Wyciek danych 19 mln Polaków to nie koniec? Hakerzy zabierają głos

12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że w wyniku cyberataku na firmę MyDr wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Grupa, która deklaruje, że stała za atakiem, zapowiada teraz "coś jeszcze większego".

Zapowiadają "coś większego" niż wyciek danych 19 mln Polaków. "Wkrótce się podzielimy"Zapowiadają "coś większego" niż wyciek danych 19 mln Polaków. "Wkrótce się podzielimy"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Infosec Exchange | Fingerprint, diy13
Tomasz Sąsiada

Grupa przypisująca sobie cyberatak na firmę MyDr opublikowała w sobotę wpis na komunikatorze Infosec Exchange. Jego treść przekazał na znacznie szerzej używanej platformie X serwis Zaufana Trzecia Strona. "Firma MyDr popełniła błąd, ale bardzo dobrze sobie z tym poradziła, dlatego (wykradzione - przyp. red.) dane nie zostaną upublicznione ani sprzedane dalej" - napisali hakerzy, których profil działa pod nazwą Fingerprint.

"Dostaliśmy propozycje i podzielimy się nimi z polskimi władzami. Nie oznacza to jednak, że MyDr była jedyną firmą, która gromadzi tego typu dane. Po kontakcie z Zaufaną Trzecią Stroną podzielimy się wkrótce czymś jeszcze większym. Mamy nadzieję, że uda się uda się zapobiec temu, by ten przeciek nie trafił w ręce złych szpiegów" - napisali włamywacze.


WIDEO
Wyciek danych 19 mln Polaków. Wiceminister spytany o "jakiegoś Hindusa"


"Słyszymy też oskarżenia, że rozmawiamy tylko z panem Adamem (Adamem Haertle, założycielem Zaufanej Trzeciej Strony - przyp. red.) i ignorujemy innych dziennikarzy. To prawda. Inni są niekompetentnymi politycznymi kłamcami" - czytamy dalej.

"I nie nazywajcie nas przestępcami. Naszą misją jest poprawa słabego poziomu cyberbezpieczeństwa w Europie, zwłaszcza w czasie cyberwojny z Rosją" - dodali hakerzy.

Oryginalny wpis zamieszczony w serwisie Infosec Exchange
Oryginalny wpis zamieszczony w serwisie Infosec Exchange © Infosec Eschange | Fingerprint

"Jeden z największych incydentów w historii Polski"

Przypomnijmy - minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski potwierdził 12 sierpnia, że doszło do wycieku danych, które mogą dotyczyć m.in. leków i recept 19 milionów Polaków. Dane pochodziły z systemów firmy MyDr. Gawkowski polecił zastrzeżenie numeru PESEL za pomocą mObywatela. - Mamy do czynienia z jednym z największych incydentów w historii Polski - powiedział.

Od soboty informacje o numerach PESEL, które wyciekły w wyniku cyberataku na firmę MyDr, można sprawdzić na stronie bezpiecznedane.gov.pl. Serwis informuje, że szczegółowych informacji o tym, jakiego rodzaju dane znalazły się w wycieku, może udzielić przychodnia lub gabinet lekarski.

"W firmie MyDr doszło do nieuprawnionego dostępu do bazy danych systemu, z którego korzystają m.in. przychodnie i gabinety lekarskie. Fakt przełamania zabezpieczeń firmy MyDr jest potwierdzony, służby nie stwierdziły jak dotąd upublicznienia tych danych, z uwagi na dobro obywateli – prewencyjnie przekazujemy jednak informację, czyje numery PESEL znalazły się w wycieku" - czytamy na stronie bezpiecznedane.gov.pl.

Administratorzy strony zaznaczyli, że szczegółowych informacji o tym, jakiego rodzaju dane znalazły się w wycieku, może udzielić wyłącznie ich administrator, czyli np. przychodnia lub gabinet lekarza, z którego usług korzystał pacjent. Dodali, że te dane nie znajdują się w portalu.

Sprawę bada prokuratura

Dochodzenie prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości w sprawie wycieku danych z firmy MyDr nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Dotyczy ono uzyskania dostępu do systemu informatycznego MyDr oraz przechowywanych na serwerach spółki informacji przez nieustaloną i nieuprawnioną do tego osobę, która wcześniej przełamała albo ominęła zabezpieczenia, a następnie ujawniła części uzyskanych w ten sposób informacji innym osobom, poprzez przesłanie wycinka danych do serwisu Zaufana Trzecia Strona. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Wybrane dla Ciebie