Chińskie auta podbijają rynek. Prezes: nie obrażajmy się na klientów
Europa przez lata przenosiła produkcję do Chin, by obniżyć koszty. Dziś, gdy chińskie firmy coraz śmielej wchodzą na europejski rynek z własnymi produktami, wielu jest tym zaskoczonych. Zdaniem Agnieszki Hipś z CLIP Group to konsekwencja decyzji podejmowanych przez zachodnie firmy.
Rosnąca obecność chińskich produktów i samochodów na europejskim rynku nie jest dziełem przypadku. Jak przekonywała w "Biznes Klasie" Agnieszka Hipś, prezes CLIP Group, przez lata to zachodnie firmy zlecały produkcję właśnie w Chinach.
– Nie miejmy pretensji do Chińczyków, że zrobili to, co myśmy w kontrakcie napisali. My tego chcieliśmy – powiedziała.
Jej zdaniem dziś Europa odczuwa skutki własnych decyzji. Produkcja wielu komponentów została przeniesiona do Azji, przez co europejskie firmy uzależniły się od dostaw z Dalekiego Wschodu. – Jak nam Daleki Wschód nie wyśle, to my nagle nie możemy produkować – zauważyła.
"Nie obrażajmy się na konsumentów"
Hipś odniosła się również do rosnącej popularności chińskich samochodów w Europie. Jej zdaniem wybory klientów są przede wszystkim efektem konkurencyjnej oferty producentów.
– Nie obrażajmy się na konsumenta, który mówi: fajne to chińskie auto. Ono jest fajne, dobre, bardzo nowoczesne, wygląda jak europejskie i jest tańsze – stwierdziła.
Jak podkreśliła, kierowcy od lat wybierają samochody różnych marek i krajów pochodzenia. Jedni pozostają wierni japońskim producentom, inni preferują auta niemieckie czy amerykańskie. W jej ocenie chińskie marki stają się po prostu kolejną alternatywą, która zdobywa klientów dzięki cenie i nowoczesnym rozwiązaniom, a nie wyłącznie krajowi pochodzenia.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.
Pochodzi z Trójmiasta i swoją przygodę z mediami zaczynała od pisania o grach, a dziś zgłębia świat finansów w money.pl. Choć dopiero stawia pierwsze kroki w zawodzie, to dziennikarstwo to maraton, a nie sprint, więc na wszystko przyjdzie czas. W pracy interesuje ją, jak gospodarka wpływa na naszą codzienność, a także psychologia biznesu. Prywatnie uwielbia składać klocki LEGO i relaksować się włączając konsolę.