Namierzyli najemników Grupy Wagnera po komórkach. Ich spółka jest warta 850 mln zł
- Może nie był na tyle bystry, żeby wyłączyć komórkę - opowiada Paweł Wieczyński, założyciel notowanej na giełdzie spółki DataWalk, o namierzeniu najemników Grupy Wagnera w Ukrainie. W "Biznes Klasie" Łukasza Kijka mówi też o rywalizacji z Palantirem i o tym, dlaczego rynek wycenia jego spółkę dużo wyżej, niż wynikałoby to z przychodów. Zobacz najnowszy odcinek "Biznes Klasy".
Kwatermistrz, nie Bond
DataWalk to spółka posiadająca platformę łączącą dane (osoby, kryptowaluty, "łuski" z miejsc zbrodni) w sieci powiązań - jak korkowa tablica z amerykańskich filmów kryminalnych, tylko działająca na miliardach rekordów.
Wieczyński określa jednak siebie i swoją firmę jako kwatermistrza, nie Bonda: - To nasi klienci są bohaterami, to oni łapią złoczyńców - mówi. Wśród nich jest ONZ, dla której DataWalk pracował pro bono przy monitorowaniu zbrodni wojennych w Ukrainie. Analitycy sprawdzili publicznie dostępne, częściowo zanonimizowane dane o lokalizacji telefonów i namierzyli numery, które jeszcze niedawno logowały się w bazach w Libii, a nagle pojawiły się pod Kijowem. - I faktycznie tak się okazało, że było kilkunastu takich matołków (najemników Grupy Wagnera - red.) - opowiada.
Peter Thiel, Elon Musk i czterogwiazdkowi generałowie
Głównym konkurentem DataWalk jest Palantir - spółka wyceniana na setki miliardów dolarów, w której radzie nadzorczej zasiada Peter Thiel, a wśród inwestorów jest Elon Musk. - Z drugiej strony stołu wprowadza czterogwiazdkowych generałów, Billa Clintona, Condoleezzę Rice. To trudny przeciwnik - opisuje Wieczyński.
Różnica leży w modelu biznesowym: Palantir stawia na tzw. forward deployed engineers (inżynierów oddelegowanych na stałe do klienta - red.), model kapitałochłonny i wymagający dużej liczby ludzi. DataWalk sprzedaje samą platformę i szkoli pracowników klienta, stawiając na ich autonomię. - Nie ma autonomii i zwinności, kiedy opierasz się na forward deployed engineers - ocenia gość Biznes Klasy.
"Przepraszam za zysk, to się nigdy więcej nie powtórzy"
DataWalk notowany jest na warszawskiej giełdzie przy kapitalizacji ok. 850 mln zł, wobec około 40 mln zł przychodów w ostatnim roku. Ta rozbieżność najczęściej wraca w pytaniach analityków. Wieczyński odpiera je, porównując spółkę do Palantira i Amazona, które przez blisko dwie dekady nie pokazywały zysku, zanim skala biznesu zaczęła generować duże przepływy finansowe.
Ma na to anegdotę: kiedy DataWalk pokazał kiedyś wyjątkowo duży, jednorazowy zysk ze sprzedaży licencji, sam zaproponował jednemu z dzienników tytuł wywiadu: "Przepraszam za zysk, to się nigdy więcej nie powtórzy". - Model opiera się na licencjach subskrypcyjnych o marży sięgającej 90-kilku proc., z kontraktami od miliona do 10 mln dolarów rocznie. Pierwszy cel przychodowy to 100 mln dolarów - mówi nam Wieczyński. Ale, jak zaznacza, to kamień milowy, nie ostateczny sufit.
Łukasz Kijek - redaktor naczelny money.pl, autor i prowadzący program "Biznes Klasa"
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.