Praga wprowadza obostrzenie dla uchodźców w wieku poborowym. Ochronę będą mieli tylko ci, którzy mają uregulowane kwestie wojskowe. Czy Polska pójdzie w ślady sąsiada?
- Rozmawialiśmy na ten temat już jakiś czas temu, gdy ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji. Tam są określone przepisy wiek i też kwestia wielkości rodziny, liczby dzieci i tak dalej - mówił w Radiu ZET Tomasz Siemoniak.
- Ze strony Ukrainy padały takie głosy, że chętnie by poddawali mobilizacji tych, którzy wyjechali i podlegają obowiązkowi mobilizacji, wtedy uznaliśmy, że nie będziemy tego robili. To znaczy, żeby nasza policja łapała takie osoby i je dostarczała - dodał minister.
WIDEOSzkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
- Tak naprawdę dotyczy to obywateli Ukrainy, bo innych uchodźców, którzy jeszcze są w polskich ośrodkach z Afganistanu, z Afryki, to nie ma większego znaczenia, czy podlegają obowiązkowi służby wojskowej - przekazał Siemoniak.
Wiąże się to z decyzją unijną z 15 lipca. Brukseli państwa członkowskie uzgodniły, że Unia Europejska nie będzie już z automatu zapewniać ochrony Ukraińcom w wieku poborowym.
- Jesteśmy aktywni bardzo w tej dyskusji dotyczącej statusu obywateli Ukrainy w Unii Europejskiej. To wielokrotnie ministerstwa wewnętrznych przez ostatnie lata dyskutowali i na pewno można tutaj rozważyć różne działania, które skłonią takie osoby jednak do tego, żeby wykonywały obowiązek wobec swojej ojczyzny - tłumaczył.
Ale "sądzę, że nie powinniśmy tego robić siłowo". - Rozmawiałem o tym wielokrotnie z przedstawicielami władz ukraińskich do tego, żeby zapewniać żołnierzy. To jest ogromny deficyt. Dla Ukrainy jest to deficyt numer jeden. Więc na pewno są zainteresowani tym, żeby takie osoby trafiały z powrotem na Ukrainę - podkreślił.
- Natomiast, mówię, takie wszelkie rozwiązania siłowe nie są przewidziane - podkreślił.