Źródło wideo: © money.pl
Łukasz Kijek

Prezes ujawnia ściemę. To samo, a płacisz więcej

Identyczny produkt z chińskiej fabryki może trafić do sklepu pod znaną marką - drogo, albo do marketu bez logo - tanio. Dariusz Antczak, założyciel Deante, potwierdza, że taki mechanizm to w branży produkcyjnej codzienność. I tłumaczy, kiedy konsument płaci za realną jakość, a kiedy wyłącznie za nazwę.

Firmy, które zamawiają towar u chińskich dostawców, często nie mają wpływu na to, co schodzi z linii produkcyjnej. - Jeśli komuś spodoba się produkt, który dostawca robi na inny rynek pod inną marką, to - o ile wzór nie jest zastrzeżony - dostaje dokładnie ten sam produkt, tylko pod własną marką. To jest ten sam produkt na tej samej linii. Markę dokleja się na końcu - mówi Antczak w "Biznes Klasie"

Różnica pojawia się dopiero na metce z ceną. Zapytany, czy to "ściema z marżami", przedsiębiorca odpowiada, że mechanizm przyszedł ze świata mody. - To zaczęło się od torebek i butów. Nagle te firmy zostały specjalistami w produkcji zegarków czy okularów. Zdrowo myślący człowiek jest w stanie pojąć, że jak czyimś core biznesem całe życie było robienie toreb, to skąd on ma się nagle znać na zegarkach? - pyta retorycznie.

Nowe marki z internetu: wysoka marża, zero serwisu

Zjawisko napędzają - zdaniem Antczaka - marki, które pojawiły się na polskim rynku w ostatnich latach. Działają wyłącznie w internecie, nie wchodzą do salonów ani marketów, a magazyny często trzymają za granicą. - Kupują w Chinach, sprzedają w Polsce bez żadnego serwisu, zakładając na tyle wysokie marże, że problem reklamacji załatwiają wymianą jeden do jednego - opisuje. I dodaje: "Znam przypadek, gdy ktoś trzy razy z rzędu wymienił produkt na nowy, a problem był ten sam".

Podobnie działają markety budowlane. Wymiana wadliwej baterii na nową jest dla nich tańsza niż wysłanie serwisanta - bo jego wizyta często przekracza wartość towaru.

Za co naprawdę płaci klient

Czy to oznacza, że dopłacanie do marki nigdy nie ma sensu? Antczak, który sam pozycjonuje Deante w wyższym segmencie, przekonuje, że w armaturze różnica jakości jest mierzalna. Sercem każdej baterii jest głowica z ceramicznymi dyskami - te lepsze przechodzą testy 200 tys. cykli otwarcia, gorsze wytrzymują 10 tys. Do tego dochodzą perlatory, ręczne polerowanie powierzchni, którego nie potrafią wykonać roboty, oraz wężyki doprowadzające wodę.

Właśnie wężyk to element, na który producent radzi zwracać uwagę przed zakupem. - Wężyk niecertyfikowany kosztuje X, certyfikowany potrafi kosztować pięć razy więcej. I to nie wynika z marki, tylko z rzeczywistej jakości: z oplotu i z tego, że każdy jest testowany na dużych ciśnieniach - tłumaczy. Zły wężyk to najkrótsza droga do zalania mieszkania.

Grupa Antczaka rozdziela zresztą oba światy fizycznie: produkty z wyższej półki powstają w zakładzie w Tomaszowie Mazowieckim, a tańsza oferta marketowa - w osobnej fabryce w Buku pod Poznaniem. Marże w branży wahają się od 10 proc., poniżej których produkcja traci sens, do 35-40 proc. przy najlepszych produktach.

Więcej wideo
"Posiadanie to kłopot". Milioner szczerze o pieniądzach"Posiadanie to kłopot". Milioner szczerze o pieniądzach
Kóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]Kóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]
Takie "cuda" dzieją się w warsztacie. Sekretna wymiana częściTakie "cuda" dzieją się w warsztacie. Sekretna wymiana części
Rafał Brzoska kontra Meta. Wiceminister zapowiada działaniaRafał Brzoska kontra Meta. Wiceminister zapowiada działania
Wielki wyciek danych milionów Polaków. Wiceminister spytany o "jakiegoś Hindusa"Wielki wyciek danych milionów Polaków. Wiceminister spytany o "jakiegoś Hindusa"
Zmiany podatkowe skrojone pod wyborców KO? Polityk Nowej Lewicy odpowiadaZmiany podatkowe skrojone pod wyborców KO? Polityk Nowej Lewicy odpowiada
Kiedyś plaga na rynku aut używanych. Dziś "praktycznie się nie zdarza"Kiedyś plaga na rynku aut używanych. Dziś "praktycznie się nie zdarza"
Wybrane dla Ciebie