Iran celuje w Bramę Łez. Płyną tędy 3 mln baryłek ropy dziennie

Teheran grozi rozszerzeniem konfliktu o kolejną ważną dla światowego handlu cieśninę. Przez Bab al-Mandab przepływają prawie 3 mln baryłek ropy dziennie. - To jedno kluczowych miejsc - zaznacza Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. Wskazuje, co musi się stać, by ceny sięgnęły 200 dol. za baryłkę.

Iran gotowy jest zablokować inną ważną cieśninęIran gotowy jest zablokować inną ważną cieśninę
Źródło zdjęć: © getty images | Getty Images
Przemysław Ciszak

Ormuz jest dla Iranu "ważniejszy niż dziesiątki bomb atomowych" - przekonywał niedawno generał Mohsen Rezaei, doradca wojskowy najwyższego duchowo-politycznego przywódcy i były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Strategia paraliżu kluczowej dla handlu ropą i gazem cieśniny okazała się na tyle skuteczna, że Teheran gotów jest podpalić kolejny wrażliwy punkt na mapie świata.

Iran grozi uruchomieniem kolejnego frontu w cieśninie Bab al-Mandab, w południowej części Morza Czerwonego. Zwany również "Bramą łez" przesmyk ma szerokość zaledwie 27 km i podobnie jak Ormuz jest podatny na paraliż.

Szlak między Jemenem a Rogiem Afryki, łączący Morze Czerwone z Zatoką Adeńską stał się celem ataków rebeliantów Huti, którzy po wybuchu wojny w Strefie Gazy jesienią 2023 r. wzięli na cel statki handlowe. Przedstawiciele Huti już mówią o "sojuszu operacyjnym" z Iranem.

Napięcie rośnie. USA rozpoczęły nową serię ataków

- Problem z Huti w Jemenie wraca i uderzenia na Arabię Saudyjską. Kolejna trafiona rafineria czy sparaliżowane pole naftowe, potencjalne zagrożenia dla szlaku przez Morze Czerwone, to kolejne argumenty dla wzrostu cen surowców - podkreślił w rozmowie z money.pl dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-Petrol.

Klątwa ajatollahów wraca

Mohammed al-Farah, jeden z dowódców Huti, ostrzegł w rozmowie z Reutersem, że jeśli cieśnina Bab al-Mandab i cieśnina Ormuz zostaną zamknięte, ceny ropy sięgną poziomu 200 dol. za baryłkę. Przypomnijmy, że już wcześniej Iran groził spełnieniem tzw. nefrin, perskiej klątwy, zgodnie z którą ceny ropy mają sięgnąć 200 dol. za baryłkę. W szczytowym momencie konfliktu na linii Iran-USA-Izrael ropa Brent kosztowała ponad 126 dol. za baryłkę, a amerykańska WTI prawie 119,5 dol.

Tego typu groźby były brane pod uwagę od pierwszego ataku USA i Izraela na Iran. Już wówczas zakładano możliwość prób paraliżowania cieśniny Bab al-Mandab przez Hutich. Katar już od dwóch lat tamtędy nie wysyłał transportów gazu - przypomina Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Mimo tego cena popularnego gatunku Brent, choć podwyższona, wciąż utrzymuje poziom w okolicy 85 dol. za baryłkę. - Dzisiejsze groźby niewiele zmienią w kwestii wycen surowców czy transportu tą drogą. Rynek to dyskontował wcześniej. Dziś mamy skoki cen, bo znów realne jest, że kolejna ważna droga może być okresowo nieczynna - dodaje szef ISE.

Jak podkreśla, prawdopodobieństwo tak drastycznych wzrostów cen do poziomów 200 dol. będziemy oceniać, jeśli Iran faktycznie spełni groźbę. - Amerykanie twierdzą, że tankowce na Morzu Czerwonym nie są w zasięgu obecnego potencjału militarnego Iranu. Jeśli jednak Teheran dowiedzie, że ma zdolność rażenia pociskami również statków przepływających przez Bab al-Mandab, zobaczymy 200 dol. za baryłkę - dodaje Andrzej Sikora.

