Wybrańcy ajatollahów. Garstka krajów może przepływać przez Ormuz. Iran zmienia taktykę?
Donald Trump zapowiedział w orędziu nasilenie ataków na Iran. Przekonywał, że "kiedy konflikt się skończy, cieśnina otworzy się naturalnie". Teheran się nie ugiął, a przejście przez Ormuz umożliwia tylko statkom przyjaznych krajów. Część z nich musi jednak opłacić myto. - Iran dostosowuje mechanizm kontroli - ocenia Tymon Pastucha z PISM. Kto jest na nieoficjalnej liście?
Iran skutecznie podnosi koszty wojny prowadzonej przez USA i Izrael poprzez paraliż kluczowej dla transportu ropy i gazu cieśniny Ormuz. Precyzyjnie dobiera cele, uderzając zarówno w tankowce przepływające bez autoryzacji przez jego wody, jak i w rafinerie, zakłady gazowe, infrastrukturę gazową i naftową. Blokuje nie tylko transport, ale również produkcję surowców.
Donald Trump wieloma groźbami starał się wymusić na Iranie otwarcie Ormuzu. Mimo amerykańskiego uderzenia w podziemne magazyny i stanowiska rakietowe w pobliżu przesmyku, zapowiedzi konwojów dla tankowców, gróźb desantu i przejęcia kluczowej dla Iranu wyspy Chark, Teheran utrzymał kontrolę nad strategicznym punktem.
Trump konfliktuje się z Europą. "Popełniłby niewybaczalny błąd"
Prezydent USA sygnalizował nawet, że gotowy jest zakończyć operację bez "udrażniania" cieśniny. W ostatnim orędziu do narodu zapowiedział, że w ciągu następnych dwóch-trzech tygodni będzie "mocno atakować Iran". Stwierdził, że cieśnina Ormuz otworzy się w sposób naturalny po zakończeniu działań wojennych.
Iran został praktycznie zdziesiątkowany, najtrudniejsze już za nami, więc powinno to być łatwe. Kiedy ten konflikt się skończy, cieśnina otworzy się naturalnie - zapowiedział Trump.
Na te słowa zareagowały Chiny. Rzeczniczka MSZ Mao Ning stwierdziła, że to "nielegalna akcja militarna USA i Izraela" jest źródłem problemów z żeglugą w cieśninie Ormuz i tylko zawieszenie broni i osiągnięcie pokoju w regionie mogą fundamentalnie zagwarantować bezpieczeństwo szlaków żeglugowych.
Ormuz tylko dla wybranych
Teheran przekonuje, że Ormuz pozostaje otwarta, a Iran jest przygotowany, by zapewnić bezpieczny tranzyt jednostkom, o ile będą one koordynować swoje działania z władzami irańskimi. Szef irańskiego MSZ Abbas Aragczi podkreślił, że restrykcje dotyczą głównie państw biorących udział w atakach na Iran.
W liście do Międzynarodowej Organizacji Morskiej irańskie władze stwierdzają, że statki należące do państw niebędących wrogami mogą bezpiecznie przepływać przez Ormuz.
"Jako państwo nadbrzeżne graniczące z cieśniną, Islamska Republika Iranu, w pełnej zgodności z ustalonymi zasadami i normami prawa międzynarodowego, ograniczyła przepływ statków należących do agresorów lub z nimi powiązanych" - czytamy w publikowanym przez Bloomberga liście.
- Do tej pory Iran realizował strategię skutecznego zwiększania kosztów amerykańsko-izraelskiej operacji. Stąd też ataki na infrastrukturę naftową i gazową w regionie oraz paraliż Cieśniny Ormuz. Teraz Teheran wydaje się dostosowywać mechanizm kontroli nad cieśniną do współpracy z tzw. krajami zaprzyjaźnionymi. Dlatego też przepuszczał statki chińskie, irackie czy pakistańskie - ocenia dla money.pl Tymon Pastucha, analityk Polskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (PISM).
Podczas gdy dla statków, które próbowały przejść przez cieśninę bez zgody Teheranu, Iran miał rakiety i ogień, to te jednostki, które otrzymały zgody, uzyskały eskortę ze strony Iranu i koordynaty pozwalające bezpiecznie przebyć Ormuz.
Kim są wybrańcy ajatollahów? Oficjalnej listy nie ma. Część krajów, jak choćby Japonia czy Korea Południowa, dopiero negocjuje z Iranem. Jednak trzon tych "zaprzyjaźnionych" krajów, które wcześniej wymienił Abbas Aragczi, stanowią Chiny, Rosja, Indie, Irak i Pakistan. 2 kwietnia do tej listy dołączyły Filipiny.
Według danych Lloyd's List w marcu przez Ormuz przepłynęło 181 statków. Szacuje się jednak, że od początku ataków 28 lutego do 2 kwietnia było ich w sumie 201.
Według danych firm Kpler, MarineTraffic i LSEG od początku wojny przez Ormuz Iran przepuścił trzy chińskie jednostki. Dwa kontenerowce COSCO, CSCL Indian Ocean i CSCL Arctic Ocean, które 31 marca przekroczyły cieśninę, były według Reutersa pod banderą Hongkongu.
Zielone światło otrzymały także indyjskie jednostki: m.in. BW Elm i BW Tyr (w cieśninie 28 marca), a wcześniej także Shivalik, Nanda Devi, Pine Gas, Jag Vasant czy Jag Prakash. Reuters podał też informację o sześciu innych indyjskich statkach, które zdołały przejść przez cieśninę.
Ruch pozostał otwarty dla pakistańskich bander, z czego skorzystał w połowie marca tankowiec Karachi. Poza tym Irańczycy przepuścili również statki pod banderą Liberii (tankowiec Shenlong) i Malty (tankowiec Marathi).
Nie zmienia to faktu, że swobodny przepływ jest niemożliwy, co wywindowało ceny ropy naftowej do 115 dol. za baryłkę. Co prawda ruch statków przepływających przez cieśninę Ormuz nieznacznie wzrósł w ciągu ostatniego tygodnia - co potwierdzają organizacje śledzące ruch statków, ale wciąż stanowi on ułamek poziomu sprzed wojny. Część państw regionu Zatoki Perskiej traci cierpliwość.
Zjednoczone Emiraty Arabskie namawiają kraje z Europy i Azji do utworzenia koalicji zbrojnej, która mogłaby otworzyć cieśninę przy użyciu siły - podał "Wall Street Journal". Na Radzie Bezpieczeństwa ONZ stanął również projekt dokumentu autorstwa Bahrajnu, który upoważniałby do użycia tam "wszelkich niezbędnych środków".
Płatność w juanach lub kryptowalutach
- Niedobory na rynkach naftowych stają się coraz większe. To zwiększa presję na Iran głównie ze strony krajów południowej Azji, w tym Chin. Dlatego Teheran wydaje się przygotowywać do możliwej zmiany taktyki zarządzania kryzysem - sugeruje analityk PISM.
Stąd też, jak podkreśla Tymon Pastucha, doniesienia o planach pobierania opłat za bezpieczne przejście dla statków i możliwości współpracy są elementem nieformalnego zarządzania ryzykiem.
Irański Komitet Bezpieczeństwa Narodowego zatwierdził projekt ustawy, który nałoży opłaty na cieśninę Ormuz - poinformowała agencja informacyjna Fars, powołując się na członka komitetu.
Iran przygotowuje się do sytuacji, w której będzie zmuszony zwiększyć dostawy dla azjatyckich rynków przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad cieśniną - tłumaczy ekspert PISM.
Jak ocenia Bloomberg, zaczynają się właśnie wyłaniać zarysy bardziej formalnego systemu zarządzania Ormuzem, który Iran uważa za swoje wody terytorialne i traktuje ten strategiczny szlak jak płatny korytarz.
Według ustaleń agencji, by go przepłynąć, operatorzy statków muszą skontaktować się z firmą pośredniczącą powiązaną z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej i przekazać jej informacje o właścicielu statku, jego banderze, liście ładunkowym, miejscu przeznaczenia, liście załogi oraz dane z automatycznego systemu identyfikacji (AIS). Jeśli przejdą weryfikację, rozpoczynają się negocjacje w sprawie opłaty za przeprawę.
Statki z krajów postrzeganych jako przyjazne mają większe szanse na lepsze warunki. O jakich kwotach mowa? Według Bloomberga w przypadku tankowców cena wyjściowa w negocjacjach zaczyna się od 1 dolara za baryłkę ropy, płatnego w juanach lub kryptowalutach. Duże tankowce klasy VLC zazwyczaj mają pojemność około 2 milionów baryłek, co przekłada się na kwotę 2 mln juanów za tankowiec.
W zamian jednostka ma otrzymać kod zezwolenia, instrukcje dotyczące trasy oraz patrol, który ją przeprowadzi. Statki płyną pod banderą kraju, który wynegocjował umowy o przejściu, a w niektórych przypadkach nawet zmieniają swoją oficjalną rejestrację na ten kraj - opisuje Bloomberg.
- Wprowadzenie opłat za przepłynięcie Ormuzu to oczywiście jeden ze scenariuszy. Bazowym pozostaje jednak wciąż ten, aby utrzymać presję na Amerykanów - podkreśla Tymon Pastucha.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl