Według nieoficjalnych ustaleń TVP Info Przemysław Kral od wiosny tego roku ma składać obszerne wyjaśnienia w śledztwie dotyczącym Zondacrypto. Jak donosi portal, jego zeznania mogą być obciążające dla polityków prawicy. Do sprawy odniósł się mec. Tymoteusz Paprocki, wskazując, jakie warunki - w rozumieniu prawa karnego - wiążą się z uzyskaniem statusu świadka koronnego.
Przemysław Kral poszedł na układ z prokuraturą?
- Przede wszystkim trzeba wiedzieć o tym, że żeby zostać świadkiem koronnym, trzeba w rozumieniu prawa karnego być winnym popełnienia jakiegoś przestępstwa. A to statuuje nam informacja, z której wynika, że to, co się działo w Zondacrypto i to, co się działo naokoło z pokrzywdzeniem finalnie dla setek, jak nawet nie tysięcy osób, oznacza, że prezes tej spółki jest osobą, która mogła popełnić przestępstwo - powiedział na antenie TVP Info mec. Paprocki.
"Kral usłyszał też prokuratorskie zarzuty, jednak nie udało nam się ustalić jakie, prokuratura zasłaniania się tajemnicą śledztwa" - czytamy. Uzyskanie przez Krala statusu małego świadka koronnego miało mieć związek z jego współpracą z prokuraturą w ramach postępowania dotyczącego działalności upadłej giełdy.
WIDEOAfera wokół Zondacrypto. Piesiewicz zaskoczył
Pod koniec lipca Prokuratura Regionalna w Katowicach poinformowała o przedłużeniu śledztwa dotyczącego Zondacrypto do 17 stycznia. Postępowanie zostało wszczęte 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
Media: tajemnicze spotkanie
"Rzeczpospolita" podała pod koniec lipca, że w jednym z państw Zatoki Perskiej odbyło się spotkanie polskich służb z Przemysławem Kralem. Miał w nim wziąć udział m.in. naczelnik śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej Marek Wełna. Według "Rz" spotkanie miało rozpocząć negocjacje z Kralem, by ten poszedł na współpracę z prokuraturą i w zamian za status świadka koronnego ujawnił całą prawdę o Zondacrypto. Dziennik zwrócił uwagę, że na tę chwilę Kral nie jest o nic podejrzany, nie jest też ścigany listem gończym. Prokuratura Krajowa nie potwierdziła ani nie zaprzeczyła, że doszło do takiego spotkania.
O tym, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze. Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem, a analiza money.pl jest "błędna, nieprawdziwa i krzywdząca" – odpowiadał w rozesłanym wówczas oświadczeniu prezes Kral.
Na jakim etapie jest śledztwo?
Do giełdy Zondacrypto należy portfel 4,5 tys. bitcoinów warty ponad 300 mln dol., ale – jak podał 16 kwietnia Kral – klucze do nich ma zaginiony Sylwester Suszek, założyciel giełdy BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. Suszek, określany mianem króla kryptowalut, zaginął w marcu 2022 r. Miał wtedy 33 lata. Po raz ostatni widziano go w firmie paliwowej w Czeladzi należącej do Mariana W. To tam ostatni raz zalogował się jego telefon komórkowy. Jak opisywały media, w dniu jego zaginięcia na terenie bazy paliwowej na jakiś czas przestały działać kamery monitoringu.
W śledztwie dotyczącym zaginięcia Suszka, prowadzonym przez śląski wydział Prokuratury Krajowej, Marianowi W. postawiono zarzut pozbawienia wolności Sylwestra Suszka. Śledztwo to nie dotyczy kwestii ekonomicznych związanych z funkcjonowaniem giełdy kryptowalut. W innym postępowaniu Marian W. usłyszał zarzuty dotyczące dokumentowania fikcyjnych transakcji fakturami VAT na łącznie blisko 1,3 mld zł. Według Prokuratury Regionalnej w Katowicach stał on na czele międzynarodowej grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem paliwami i wyłudzeniami podatku VAT. Na rachunki bankowe spółek zaangażowanych w nielegalny proceder wpłynęło łącznie 1,5 mld zł pochodzących z przestępstwa – informowała prokuratura.