Ważna arteria

Bab al-Mandab to jeden z najważniejszych szlaków w tym regionie. Na tankowcach obecnie przepływa tędy 2,9 mln baryłek ropy dziennie. Jak podawała Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA), jeszcze w 2023 r. szlakiem między Jemenem a Rogiem Afryki przesyłano dziennie 9,3 mln baryłek ropy. To niemal 12 proc. światowego handlu morskiego tym surowcem. W 2024 r. ilość ta zmalała do 4,1 mln baryłek z powodu działań zbrojnych grupy Huti, wspieranej przez Iran.

Ale jest to nie tylko kluczowa arteria dla transportu surowców energetycznych. To tędy kierowane jest 10 proc. towarów przewożonych drogą morską.

Ormuz
Ormuz © Licencjodawca | Opracownie money.pl

Według ekspertów trasa ta odpowiada również za jedną trzecią ruchu kontenerowego na świecie i 40 proc. handlu między Azją i Europą. Jest również najkrótszą drogą z Azji do Europy przez Ocean Indyjski, Morze Czerwone i Kanał Sueski.

Dławiąc dwa główne korytarze globalnego handlu jednocześnie, Iran uderzyłby nie tylko w energetyczną aortę, ale również szlak handlowy zmuszając statki do podjęcia okrężnej, a więc droższej trasy wokół Afryki zwiększając ryzyko związane z zerwaniem łańcuchów dostaw w całym systemie.

To wywołałoby efekt domina, bowiem paraliż Morza Czerwonego uderzyłby także w przychody Kanału Sueskiego. Przypomnijmy, że wcześniejsze ataki bojowników Huti w tym rejonie przyczyniły się do finansowej zapaści Kanału.

- Teoretycznie Amerykanie są w stanie strzec obu tych cieśnin, ale trzeba spojrzeć na to globalnie. To oznaczałoby eskalację i rozlanie się konfliktu - ocenia Sikora.

Gorących punktów jest więcej

Iran gotowy jest maksymalizować zasięg oddziaływania konfliktu nie tylko na region Zatoki Perskiej, ale właściwie globalnie. Dowiódł tego atakując instalacje w krajach ościennych i wywołując kryzys naftowy bezpośrednio uderzający w kraje azjatyckie i światową gospodarkę.

Teheran posyła już drony i pociski na wybrzeże Morza Czerwonego. Port Yanbu w Arabii Saudyjskiej był jednym z najbardziej oddalonych celów zaatakowanych bezpośrednio przez Iran na Półwyspie Arabskim. Warto przypomnieć, że celem była również baza RAF Akrotiri na Cyprze czy oddalona o 4 tys. km od Iranu amerykańsko-brytyjska baza na Oceanie Indyjskim Diego Garcia.

- Problem w tym, że takich kluczowych dla światowego rynku cieśnin mamy kilka; w tym rejonie kluczowa jest choćby cieśnina Malakka - zaznacza Andrzej Sikora.

Bramy Świata
Bramy Świata © money.pl | money.pl

To właśnie poprzez tę cieśninę kraje Azji w tym Chiny sprowadzają surowce energetyczne (gaz i ropę naftową) z Bliskiego Wschodu, głównie z Zatoki Ormiańskiej. W drugą stronę zaś płyną towary eksportowe z Państwa Środka, przez Malakkę, dalej przez Morze Arabskie, Morze Czerwone i Kanał Sueski na Morze Śródziemne.

- Te drogi morskie krytyczne dla transportu surowców energetycznych, jak i światowego handlu - dodaje prezes ISE. Jego zdaniem mogą zostać wykorzystane jako element nacisku czy szantażu.

Jak mówił nam dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej, wykorzystanie Ormuzu jako broni to właściwie gotowy instruktaż. - To się będzie powtarzać w różnych rejonach świata - ostrzegał analityk.

Wybrane dla Ciebie