Trzy źródła branżowe przekazały Reutersowi, że praca w zakładzie w Syzraniu stanęła całkowicie we wtorek, a w rafinerii w Saratowie w poprzedni piątek (11 września). Oba obiekty stały się celem ataków dronów Ukrainy w nocy z 10 na 11 września. Kijów już od wielu miesięcy prowadzi nasilone uderzenia w rafinerie, a obiekty w Syzraniu i Saratowie - obu miastach nad Wołgą - "przyjęły" kolejne takie ciosy.
Reuters: dwie rafinerie Rosji wstrzymały prace
W Syzranie dron uszkodził główną instalację destylacji ropy, która odpowiada za aż 71 proc. mocy zakładu. Naprawa może potrwać co najmniej miesiąc. Druga instalacja, zapewniająca pozostałe 29 proc., przechodziła już remont po wcześniejszym ataku z lipca. Obiekt w tym mieście jest w stanie przerabiać dziennie ok. 170 tys. baryłek.
Natomiast rafineria w Saratowie "wracała" z początkiem września do pracy, odbudowując się po atakach dronów Ukrainy z lipca i sierpnia. Podwójne uderzenie z września zniweczyło jednak plany Rosjan. Jej nominalna zdolność przerobu to ok. 7 mln ton ropy rocznie, co daje ok. 140 tys. baryłek dziennie. I ten zakład wstrzymał prace.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Od czerwca niedobory paliw skłoniły władze do racjonowania w części Rosji i na anektowanym Krymie. Kryzys paliwowy rozlewa się po Rosji na dobre. "The Moscow Times" podał, że w Sankt Petersburgu na stacjach tworzą się długie kolejki. – Benzyna jest dostępna bez czekania już na mniej niż 40 proc. stacji. Na części stacji paliwa nie ma w ogóle – informuje niezależny od Kremla dziennik.
Po tym samym ataku Ukrainy prace z przerobem ropy wstrzymała już wcześniej duża rafineria w Riazaniu. Jej pełne moce sięgają około 340 tys. baryłek dziennie, jednak w 2024 r. zakład był daleki od efektywności – przerobił ok. 262 tys. baryłek ropy.
źródło: Reuters, "The Moscow Times"