Według RUV przeciw wznowieniu rozmów zagłosowało w sobotę 52,8 proc. uczestników plebiscytu, a za - 47,2 proc. Frekwencja wyniosła 82,5 proc.
Europejskie media podkreślają, że jest to efekt "rybackiej mafii" - tak na Islandii nazywa się rodzinne firmy zajmujące się rybołówstwem.
Jak przypomina szwedzki dziennik "Svenska Dagbadet", 80 proc. kwot połowowych należy na Islandii do około 20 firm, a połowa z nich należy do zaledwie sześciu islandzkich rodzin.
WIDEOGórale alarmują: krótsza trasa to mniejsze zarobki
Ekonomista prof. Thorolfur Geir Matthiasson z Uniwersytetu Islandzkiego, cytowany przez holenderski portal Follow the Money, wyjaśnia, że w ich rękach są również m.in. handel detaliczny i dystrybucja paliw.
Działają po cichu, nie stają na podium, w debacie na temat UE wypowiadają się raczej finansując kampanie lub próbując wpłynąć na polityków - konstatuje szwedzka gazeta.
Rybacy nie chcą do UE
W kampanii przedreferendalnej przedstawiciele branży rybnej twierdzili, że Islandia nie może liczyć na zwolnienie z przepisów UE, które udostępniają wody danego państwa członkowskiego trawlerom z innych krajów. Wówczas to holenderskie i hiszpańskie floty rybackie wykupiłyby prawa połowowe Islandczyków, pozbawiając pracy tysiąc rybaków na wyspie - dodawali.
Komisarz UE ds. rybołówstwa Kostas Kadis ocenił, że wynegocjowanie wyjątku dla Islandii w tej sprawie jest możliwe. Takie stanowisko prezentowała również socjaldemokratyczna premierka Islandii Kristrun Frostadottir.
Wpływy dużych islandzkich przedsiębiorstw rybackich są krytykowane przez niezależnych rybaków na Islandii. - To oczywiste, że (te firmy) nie chcą wywoływać zamieszania, dołączać do UE i pozbywać się swoich przywilejów, (przecież) zarabiają dużo pieniędzy - powiedział dziennikowi "Svenska Dagbladet" zajmujący się połowami dorsza na swoim statku wycieczkowym, Tryggvi Skjaldarson.
Follow the Money ujawnił w tym tygodniu powiązania między islandzkimi firmami, w tym dużymi przedsiębiorstwami branży rybnej, z finansowaniem w Wielkiej Brytanii kampanii związanej z Brexitem.
Duńska gazeta "Berlingske" opublikowała w kwietniu artykuł, w którym islandzki sektor rybołówstwa został określony jako "nowoczesna oligarchia", oparta na strachu, chciwości i wpływach politycznych. "Rybołówstwo zjada demokrację od wewnątrz" – taką tezę postawili autorzy materiału.
Cytowany w artykule minister finansów Islandii Dadi Mar Kristofersson przyznaje, że od lat podejmowane są próby rozwiązania problemu, ale zmiany blokują "silne grupy nacisku". Zdaniem polityka mają one wpływy w islandzkim parlamencie.
Islandia złożyła wniosek o członkostwo w UE w 2009 r., w szczytowym momencie światowego kryzysu finansowego. Prace w ramach procesu akcesyjnego zostały zamrożone w 2013 r., gdy eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro.