Gdy Jakub Nowak zaczynał pracę, firma generowała 18 mln zł przychodów. W programie "Biznes Klasa" Łukasza Kijka wspomina swój pierwszy rok:
Jako taki młody, nieopierzony kurak w pierwszym roku sam zrobiłem 18 milionów, czyli nieświadomy, bez ograniczeń, podwoiłem firmę.
Po roku został szefem sprzedaży i zbudował cały dział handlowy. W 2008 r. właściciele rodzinnej firmy przekazali mu zarządzanie. Wtedy 85 proc. sprzedaży stanowiły wina owocowe, a 85 proc. przychodów pochodziło z rynku tradycyjnego. Nowak stwierdził, że firma jest "atrakcyjna na nieatrakcyjnym rynku" i całkowicie zmienił strategię. Dziś wina owocowe to około 3 proc. sprzedaży.
Pakiet łączony z funduszem
W 2014 r. zgłosił się fundusz Enterprise Investors, który złożył właścicielom ofertę wykupu firmy pod jednym warunkiem: że Nowak zainwestuje również własne pieniądze i pozostanie w zarządzie. Transakcję sfinalizowano w 2017 r. W tym samym roku Nowak kupił kultową markę Grzaniec Galicyjski, której zakup negocjował przez ponad trzy lata z jej krakowskim właścicielem. Jak opowiada, zachodnia konkurencja postawiła właścicielowi ultimatum: albo sprzeda markę, albo zostanie zniszczony. Nowak wybrał inną drogę: przez trzy lata powtarzał, że marka jest wspaniała i chętnie ją odkupi, jeśli właściciel będzie miał na nią inny pomysł. W końcu trafiła do jego portfela.
Z funduszem pracował siedem lat, do 2024 r., kiedy udało mu się firmę wykupić.
Ja mam dopiero 46 lat, mi się chce i chcę zbudować dużą międzynarodową firmę. Chcę, żeby nasze produkty były dostępne w minimum 50 krajach na świecie.
"Kupiliśmy berło narodowe Hiszpanów"
Pierwszą inwestycją międzynarodową firmy był zakup winnicy i zakładu produkcyjnego w Transylwanii w Rumunii - to 200 hektarów własnych winnic. Transakcja udała się dopiero za trzecim razem: pierwsze rozmowy przerwała pandemia COVID-19, drugie - wybuch wojny w Ukrainie i załamanie łańcuchów dostaw.
Flagową inwestycją okazało się jednak przejęcie hiszpańskiej firmy Monistrol - drugiej najstarszej hiszpańskiej winnicy produkującej cavę, firmy z blisko 150-letnią tradycją, założonej w 1882 r. - Kupiliśmy berło narodowe Hiszpanów - mówi Nowak.
Jak sam przyznaje, w momencie składania oferty nie miał pieniędzy na zakup - musiał je zorganizować w dwa miesiące. Banki odsyłały go od drzwi do drzwi, więc kilkadziesiąt milionów złotych pożyczyły mu prywatnie dwie osoby. - Pierwszy closing (finałowy etap procesu negocjacji - red.) miałem mieć 6 września, 4 września jeszcze tych pieniędzy nie miałem - opowiada.
Transakcję uratowała dodatkowa miesięczna procedura po stronie sprzedającego. Dziś Nowak podkreśla, że przejęcie hiszpańskiej firmy było dla niego przede wszystkim oknem na świat: dało polskim produktom dostęp do ponad 30 rynków.
Chiny, miliard i projekt, o którym "będą pisać książki"
Kolejny przystanek to miliard złotych przychodów. Nowak szacuje, że osiągnie go maksymalnie w ciągu dwóch, trzech lat. Budżet na następny rok przekracza już 600 mln zł. Kluczem może okazać się duży projekt w Chinach, na którego szczegóły jest jeszcze za wcześnie.
Myślę, że jak go dopniemy, a go dopniemy, bo zawsze dopinamy, będą o tym książki pisać - mówi.
Nowak został zaproszony przez stronę chińską i po prezentacji projektu trafił na spotkanie z gubernatorem chińskiej prowincji, czyli szefem jej władz wykonawczych oraz 20 najważniejszymi ministrami. Zaproszono tylko trzy firmy - obok niego siedzieli przedstawiciele biznesu z Arabii Saudyjskiej wyceniani na 107 i 105 mld dol. Finansowanie projektu zaproponował już Bank of China.
132 mln zł podatków i brak wsparcia
Nowak nigdy nie wypłacił z firmy dywidendy - 100 proc. zysków przeznacza na rozwój. Przed rozmową poprosił dyrektora finansowego o zsumowanie trzech podatków - VAT, CIT i akcyzy - zapłaconych w kończącym się roku finansowym. Wyszło ponad 132 mln zł. - Mam troszkę taki niedosyt, że te podatki nie są reinwestowane w dalszy rozwój, czyli nie ma żadnych realnych programów wsparcia dla takich firm jak moja - mówi.
Jego postulat to fundusz wsparcia ekspansji międzynarodowej z tzw. szybką ścieżką dla sprawdzonych firm, które reinwestują zyski. Jak tłumaczy, w instytucjach finansowych sam proces KYC (procedura weryfikacji tożsamości - red.) trwa około dwóch miesięcy, a on w dwa miesiące musiał dopiąć całą transakcję w Hiszpanii.
Krytykuje też polską wersję estońskiego CIT-u, którego ustawa liczy 360 stron, oraz plany zmiany opodatkowania fundacji rodzinnych. Jego zdaniem pieniądze, które są dalej reinwestowane, nie powinny być opodatkowane, bo generują kolejne podatki.
Piwo tańsze niż woda
Piwo odpowiada za blisko 60 proc. sprzedaży napojów alkoholowych w Polsce. Dziennie sprzedaje się około 8 mln puszek piwa, wobec 1,4 mln tzw. małpek. Piwo jako jedyny alkohol może być reklamowane i eksponowane poza stoiskiem alkoholowym, a planowana 20-procentowa podwyżka akcyzy oznacza kilkanaście groszy na piwie wobec kilku złotych na wódce - co zdaniem Nowaka jest kolejną preferencją dla browarów należących do globalnych graczy.
Nie ma normy piwnej, tak naprawdę nie wiemy, ile jest chmielu w tym piwie. Może być dowolna ilość i tak naprawdę jest to syrop glukozowy z dodatkiem kilku kropel chmielu - mówi.
Nowak apeluje o zniesienie akcyzy na cydr - Polska jest największym producentem jabłek w Unii Europejskiej i trzecim na świecie, a mimo to Somersby, największa światowa marka cydru, tylko w Polsce jest piwem, bo używa 1 proc. soku zamiast 60 proc. jak w cydrze.
Jego firma mocno stawia też na trend "NOLO" - napojów bezalkoholowych i niskoalkoholowych. W przypadku Grzańca Galicyjskiego już co trzecia butelka jest produktem bezalkoholowym.