Sprawę nagłaśniają internauci. Jednym ze źródeł są wpisy z profilu ZachXBT, niezależnego śledczego blockchainowego, swoistego "detektywa" w świecie kryptowalut. Analityk publicznych danych z blockchainów podał, że część klientów Revoluta otrzymała informację, iż firma udostępniła ich dane w odpowiedzi na wniosek kogoś podszywającego się pod rząd.
Revolut. Doniesienia o wycieku danych do oszusta
Nie wiadomo, o jaki rząd chodziło. Żądanie wyszło "z nieuprawnionego konta e-mail, które korzystało z oficjalnej domeny instytucji państwowej oraz prawidłowych danych uwierzytelniających domenę".
ZachXBT, śledzony przez dziesiątki tysięcy internautów, podał w serwisie Telegram, że zakres ujawnionych informacji miał obejmować imiona i nazwiska, daty urodzenia, zawody, adresy pocztowe, adresy e-mail oraz numery telefonów. Na liście znalazły się kopie paszportów lub praw jazdy, a także zdjęcia wykonane podczas weryfikacji tożsamości.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Wśród danych finansowych wymieniono wyciągi z kont, numery IBAN, rejestry wypłat i pełną historię operacji, w tym aktywność związaną z Bitcoinem. Z treści wiadomości udostępnionej przez analityka blockchain ZachXBT wynika, że Revolut nie przekazał biometrycznych danych telemetrycznych twarzy.
Chociaż incydent ma prawdopodobnie ograniczoną skalę, wygląda na to, że jego celem byli zamożni użytkownicy – napisał ZachXBT.
Sprawa zwraca uwagę na problem, który dla użytkowników kryptowalut zdaje się nie istnieć. Samo korzystanie z kryptogiełdy nie oznacza pełnej anonimowości i pozostawania poza systemem.
ZachXBT rozwikłał wcześniej m.in. sprawę kradzieży około 243 mln dolarów w bitcoinach z jednego portfela. Śledząc przepływ środków wskazał osoby powiązane z kradzieżą, a jego ustalenia trafiły do organów ścigania. 22-letni sprawca nie ukrył swojego adresu IP, zakładając konto na giełdzie kryptowalut. Okradzionym okazał się mieszkaniec Waszyngtonu.
Źródło: Telegram, tradingview.com.