serwisu Fotka.pl. Firma w szczycie miała 80 pracowników, a obecnie ośmiu. - Mieliśmy pik, ale potem pojawiła się Nasza Klasa, Facebook, inne serwisy. Liczba użytkowników zaczęła nam spadać, wraz z tym spadały przychody. I zamiast iść drogą redukowania zespołu, to podjęliśmy decyzję, że skoro mamy sprawdzonych ludzi, to znajdujemy dla nich inne zajęcie. Co to oznacza w praktyce? Mieliśmy np. bardzo duży dział reklamy w Warszawie. On pozyskiwał reklamy dla Fotki, ale skoro nie ma miejsca, żeby emitować reklamy na Fotce, to zaczęli sprzedawać reklamy dla innych serwisów. I w pewnym momencie sprzedawaliśmy reklamy dla Kwejka, dla Grona. I w ramach takiego poukładania biznesu wydzieliliśmy osobną spółkę, która zajmowała się właśnie tą sprzedażą i automatycznie część zespołu nam tam odeszła. Takich projektów pobocznych mieliśmy bardzo dużo - wyjaśnił Kołosiński.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Rynek o dużym potencjale wzrostu". Mówi o kluczowym dla Polski zjawisku
WIDEO

"Rynek o dużym potencjale wzrostu". Mówi o kluczowym dla Polski zjawisku

- Uważam, że takim rynkiem o dużym potencjalne wzrostu jest rynek "silverów", czyli osób starszych. Demografia w Polsce jest taka, jaka jest, mamy ujemny przyrost naturalny, z rynku pracy schodzi coraz więcej osób. Rynek "silverów" będzie zatem moim zdaniem rósł - mówił w "Biznes Klasie" Paweł Łossowski, założyciel i prezes EVER GRUPA. - Poza tym moim zdaniem rynek "silverów" będzie też miał też coraz większe oczekiwania. Za 5-10 lat "silverami" będą osoby, które już dorobiły się po 1989 roku, w związku z czym one na pewno będą chciały tę jesień życia spędzać w innych warunkach, lepszych, ich oczekiwania wzrosną. Także pojawią się związane z tym możliwości rynkowe. Nie mówię tylko o pomocy rehabilitacyjnej, leczniczej, jakiejś suplementacji diety, ale wszelakich jakichś usługach komplementarnych związanych z tym rynkiem, począwszy od budowy domów opieki czy całych osiedli, gdzie ci ludzie będą mogli wspólnie spędzać czas w godnych warunkach - tłumaczył. - Według mnie ten rynek jest nadal niedoceniony i na pewno będzie się rozwijał. W 2030 roku będziemy mieli około 10 mln ludzi w wieku 65+. Z każdym rokiem liczba tych osób będzie rosła, a liczba mieszkańców Polski będzie spadać, w związku z czym ten udział procentowy będzie coraz większy. Jest to na pewno biznes rozwojowy na najbliższe lata - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek