Wielki problem Zondacrypto? Klienci się skarżą. Mamy niepokojącą analizę
Największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł.
- Klienci giełdy Zondacrypto skarżą się na problemy z wypłatami środków. Początkowo dotyczyły tylko bitcoinów, ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się wypłacić również pieniędzy w Ethereum
- "Wypłaty są realizowane, jednak mamy problem techniczny i obsługujemy je manualnie" – przekonuje Przemysław Kral, prezes Zondy, w odpowiedzi na nasze pytania
- Analiza specjalistów firmy Recoveris dla money.pl i Wirtualnej Polski wykazała, że średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent
- Kral twierdzi, że saldo bitcoinowego portfela 1 kwietnia wynosiło ponad 4,5 tys. BTC. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów
Zondacrypto (w skrócie Zonda, a dawniej BitBay) to giełda kryptowalut wywodząca się z Polski. Należy do spółki BB Trade Estonia OÜ, zarejestrowanej w Estonii. Ta z kolei jest kontrolowana przez Divisio Holding AG z Zug w Szwajcarii. Z działalnością giełdy wiąże się mroczna historia jej założyciela - Sylwester Suszek zaginął w 2022 roku. Według nieoficjalnych ustaleń prokuratury został uprowadzony, do dziś nie wiadomo, gdzie przebywa i czy wciąż żyje.
Sport i polityka. I mnóstwo pieniędzy na reklamę
Obecnie na czele firmy stoi Przemysław Kral, były prawnik Suszka. W 2022 roku spółka przeszła rebranding, starając się odciąć od przeszłości. Postawiła również na intensywny marketing, który - według informacji spółki - kosztuje na rodzimym rynku około 10 mln zł rocznie.
Ambasadorami marki zostali m.in. piłkarze Wojciech Szczęsny i Giorgio Chiellini oraz kolarka Katarzyna Niewiadoma.
"Przełom nas jeszcze czeka". Mówi, dlaczego kupił złoto
Giełda sponsoruje kilka klubów piłkarskiej Ekstraklasy: Raków Częstochowa, Lechię Gdańsk, GKS Katowice i Pogoń Szczecin. Stadion w Częstochowie przemianowano na Zondacrypto Arena. Firma została także sponsorem włoskich klubów: Bologna FC 1909, Parma Calcio 1913 i Juventus Turyn. Wsparła finansowo również wyścigi kolarskie Tour de Pologne i Giro d’Italia.
W październiku 2025 roku platforma ogłosiła, że zostaje generalnym sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz polskiej kadry olimpijskiej na lata 2026-2028. Na budynku PKOL w Warszawie zawisło jej logo.
Zonda utrzymuje również bliskie relacje ze światem polityki. Zonda w 2025 r. była sponsorem konferencji CPAC w Rzeszowie, powiązanej z kampanią prezydencką Karola Nawrockiego. W ubiegłym roku współfinansowała też szczyt Polish-American Strategic Industries Summit w Waszyngtonie, transmitowany przez TV Republika.
Giełda lobbowała również w sprawie ustawy o kryptoaktywach, wdrażającej do polskiego prawa unijne rozporządzenie MiCA, regulujące rynek kryptowalut.
Zonda - ustami swojego prezesa, Przemysława Krala - sprzeciwiała się przepisom proponowanym w rządowym projekcie ustawy, które jej zdaniem wykraczały poza wytyczne unijnego regulatora. Stanowisko zbieżne z tym firmy wspierali politycy związani z PiS, w tym poseł Janusz Kowalski oraz prezydent Karol Nawrocki, który 1 grudnia 2025 roku zawetował ustawę m.in. wprowadzającą nadzór nad giełdami takimi jak Zonda oraz dodatkowe wymogi kapitałowe.
Od kilku tygodni do redakcji money.pl i Wirtualnej Polski napływają sygnały wskazujące na problemy finansowe giełdy Zondacrypto.
Miękkie podbrzusze Zondy
Najpoważniejszy z nich znaleźliśmy w portfelach kryptowalutowych giełdy. Na prośbę redakcji money.pl i WP przeanalizowali je specjaliści z firmy Recoveris, specjalizującej się w śledzeniu, analizie oraz odzyskiwaniu skradzionych kryptowalut i aktywów cyfrowych. Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące.
Na początek krótkie wyjaśnienie. Giełdy kryptowalut działają podobnie do kantorów wymiany walut, z tą różnicą, że umożliwiają obrót bitcoinem i innymi aktywami cyfrowymi. Według serwisu CoinGecko, agregatora danych o kryptowalutach, w rankingu uwzględniającym m.in. płynność i skalę działalności, Zonda uzyskuje 4 na 10 punktów. Dla porównania platforma Kraken, jedna z największych i najbardziej zaufanych giełd na świecie, otrzymuje najwyższy możliwy wynik - 10 na 10 punktów.
Dlaczego analitycy mogą śledzić transfery kryptowalut? Blockchain - technologia stojąca za kryptowalutami - to w uproszczeniu publiczny rejestr wszystkich transakcji. Każda operacja jest zapisywana i pozostaje widoczna, podobnie jak wpisy w księdze wieczystej nieruchomości. W rejestrze widoczne są adresy nadawcy (np. 1A1zP1eP5QGefi2DMPTfTL5SLmv7DivfNa) oraz odbiorcy (np. bc1qar0srrr7xfkvy5l643lydnw9re59gtzzwf5mdq). Choć nie wskazują one bezpośrednio właścicieli, specjaliści potrafią przypisać je do konkretnych giełd.
Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum.
Jednym z możliwych powodów jest fakt, że bitcoinowy gorący portfel (ang. hot wallet) Zondy, czyli portfel stale podłączony do internetu, jest niemal pusty. - Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent - informuje Marcin Zarakowski z Recoveris.
Przez cały marzec 2026 stan portfela nigdy nie przekroczył jednego bitcoina. A 1 kwietnia 2026 wyniósł 0,086 BTC. Co to wszystko oznacza dla zwykłego użytkownika? Rezerwy giełdy to jej "skarbiec" - tam powinny znajdować się bitcoiny klientów, gotowe do wypłaty w każdej chwili. Giełda musi faktycznie te środki posiadać - inaczej jej płynność może być zagrożona. Tymczasem zapasy Zondy stopniały w ciągu niecałych 2 lat z 56 bitcoinów do 0,086 BTC, czyli do równowartości około 21 tysięcy złotych.
Dla porównania, rezerwy bitcoinowe unijnych konkurentów - takich jak Coinmate, WhiteBit, Bitvavo czy polska Kanga - są wielokrotnie wyższe, a Zonda nie osiąga nawet 1 proc. tego, czym dysponują tamte giełdy.
Mimo, że firma Recoveris korzysta z wewnętrznych baz danych oraz tych samych narzędzi, z których korzystają służby oraz agencje wywiadów na całym świecie, specjaliści Recoveris uczciwie przyznają, że należy pamiętać, iż giełda może posiadać adresy przez nich niewykryte. Natomiast tak duży spadek BTC na znanym adresie giełdy, połączony z jednoczesnym wstrzymaniem (lub znacznym spowolnieniem) wypłat naturalnie rodzi pytania, które Zonda mogłaby szybko i w sposób jednoznaczny ukrócić.
Najgorszym scenariuszem dla Zondy w tym momencie byłoby nagłe i masowe wycofywanie środków przez klientów w obawie przed niewypłacalnością giełdy. Zonda deklaruje obsługę ponad miliona klientów (ok. 75 proc. stanowią Polacy), z czego 500 tys. to aktywni użytkownicy. Jeśli choćby niewielka część z nich jednocześnie zdecydowałaby się wypłacić swoje środki, giełda - przy rezerwach poniżej jednego bitcoina - nie byłaby w stanie zrealizować tych wypłat. Dlatego to w interesie właścicieli leży udowodnienie dużej płynności giełdy. Stało się to standardem rynkowym po upadku w 2022 roku FTX - trzeciej co do wielkości giełdy z siedzibą na Bahamach.
Co na to prezes Zondy? Przemysław Kral zapytany przez nas, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu.
Na większość szczegółowych pytań redakcji (m.in. o adresy wszystkich portfeli oraz nazwy firm powierniczych) nie odpowiedział, zasłaniając się m.in. unijnymi przepisami DORA (rozporządzenie o odporności cyfrowej) oraz MiCA.
- Żadne z tych rozporządzeń nie zakazuje ujawniania tego typu informacji. Upublicznienie takich danych jest dobrowolne i praktykowane przez największe giełdy w celu budowania zaufania klientów - mówi nam prawnik specjalizujący się w tematyce kryptowalut, zastrzegający anonimowość w obawie przed ewentualnymi atakami.
Odpływ milionów z Zondy
Spadek salda bitcoinów w gorącym portfelu Zondy zbiegł się w czasie z masowym transferem środków z tej giełdy do konkurencyjnego Krakena. Analiza Recoveris wskazuje, że w niespełna cztery miesiące - od 18 grudnia do 2 kwietnia 2026 r. - za pomocą 511 przelewów wytransferowano z giełdy aktywa o łącznej wartości przekraczającej 21 mln dolarów (76,1 mln zł). Transfer objął 30 różnych kryptowalut, w tym także bitcoiny o wartości 4,59 mln dolarów.
Należy zaznaczyć, że nie chodzi tutaj o wszystkie przepływy między Zonda a innymi giełdami kryptowalut, ale o zaobserwowanie bardzo dużej kwoty wypłat z Zonda na pojedynczy adres depozytowy na giełdzie Kraken - co oznacza, że za wypłatami może stać konkretny jeden użytkownik tej giełdy: między 18 grudnia do 2 kwietnia 2026 dokonano wypłat 30 różnych kryptowalut o łącznej wartości 16.5 mln dolarów na 5 blockchainach (Arbitrum, Avalanche, Optimism, Ethereum, Polygon).
Dane użytkownika znane są jedynie giełdom Zonda oraz Kraken. Należy uczciwie zaznaczyć, że mogą to być przepływy techniczne między giełdami wykonane z powodów nieznanych osobom zewnętrznym, jednak ta obserwacja budzi niepokój w połączeniu z innymi faktami. Obowiązkiem Zondy powinno być odpowiednie uspokojenie nastrojów oficjalnym komunikatem podpartym odpowiednim dowodem. W historii blockchain znane są już przypadki CEO twittującego w celu uspokojenia użytkowników na dni przed upadkiem wielkich projektów. Słynne słowa Do Kwona, twórcy ekosystemu Luna, "Deploying more capital - steady lads" ("zainwestujcie więcej kapitału – spokojnie, chłopaki") stały się już memem.
Według analityków Recoveris tak systematyczne przenoszenie środków - prowadzone przez cztery miesiące, obejmujące sześć różnych sieci blockchain i setki operacji - może wskazywać na problemy z płynnością, reakcję giełdy na atak hakerski lub reorganizację portfeli.
Największy odpływ środków z Zondy w ciągu ostatnich czterech miesięcy miał miejsce w styczniu, gdy nastąpiło załamanie kursu bitcoina. Najpierw, 8 stycznia, giełda zrealizowała 53 transakcje na łączną kwotę 1,08 mln dolarów. Następnie, 15 stycznia, dokonała 30 transakcji o wartości 1,43 mln dolarów. Z kolei 29 stycznia zrealizowała 8 transakcji na łączną kwotę 1,47 mln dolarów.
Szczególnie istotny jest okres od 8 do 10 stycznia, gdy dziesiątki niewielkich transakcji (o wartości 5-30 tys. dolarów każda), wykonywanych niemal równocześnie, obejmowały wszystkie altcoiny z portfela (kryptowaluty dzielą się na bitcoina oraz pozostałe aktywa, określane jako altcoiny). Jest to zachowanie charakterystyczne dla botów automatycznie opróżniających portfele kryptowalutowe i nie przypomina standardowej działalności handlowej.
Po chwilowym uspokojeniu na przełomie lutego i marca ponownie nastąpiła seria transferów stabilnej kryptowaluty USDC na Kraken (16 marca: 484 tys. dolarów w jednym dniu; 27 marca: 296 tys. dolarów). Według danych na 1-2 kwietnia - czyli najnowszych dostępnych - transfery wciąż trwają, a wypłaty klientów są realizowane z wielogodzinnymi, a nawet wielodniowymi opóźnieniami.
- Giełda mogłaby w prosty sposób uciąć spekulacje, publikując adresy swoich portfeli (tzw. dowód rezerw - Proof of Reserves) lub zlecić niezależny audyt potwierdzający, że giełda faktycznie posiada środki klientów - zauważa Marcin Zarakowski z Recoveris. - Paradoksalnie byłoby to najbardziej na rękę samej giełdzie, która ucinając wszelkie spekulacje uniknęłaby ryzyka tzw. samospełniającej się przepowiedni (run na bank). Biorąc pod uwagę negatywne komentarze użytkowników, problemy z wypłatami oraz ogólne nastroje wokół giełdy wykonanie takiego ruchu przez Zonda wydaje się wręcz niezbędne. Jego brak jest natomiast alarmujący. Nie ma potrzeby publikacji wszystkich adresów giełdy. Wystarczy jeden cold wallet z odpowiednio wysokim saldem środków. Giełdy kryptowalut działające w sposób transparentny regularnie publikują dowody rezerw. Przykładem jest Binance, którego rezerwy audytuje firma Hacken. Zonda takich danych nie udostępnia. Prezes Zondy Przemysław Kral na nasze pytania o ten niski poziom rezerw zasugerował... zmianę analityka, który - jego zdaniem - się kompromituje.
Zadłużenie w estońskiej skarbówce
W ubiegłym tygodniu na stronie estońskiej administracji skarbowej pojawiła się informacja o zaległościach podatkowych Zondy w wysokości 105 221,39 euro (spółka przeniosła tam działalność z Polski w 2019 roku). Zapytaliśmy o to Przemysława Krala. Wcześniej prezes giełdy przez wiele miesięcy nie odpowiadał na nasze pytania dotyczące firmy, jednak w tej sprawie zareagował błyskawicznie - odpowiedział na e-mail po zaledwie dziewięciu minutach.
Dopiero jednak po jednym dniu i kolejnych pytaniach Kral stwierdził, że zaległości podatkowe w Estonii zostały uregulowane. "Zapłaciliśmy z siedmiodniowym opóźnieniem. Zdarza się najlepszym" - napisał, dodając, że przelew został już zlecony, a fakt widnienia zaległości w rejestrze nie oznacza, że nadal istnieje. Jak wyjaśnił, urząd wykreśla takie zobowiązania dopiero po ich zaksięgowaniu, co może potrwać.
Dług zniknął ze strony estońskiej administracji skarbowej dopiero w poniedziałek, 30 marca. Andri Küüts z Estońskiego Urzędu Podatkowego i Celnego wyjaśnił nam jednak, że informacja o dłużniku jest aktualizowana w systemie w ciągu kilku minut od dokonania płatności.
Gdzie są pieniądze na piłkę?
Kolejne problemy z płatnościami sygnalizowali nam przedstawiciele środowiska piłkarskiego. Od stycznia firma nie wypłaca im środków należnych z umów marketingowych.
Oficjalnie potwierdził to klub Wieczysta Kraków: "Na ten moment możemy potwierdzić, że nie otrzymaliśmy jeszcze drugiej raty płatności wynikającej z umowy dotyczącej świadczeń reklamowych i marketingowych ze strony Zondacrypto" - przekazał WP rzecznik klubu, Łukasz Preiss.
Zapytaliśmy o to Przemysława Krala. W korespondencji mailowej z money.pl i Wirtualną Polską prezes Zondy wyjaśnia:
"Nie zapłaciliśmy Wieczystej drugiej raty, ponieważ w dniu 6 marca 2026 roku skutecznie wypowiedzieliśmy umowę sponsorską w trybie natychmiastowym, w związku z niewykonaniem świadczeń objętych zakresem umowy przez Klub Sportowy Wieczysta. Zatem przedmiotowa rata nie jest należna".
