biznes

"Francja i Niemcy to potrafią". Twórca polskiego giganta mówi, czego potrzebuje biznes
WIDEO

"Francja i Niemcy to potrafią". Twórca polskiego giganta mówi, czego potrzebuje biznes

- Ilu polskich przedsiębiorców jest w stanie wyłożyć miliard złotych na inwestycje? A ilu jest w stanie wyłożyć 100 milionów? Też niedużo. A to nie są pieniądze, z którymi można iść i robić wielką ekspansję międzynarodową. To trzeba budować. Zachód miał czas na budowanie tego, to samo robiły Korea i Japonia. A najlepszą metodą do budowania własnego biznesu jest 30-, 40-letni protekcjonizm, era protekcjonizmu własnej gospodarki, żeby dać urosnąć tym firmom - mówił w "Biznes Klasie" Krzysztof Domarecki, twórca globalnej firmy Selena. - Polska poprzez to, jakie były podpisane traktaty z Klubem Londyńskim i Klubem Paryskim po upadku komunizmu, została tej fazy pozbawiona. W związku z tym musimy powiedzieć tak, że to my, przedsiębiorcy, musimy teraz jeszcze, przez jedno, dwa pokolenia, nadrabiać tamte deficyty. I klasa polityczna też się powinna do tego przyczynić, choćby poprzez strukturalną zmianę alokacji zamówień państwowych - ocenił. - Jeśli chcemy, żeby polskie inwestycje zagraniczne urosły, to najpierw musimy zbudować silną, krajową gospodarkę prywatnych firm, a do tego trzeba zupełnie innego nastawienia klasy politycznej. Nie takiej alokacji zamówień, jaka jest dotychczas - dodał. - Protekcjonizmu w Polsce nie będzie. W ramach przepisów unijnych tego się nie da zrobić. Natomiast w ramach tych samych przepisów unijnych Francja potrafi alokować inwestycje tak, by odpowiednio dużo wpadło do niej, Niemcy to potrafią, Holandia to potrafi, a Polska musi się nauczyć - podkreślił.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"To jest kluczowe". Biznesmen przez dekadę jeździł do Niemiec. Mówi, czego się nauczył
WIDEO

"To jest kluczowe". Biznesmen przez dekadę jeździł do Niemiec. Mówi, czego się nauczył

- W tej chwili z Polski jest około 36-37 proc. przychodów. Większość jest z zagranicy i ten eksport mocno rośnie. Widzimy wzrosty na drabinach po naszych inwestycjach. Wprowadziliśmy nowa gamę tak zwanych drabin premium i to tylko jeden producent, niemiecki, do tej pory posiadał takie drabiny. Niemiecki rynek jest przyzwyczajony do tej drabiny, aczkolwiek trochę chyba chciałby kogoś nowego z tym produktem. I tu z sukcesem udaje nam się wejść do niemieckich sieci - tłumaczył w "Biznes Klasie" Adam Grzenia, współwłaściciel bydgoskiej firmy Metalkas, która jest europejskim liderem w produkcji regałów metalowych, ale w swoim portfolio produktowym ma także wiele innych produktów, takich jak np. sejfy czy drabiny. Jak mówił, jeśli chodzi o zagranicę, to dla firmy ważne są obecnie rynki niemiecki, francuski, holenderski i austriacki, choć łatwo się na nie dostać nie było. - Tata wyczuł, że (brat - przyp. red.) Jacek jest od handlu, a ja od produkcji. Zaczęły się wspólne podróże. Najpierw po produkty, żeby je kupić i produkować, a później trzeba było to sprzedać. Wiele lat jazdy samochodem. I jeździliśmy do tych Niemiec z 8-10 lat. Obsługiwaliśmy tych klientów dopóki nie zbudowała się struktura. Robiliśmy, można powiedzieć, że wszystko, od samego dołu, od podstaw. Jeżdżąc do klientów, uczyłem się potrzeb klienta - opowiadał. Jak dodał, zrozumienie potrzeb klienta jest kluczowe.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada
Postawił firmę z problemami na nogi. Mówi, od czego zaczął
WIDEO

Postawił firmę z problemami na nogi. Mówi, od czego zaczął

- Sytuacja finansowa była bardzo trudna. Gdybyśmy mieli kolejny rok, jak poprzedni, to prawdopodobnie nie wystarczyłoby gotówki. Znając nasze szczęście, jakoś byśmy to przeżyli, bo w życiu biznesowym mnóstwo szczęścia. Ale na pewno sytuacja nie była prosta i dług, który był w organizacji, ciążył - mówił o kondycji firmy niecałą dekadę temu Michał Wypychewicz, prezes firmy ZPUE, polskiego giganta sektora elektroenergetycznego, którego wartość wycenia się na blisko 6 miliardów złotych. - Wydaje mi się, że to jest tysiąc małych, drobnych rzeczy, które się przełożyły na ten sukces. Fundamentem, znowu powiem, było szczęście, bo gdyby rynek wtedy jeszcze przysiadł, to byśmy tego nie pozbierali - stwierdził w "Biznes Klasie". - Po drugie, i uważam, że najważniejsze, ważna jest kultura organizacyjna. To, co z tatą zrobiliśmy od razu, zaczynając projekt restrukturyzacji, to przywróciliśmy naszą kulturę organizacyjną, która była oparta o podejmowanie decyzji, ograniczanie biurokracji w firmie, pozytywne emocje, wiarę w ludzi i mówienie, jak świetną firmą ciągle jesteśmy. I ostatnia rzecz, choć nie mniej ważna: duży odziedziczony capex (nakłady inwestycyjne - przyp. red.). Tata każdą złotówkę z biznesu zarobioną w poprzednich latach, inwestował w biznes. I mieliśmy nowoczesny park maszynowy, fantastycznie zorganizowaną produkcję i tylko poukładanie pewnych rzeczy sprawiło, że ten potencjał, który tkwił w środku) bardzo szybko wrócił - dodał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tomasz Sąsiada Tomasz Sąsiada