WB Electronics/WB Group jest jedyną polską firmą wśród 18 - dziewięciu z UE i dziewięciu w Ukrainy - przedsiębiorstw wybranych przez Komisję Europejską do Sojuszu Dronowego. Do udziału w inicjatywie zgłosiło się około 400 firm.
- Jest to miejsce, w którym wypada być, a w szczególności nam, czyli firmie, która trochę rewolucję dronową w Europie zaczęła - powiedział po spotkaniu Bartosiewicz. Jak dodał, udział Ukrainy w inicjatywie "sam się tłumaczy", ponieważ kraj ten zgromadził ogromne doświadczenie w wykorzystaniu dronów na polu walki.
Bartosiewicz podkreślił jednak, że samo stworzenie przez KE europejskiego "ekosystemu dronowego" - jak powiedział w piątek gospodarz spotkania, komisarz UE ds. obronności Andrius Kubilius - nie przesądzi o sukcesie uczestniczących w nim przedsiębiorstw.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Kto będzie czempionem?
Mechanizmy rynkowe decydują o tym, kto będzie czempionem, a kto nie, a nie urzędnicy - powiedział Bartosiewicz. Jak zaznaczył, nawet spośród firm uczestniczących w pierwszym spotkaniu sojuszu nie wszystkie muszą przetrwać na rynku.
Zdaniem wiceprezesa WB Electronics/WB Group kluczowe jest uświadomienie firmom, że odbiorcą ich produktów nie jest KE, lecz armie państw członkowskich. - To nie Komisja Europejska kupuje drony, tylko wojsko. Do wojska trzeba docierać i to ze spójnym przekazem - powiedział.
Bartosiewicz zwrócił uwagę, że wiele młodych europejskich firm dronowych narzeka na brak popytu poza Ukrainą. Jego zdaniem wejście na rynek wojskowy wymaga jednak czasu. WB Group - jak powiedział - ma obecnie bardzo dużo zamówień na drony, ale pracowała na to przez wiele lat.
WB Group działa na polskim rynku obronnym od prawie 30 lat, od 2014 r. firma działa na Ukrainie, gdzie dostarcza m.in. bezzałogowce oraz amunicję wykorzystywane przez ukraińskie siły; od 2019 r. w Kijowie działa spółka WB Ukraina.
"Drony nie zastąpią czołgów, artylerii czy lotnictwa"
W rozmowie z PAP i Polskim Radiem wiceszef polskiej firmy przestrzegł też przed prostym założeniem, że przyszłe konflikty zbrojne będą wyglądały tak samo jak obecna wojna w Ukrainie.
Myślenie o tym, że tak jak wojna wygląda dziś na Ukrainie, dokładnie tak będzie wyglądała kolejna wojna, jest pewnym uproszczeniem – ocenił. Podkreślił, że drony nie zastąpią czołgów, artylerii czy lotnictwa, lecz będą musiały zostać zintegrowane z istniejącym uzbrojeniem i doktrynami wojskowymi.
Według Bartosiewicza pod tym względem Polska znajduje się w europejskiej czołówce, a polska armia wyprzedza większość europejskich w rozumieniu znaczenia dronów.- Z dumą patrzę, że polskie wojsko jest w tej chwili wiodące w NATO – powiedział, wskazując na doświadczenie polskiej armii w integrowaniu dronów z innymi systemami uzbrojenia.
Sojusz Dronowy UE i Ukrainy został powołany w lipcu w Kijowie przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. W piątek w Brukseli odbyło się pierwsze spotkanie tego gremium.
Komisarz Kubilius powiedział na nim, że inicjatywa może stać się dla Europy "akademią ukraińskich doświadczeń wojennych". Podkreślił, że europejski przemysł musi nauczyć się od Ukrainy nie tylko produkcji dronów, ale przede wszystkim szybkiego zwiększania skali produkcji i skracania cyklu wprowadzania nowych rozwiązań, a Europa musi być przygotowana na gwałtowne zwiększenie produkcji zbrojeniowej w razie konfliktu.