Źródło wideo: © money.pl
Łukasz Kijek

"Kompletna paranoja". Tak polski przemysł przegrywa z chińskim.

Dariusz Antczak, założyciel Deante, trzy lata temu zdecydował się przenieść swoją chińską fabrykę armatury do Polski. Znajomi nazywali ten ruch samobójczym. Dziś przyznaje, że operacja powiodła się w 40 proc. Zablokowały ją nie płace ani ceny prądu, lecz unijne cła na stal.

- Wziąłem pod uwagę wyższe płace, wziąłem pod uwagę wyższy prąd. Natomiast ceł Unii Europejskiej nie wziąłem pod uwagę - mówi Antczak w "Biznes w Klasie".

Mechanizm, który zatrzymał przenosiny, przedsiębiorca tłumaczy na przykładzie deszczownicy prysznicowej. Jej głównym kosztem - 50-60 proc. - jest blacha nierdzewna. Chiny odpowiadają za trzy czwarte światowej produkcji stali.

- Jeśli kupię blachę z Chin, żeby ją tutaj pociąć, płacę 25 proc. cła, o ile zmieszczę się w kontyngencie. Jeśli się nie zmieszczę - 50 proc. Natomiast jeśli tę samą blachę wytną w Chinach i przyślą jako komponent, to zarówno komponent, jak i produkt gotowy są objęte stawką 2 proc. - wylicza Antczak.

Efekt: produkcja w Polsce przestaje się kalkulować. - Przy cle na blachę 25 czy 50 proc. produkt robi się po prostu niesprzedawalny - mówi założyciel Deante.

Maszyny stoją, ludzie stracili pracę

Identyczna sytuacja dotyczy stalowych prętów, z których — wobec rekordowych cen miedzi i mosiądzu — coraz częściej wytwarza się prostsze modele baterii kuchennych. Pręt z Chin obłożony jest cłem 25-50 proc. Ten sam pręt pocięty i obrobiony na chińskich maszynach CNC wjeżdża do Unii bez cła.

- Mam w Tomaszowie kilka maszyn, które sobie stoją. Kilka osób straciło pracę, bo produkcja jest tutaj nieopłacalna - przyznaje Antczak.

Przedsiębiorca, który przed założeniem firmy wykładał handel zagraniczny, nie kryje irytacji konstrukcją przepisów. - Sam uczyłem studentów: jeśli chcesz chronić produkcję na własnym rynku, wprowadź cło na podobne produkty, ale surowce muszą mieć cło zerowe. Tu jest sytuacja dokładnie odwrotna. To kompletna paranoja - ocenia. Zastrzega przy tym, że jest zwolennikiem UE: - To jedyna nasza szansa, by być częścią dużego, silnego bloku. Ale Unia musi zacząć szybciej reagować.

Rachunek kosztów nie sprzyja Polsce

Cła to niejedyna bariera. Według Antczaka koszty pracowników produkcyjnych są dziś w Chinach dwukrotnie niższe niż w Polsce, a prąd jest dwuipółkrotnie tańszy. Jeszcze 4-5 lat temu chińskie płace produkcyjne zrównały się z polskimi, ale chińska gospodarka wyhamowała, a wraz z nią wzrost wynagrodzeń. W Polsce w tym czasie płaca minimalna rosła co roku.

W efekcie w polskiej fabryce Deante powstają dziś wyłącznie najdroższe modele armatury z topu oferty. Średnia półka pozostała w zakładzie na południu Chin.

Grupa Antczaka - z markami Deante, Kuchinox i LaVeo - przekroczyła w ubiegłym roku pół miliarda złotych przychodów przy ok. 80 mln zł EBITDA. Zatrudnia 600-700 osób w pięciu zakładach produkcyjnych, z czego trzy działają w Polsce. Blisko połowa sprzedaży trafia na eksport, do ponad 70 krajów.


Zobacz całą rozmowę na money.pl

Więcej wideo
Miliarder mówi, jak korzysta z AI. "Musimy w to zanurkować"Miliarder mówi, jak korzysta z AI. "Musimy w to zanurkować"
Najbogatszy Polak mówi, jakie problemy w biznesie są najtrudniejszeNajbogatszy Polak mówi, jakie problemy w biznesie są najtrudniejsze
Otworzył pierwszy hipermarket w Polsce. "Kolejka miała z 7 kilometrów"Otworzył pierwszy hipermarket w Polsce. "Kolejka miała z 7 kilometrów"
"Syndrom maratończyka". Najbogatszy Polak mówi o samotności"Syndrom maratończyka". Najbogatszy Polak mówi o samotności
"To byłaby broń atomowa". Ekspert o scenariuszu zastąpienia dolara"To byłaby broń atomowa". Ekspert o scenariuszu zastąpienia dolara
"Od 2032 roku zabraknie prądu". Sołowow ostrzega przed kryzysem"Od 2032 roku zabraknie prądu". Sołowow ostrzega przed kryzysem
"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce
Wybrane dla Ciebie