Ministerstwo energii Arabii Saudyjskiej poinformowało w piątek, że rurociąg Wschód-Zachód, przesyłający ropę do portu w Yanbu nad Morzem Czerwonym wstrzymał prewencyjnie pracę po tym, jak w czwartek został uszkodzony w kilku miejscach. Resort potwierdził trafienia, służby techniczne rozpoczęły działania zabezpieczające.
Dostawy ropy do Polski zagrożone? Kluczowy kolejny ruch Saudów
Tym samym Saudowie są zmuszeni do mocnej rewizji energetycznego "planu B". Od czasu blokady przez Iran cieśniny Ormuz ten rurociąg przejął znaczną część przesyłu arabskiej ropy. Jego uszkodzenia w połączeniu z przejmowaniem kontroli przez proirańskich bojowników Huti w cieśninie Bab-al Mandab zdecydowanie pogarszają sytuację gospodarczą Arabii i wszystkich jej odbiorców ropy, w tym Polski. Dodajmy, że ten rurociąg ma przepustowość siedmiu mln baryłek dziennie.
W ocenie Jakuba Wiecha, dziennikarza i eksperta ds. energetyki, taka decyzja jeszcze nie wystarczy do wyciągnięcia definitywnych wniosków. Rysują się już jednak pierwsze, niezbyt optymistyczne scenariusze.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
To nie pierwsza taka sytuacja, że mamy trafiony ten rurociąg, ale akurat w tym przypadku widać jednak, że atak był szerszy. Słyszymy o co najmniej 6–8 trafieniach w dwie przepompownie ropy. Ministerstwo energii Arabii zdecydowało o wstrzymaniu pracy, pytanie, jaka jest realna ocena incydentów – taka decyzja może oznaczać, że dostępne możliwości tłoczenia ropy są niewystarczające do pracy połączenia. Może być też tak, że Saudyjczycy nie chcą przeciążyć instalacji i wolą dokonać oceny zniszczeń oraz wstępnych napraw i konserwacji w bezpiecznych warunkach – mówi money.pl Jakub Wiech.
Jak dodaje, obecne dostawy Saudi Aramco dla zagranicy mogą być dalej realizowane z egipskiego terminala koncernu w Sidi Kerir (przez rurociąg Sumed). W realiach kryzysu na Bliskim Wschodzie od lipca tego roku jest on intensywniej eksploatowany przez spółkę. – Wychodzą z niego transporty, ale też niesaudyjskiej ropy do odbiorców w Europie. Z tego rozwiązania może skorzystać też Polska – podkreśla ekspert.
Mowa jednak o ograniczonej alternatywie. Według danych Kplera, czołowej globalnej platformy wywiadu rynkowego i analiz, w sierpniu z terminala w Egipcie wychodziło o około 670 tys. baryłek dziennie, wobec około 4–5 mln baryłek eksportowanych na świat z Yanbu. W ciągu ostatnich miesięcy eksport z miasta nad Morzem Czerwonym zapewniał nawet 5 proc. światowej podaży ropy naftowej.
Jakub Wiech zaznacza, że należy poczekać na to, czy Saudowie ogłoszą "siłę wyższą", w kontekście ewentualnych ograniczeń lub wstrzymania eksportu ropy. Dla Saudi Aramco byłoby to rozwiązanie korzystniejsze prawnie, kontrahenci i rynek dostaliby jednoznacznie złą informację. – Wszystko zależy tu od tego, czy strona saudyjska się na to zdecyduje. Tę klauzulę znamy chociażby z przerwy w dostawach LNG z Kataru – przypomniał ekspert.
Jeśli naprawy rurociągu nie pójdą sprawnie, to dostawy do Polski będą zagrożone – komentuje Jakub Wiech.
Polska postawiła na ropę z Arabii. Konflikt wymusi kolejne zmiany?
Według danych za cały 2025 r. Arabia Saudyjska odpowiadała za około 46,9 proc. dostaw ropy do Polski, stanowiąc wyraźnie największy udział jednego kierunku dostaw. Przedłużające się problemy Saudów wymusiłyby na Warszawie i całej Europie dalszą dywersyfikację dostaw i to zaledwie kilka lat od kryzysu surowcowego, jaki wydarzył się po rozpętaniu przez Rosję wojny na Ukrainie. Na jego skutek Stary Kontynent praktycznie odszedł od ropy z Rosji.
Patryk Paszko, prawnik, szef BM Caterpillar & BM Eneria, podkreślił w serwisie X, że arabska ropa płynęła do Polski nie przez Ormuz, a właśnie Yanbu. – Jeśli ropociąg Wschód-Zachód zostanie poważnie uszkodzony, spadnie zdolność załadunku w Yanbu. A to już bezpośrednio uderza w największe źródło surowca dla Polski. Nawet jeśli kontrakty formalnie obowiązują, fizyczne ograniczenie eksportu z zachodniego wybrzeża Arabii oznacza opóźnienia, wyższe koszty frachtu lub konieczność szukania zastępczych dostaw" – ocenił Paszko.