Ormuz wciąż pod kontrolą Iranu. USA zderzyły się ze ścianą. "Gotowy instruktaż"
Ormuz wciąż pod kontrolą Iranu. USA zderzyły się ze ścianą. "Gotowy instruktaż"
Kluczowa dla handlu ropą i gazem cieśnina Ormuz, choć ma zostać otwarta, pozostała pod kontrolą Iranu. - Taktyka Teheranu to gotowy instruktaż, jak zarządzać konfliktem, aby zaszachować globalnych graczy - ocenia dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego.
- Irańczycy mają całkowitą kontrolę nad Ormuzem. Przedstawiciele Teheranu już zapowiedzieli, że nie przyjmą żadnej zewnętrznej rezolucji dotyczącej cieśniny. Nie ma powrotu do stanu poprzedniego. Dziś Ormuz jest "punktem celnym" Iranu i jego zabezpieczeniem - ocenia w rozmowie z money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego, analityk Fundacji Pułaskiego oraz wykładowca Politechniki Wrocławskiej.
Jeszcze w środę rano polskiego czasu Iran twierdził, że zgodził się na dwa tygodnie bezpiecznej żeglugi, co ma się odbywać w porozumieniu z irańskimi siłami zbrojnymi i w ramach "ograniczeń technicznych". W Zatoce Perskiej utknęło około ponad 400 jednostek, cieśnina ma swoją przepustowość. W czasie pokoju dziennie przepływało nią około 135 statków.
Wciąż nie jest jasne, na jakich zasadach statki będą mogły przepływać przez Ormuz, a nawet czy Iran faktycznie odblokuje cieśninę.
Szczegóły porozumienia nie są znane. Dwutygodniowy plan zawieszenia broni zakłada zezwolenie Iranowi i Omanowi na pobieranie opłat od statków przepływających przez cieśninę Ormuz - poinformowała agencja Associated Press, powołując się na urzędnika, który brał bezpośredni udział w negocjacjach. Iran miałby przeznaczyć zebrane pieniądze na odbudowę kraju.
Jak pisaliśmy w money.pl, Irański Komitet Bezpieczeństwa Narodowego już wcześniej zatwierdził projekt ustawy, która nałoży opłaty na cieśninę Ormuz. Iran uważa ją za swoje wody terytorialne i traktuje ten strategiczny szlak jak płatny korytarz.
Jak poinformował w środę Bloomberg, wyczarterowany przez malezyjską spółkę handlową Petronas tankowiec z iracką ropą naftową jako jeden z pierwszych przekroczył za zgodą Iranu Ormuz i zmierza do rafinerii w Pengerang. Jest jednym z siedmiu malezyjskich tankowców, którym zezwolono na tranzyt przez cieśninę. Statki nie będą podlegać opłacie – podano w komunikacie.
Tego samego dnia Reuters poinformował, że irańska marynarka wojenna nadal grozi zniszczeniem statków próbujących przepłynąć przez Ormuz bez zgody Teheranu, a kilka statków w Zatoce Perskiej otrzymało wiadomość, że cieśnina jest nadal zamknięta.
Mimo wielu gróźb prezydenta USA Donalda Trumpa, w tym słów o zniszczeniu cywilizacji, która ma nigdy się nie odrodzić, Iran nie skapitulował. - Ustali zasady przepływu na własnych warunkach - spodziewa się dr Zaleski.
Jak podkreśla, Iran pokazuje, że nawet nie mając militarnych zdolności, jest w stanie zaszachować mocarstwo, wykorzystując kontrolę nad kluczowym szlakiem i grożąc kolejnymi uderzaniami w infrastrukturę krytyczną krajów ościennych.
Iran skutecznie podnosił koszty wojny prowadzonej przez USA i Izrael. - Maksymalizował zasięg oddziaływania konfliktu nie tylko na region, ale właściwie globalnie. To zwiększało presję również na Trumpa, w kraju i za granicą - komentuje dr Zaleski.
- Iran sprytnie wykorzystał swoje możliwości destrukcyjne, groźby i realne działania, a także strategiczne położenie. Wszystkie kraje, które mają możliwość wpływania na kluczowe szlaki, dostały gotowy instruktaż, jak zarządzać konfliktem, aby wymuszać działania innych globalnych graczy oraz szantażować i zaszachować ich - ocenia dr Zaleski. - To się będzie powtarzać w różnych rejonach świata - uważa.
Tylko na Bliskim Wschodzie znajdują się co najmniej jeszcze dwa inne miejsca, których paraliż może doprowadzić do globalnych problemów. Na kilkanaście godzin przed upływem ultimatum Trumpa Iran sugerował, że w razie eskalacji jego sojusznicy zablokują również cieśninę Bab al-Mandab, łączącą Morze Arabskie z Morzem Czerwonym.
Jak pisaliśmy w money.pl, to tzw. Brama łez. Ma szerokość zaledwie 27 km, ale jest trzecią najważniejszą cieśniną na świecie dla transportu ropy i gazu. Jak podawała Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA), szlakiem między Jemenem a Rogiem Afryki, łączącym Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, w 2023 r. przesyłano dziennie 9,3 mln baryłek ropy. To niemal 12 proc. światowego handlu morskiego tym surowcem. W 2024 r. ilość ta zmalała do 4,1 mln baryłek z powodu działań zbrojnych grupy Huti, wspieranej przez Iran.
U wejścia do Bab al-Mandab znajduje się Dżibuti, kraj liczący mniej niż milion mieszkańców i nieposiadający znaczących zasobów naturalnych. Jednak, jak wskazuje Al-Dżazira, to miejsce, w którym znajduje się największe skupisko zagranicznych baz wojskowych na świecie – bazy USA, Chin, Francji, Japonii i Włoch rozmieszczone w odległości kilku mil od siebie wzdłuż wybrzeża. Dla nich położenie jest tak cennym zasobem, jak ropa naftowa dla innych krajów.
Na drugim końcu tego akwenu znajduje się inne wąskie gardło. To północne wyjście z Morza Czerwonego na Morze Śródziemne. Kanał Sueski odpowiada za transport 4,1 mld baryłek dziennie. Szacuje się, że wartość wszystkich towarów przepływających przez kanał każdego dnia wynosi około 9,5 mld dol., co odpowiada 10 proc. całego globalnego wolumenu handlu.
Miejsc zapalnych, które mogą stać się krytycznym punktem na mapie świata, jest więcej. Rozdzielająca Indonezję i Malezję Cieśnina Malakka spędza sen z oczu strategom od dekad. Już 20 lat temu ówczesny przywódca Chin Hu Jintao ukuł termin "dylemat Malakki".
Cieśnina pozostaje pod kontrolą amerykańską za sprawą baz morskich, jak choćby Changi w Singapurze, która położona jest w pobliżu wschodniego krańca Cieśniny Malakka. Militarną siłę w tym rejonie stanowią również konkurencyjne wobec Pekinu Indie. Oba te mocarstwa, w razie eskalacji napięć z Chinami, mogą tę cieśninę zablokować.
Jak pisaliśmy w analizie money.pl, to oznaczałoby dla Chin poważne problemy, bo to właśnie poprzez tę cieśninę sprowadzają one surowce energetyczne (gaz i ropę naftową) z Bliskiego Wschodu, głównie z Zatoki Ormiańskiej. W drugą stronę zaś płyną towary eksportowe z Państwa Środka, przez Malakkę, dalej przez Morze Arabskie, Morze Czerwone i Kanał Sueski na Morze Śródziemne.
Po drugiej stronie globu znajduje się Kanał Panamski, nad którym kontrola również wpisuje się w rywalizację pomiędzy USA a Chinami. Przechodzi przez niego około 5 proc. światowego handlu morskiego.
Znacznie bardziej bezpieczna i opłacalna jest więc droga na zachód. Jednak wówczas rosyjskie tankowce muszą pokonać jedną z czterech bałtyckich cieśnin: Oresund, Great Belt, Fehmarn Belt, Little Belt.
Dziennikarz portalu finansowego money.pl. Wcześniej redaktor prowadzący magazynu dla mężczyzn MenStream.pl. W 2014 roku nominowany do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne za reportaż o śmiercionośnym wirusie ebola. Specjalizuje się w tematach dotyczących energetyki od atomu, gazu i ropy naftowej po OZE.