Spór rozpoczął się w kwietniu 2024 r., gdy podatnik złożył korektę zeznania PIT-37 za 2022 r. Domagał się zwrotu około 6 tys. zł z tytułu ulgi rehabilitacyjnej.
Urząd skarbowy przez kolejne miesiące analizował dokumenty, występował o dodatkowe informacje do podatnika oraz instytucji, m.in. NFZ i PFRON, a terminy zakończenia postępowania były kilkukrotnie przedłużane - opisał bizblog.spidersweb.pl.
Po ponad roku sprawa nadal nie była zakończona. W październiku 2025 r. podatnik złożył więc do sądu skargę na przewlekłość postępowania. Niedługo później urząd wydał decyzję i odmówił zwrotu nadpłaty.
PIP ma nowe narzędzia. Oto możliwe kary po wizycie inspekcji
Sądy przyznały mu rację
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że urząd dopuścił się przewlekłości. Zdaniem sądu postępowanie było prowadzone zbyt wolno, a między kolejnymi czynnościami występowały nieuzasadnione przerwy.
Jednocześnie WSA stwierdził, że nie doszło do rażącego naruszenia prawa, lecz do nieprawidłowej organizacji pracy urzędu.
Podatnik domagał się również 20 tys. zł rekompensaty. Sąd odmówił jednak jej przyznania, wskazując, że kwota byłaby niewspółmierna do wartości sporu. Zaznaczył również, że ewentualną rekompensatą mogą być odsetki, jeśli podatnik ostatecznie wygra sprawę dotyczącą ulgi rehabilitacyjnej - czytamy.
NSA zakończył spór
Podatnik zaskarżył wyrok do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Chciał, aby sąd uznał, że urząd dopuścił się rażącego naruszenia prawa i przyznał mu żądaną kwotę.
NSA 1 lipca oddalił jednak skargę kasacyjną. Oznacza to, że prawomocnie potwierdzono przewlekłość działania fiskusa, ale jednocześnie utrzymano odmowę wypłaty rekompensaty.
W praktyce podatnik uzyskał więc jedynie sądowe potwierdzenie, że urząd prowadził postępowanie zbyt długo. Wyrok nie zmienia natomiast decyzji podatkowej ani nie oznacza automatycznej wypłaty pieniędzy.
Źródło: bizblog.spidersweb.pl