Uderzają w czuły punkt Rosji. Naftowe podbrzusze boli coraz bardziej

Ukraińskie drony uderzyły minionej nocy w obwód moskiewski i w stołeczną rafinerię. Przypominamy, dlaczego Kijów obrał na głębokich tyłach w Rosji za cel właśnie rafinerie i infrastrukturę naftową.

Pracownik Gazprom Neft w rafinerii w RosjiPracownik Gazprom Neft w rafinerii w Rosji
Źródło zdjęć: © Getty Images | Andrey Rudakov
Bartłomiej Chudy

Ukraina uderzyła w niedzielę, która jest trzecim dniem wyborów parlamentarnych w Rosji, w Moskwę i tamtejszą rafinerię. Atak został odebrany jako próba zakłócenia wyborów. Mer Moskwy poinformował o uderzeniu 450 dronów. Z nagrań, które udostępnili w sieci internauci widać, jak – po raz kolejny – trafiona została rafineria w Kapotnii, która znajduje się 15 km od murów Kremla.

Ukraina wymierza kolejny cios w rafinerię w Moskwie

Rosyjski prezydent Władimir Putin mówił na początku września o kosztach ukraińskich ataków podczas nocnej konferencji prasowej w Biszkeku w Kirgistanie, gdzie uczestniczył w szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Wprost przyznał, że seria uderzeń w czasie wakacji wyrządziła Rosji straty rzędu 1 proc. PKB.

Straty okazują się dotkliwe i – co pokazują naloty z września – Ukraina nie ustaje w swojej kampanii wymierzonej w surowcowe zaplecze Rosji. Zakaz eksportu benzyny przedłużono w tym kraju do końca stycznia 2027 r. W przypadku diesla ograniczenie obowiązuje do końca września, ale najprawdopodobniej będzie wydłużone o miesiąc.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Pod koniec sierpnia Reuters poinformował, że produkcja benzyny w Rosji spadła do około 70 proc. średniego zapotrzebowania na rynku wewnętrznym w okresie letnim. Na początku wakacji Rosja zaczęła korzystać z rezerw i w trybie awaryjnym sprowadzać paliwo zza granicy.

Ukraińskie ataki mają na celu odcięcie dostaw dla armii agresora, ale również destabilizację państwa i wywindowanie jego kosztów prowadzenia wojny. Zaznaczmy, że jeszcze przed nasileniem ataków przez Ukrainę Rosja odpowiadała za ok. 10 proc. światowych dostaw diesla.

Sytuacja wywołuje jednak skutki sięgające dalej niż gospodarka Rosji. Świat mierzy się z największym kryzysem surowcowym wskutek wojny na Bliskim Wschodzie i utrudnień w kluczowych szlakach dla przesyłu ropy oraz paliw. Ciosy Kijowa w rosyjskie rafinerie "dokładają" swoje, wskutek czego światowe rezerwy ropy spadają do progu, który eksperci JP Morgan uznają za krytyczny. To poziom 6,8 mld baryłek ropy, poniżej którego rafinerie tracą płynność i nie są w stanie pracować na bieżąco, a ważniejszym problemem niż cena ropy staje się jej fizyczna dostępność.

Drobne uszkodzenia podstawowych jednostek destylacji ropy można zwykle usunąć w dwa tygodnie. Jeżeli jednak trafione zostają bardziej skomplikowane instalacje, takie jak krakery, hydrokrakery, reformery czy hydrotretery, naprawa może trwać średnio 6–8 miesięcy, a przy konieczności wymiany urządzeń jeszcze dłużej. W przypadku moskiewskiej rafinerii, poważnie uszkodzonej już w czerwcu, produkcja ma być ograniczona aż do początku 2027 r.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje mają powtarzające się ataki. Rosyjskie rafinerie próbują przywracać produkcję po wcześniejszych uderzeniach, ale kolejne trafienia – jak w przypadku obiektów w Syzraniu i Saratowie – mogą ponownie wyłączać te same instalacje, zanim zakończy się ich naprawa.

Wybrane dla Ciebie