Z naszych informacji wynika, że sprawa znajdzie swoje rozstrzygnięcie przed sądem. Przemysław Kral nie odpowiedział natomiast na pytania dotyczące zaległości wobec pozostałych klubów Ekstraklasy. W jednym z przypadków chodzi o kwotę około 60 tys. euro.
PKOL z kolei poinformował nas, że wszystkie świadczenia wynikające z umowy są realizowane na bieżąco i terminowo, zgodnie z jej zapisami - zarówno ze strony Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jak i sponsora generalnego, giełdy Zondacrypto.
"Dotychczasowa współpraca ze sponsorem generalnym PKOL, jakim jest Zondacrypto, układa się bardzo dobrze" - czytamy w przesłanej odpowiedzi.
Ludzie czekają na wypłaty
Problemy zgłaszają również klienci Zondy na oficjalnym profilu firmy na Telegramie - internetowym komunikatorze. Pierwsze alarmujące sygnały pojawiły się tam już w grudniu. Z bieżącej korespondencji prowadzonej na tym kanale między użytkownikami giełdy a jej przedstawicielami wynika, że zlecenia wypłat są realizowane przez wiele godzin, a nawet dni, od momentu ich złożenia.
Nie jest to rynkowy standard. Wypłaty bitcoinów zwykle są realizowane od 20 minut do godziny. Administrator czatu na Telegramie potwierdził w jednym z wpisów, że na platformie "występuje problem z realizacją transferów", co spotkało się z rosnącą frustracją użytkowników. Pojawiały się porównania do kasyna czy bukmachera, gdzie "tylko się wpłaca", a jeden z użytkowników podsumował sytuację słowami: "Najgorsza giełda, jaką spotkałem od 5 lat. (...) Co chwilę pojawia się jakiś problem, którego nie umiecie naprawić".
"14 h czekam", "Jak dzisiaj wypłaty krypto, ruszy coś? Czekam już 18 h", "Ja czekam już 1,5 doby i nadal nic", "A ja życzę wszystkim odzyskania zablokowanych środków z giełdy Zonda" – to tylko niektóre z wpisów w ostatnich dniach.
Nie jest to pierwsza taka sytuacja w historii działalności Zondy. W 2021 i 2022 roku użytkownicy skarżyli się na opóźnienia w realizacji wypłat. Na platformie z recenzjami Trustpilot autorzy negatywnych opinii wskazywali, że wsparcie techniczne giełdy nie pomagało w rozwiązywaniu problemów.
Obecne trudności - zarówno w korespondencji z Wirtualną Polską, jak i w komunikacji na platformie - giełda tłumaczy enigmatycznymi "problemami technicznymi", nie podając szczegółów.
"Wypłaty są realizowane, jednak mamy problem techniczny i obsługujemy je manualnie. Jestem bardzo aktywny pod tymi wpisami i osobiście pomagam użytkownikom w realizacji wypłat" - przekazał WP Przemysław Kral.
Zwolnili co trzeciego pracownika. Prezes mówi: "mało"
W niektórych wpisach pojawiły się też doniesienia, że giełda przeprowadziła znaczące redukcje zatrudnienia. Wirtualna Polska dotarła do wewnętrznej korespondencji firmy, z której wynika, że zwolniono około 35 proc. pracowników w dwóch działach.
"Wynika to z planowanych zmian w przyszłym rozwoju naszych aplikacji oraz szerszej restrukturyzacji działu IT" - czytamy w wiadomości.
Co na to Przemysław Kral? "Nie wiem, jaki to procent - być może 35. Mało. Myślałem, że więcej. Dziękuję, że Pan to obliczył" – odpisał. W dalszej części wiadomości stwierdził, że przetwarzanie wewnętrznej korespondencji "jest przestępstwem".
Pytany o problemy Zondacrypto na platformie X, Przemysław Kral odpisał. "Nie zniszczył nas KNF, nie zniszczyły nas służby, Superwizjer, gazety i portale mainstreamu, nie zniszczy nas chwilowy problem techniczny. Pracujemy aby go naprawić. Zrealizowaliśmy ogromną ilość wypłat i nie przerywamy pracy" – czytamy.
Karolina Wysota, dziennikarka money.pl i Szymon Jadczak, dziennikarz Wirtualnej Polski