Niemieckie koncerny na garnuszku państwa. Rekordowe dotacje budzą sprzeciw

Państwowe subwencje w Niemczech wzrosły dwukrotnie w ciągu sześciu lat, osiągając ponad 117 mld euro. Z najnowszej analizy wynika BusinessInsider.de, że lwią część tych środków otrzymują m.in. największe koncerny. To budzi pytania o skuteczność i skutki uboczne tej polityki.

BERLIN, GERMANY - APRIL 14: German Chancellor Friedrich Merz speaks during a statement with African Union Commission Chairman and Djiboutian Foreign Minister Mahmoud Ali Youssouf prior to talks at the Chancellery on April 14, 2026 in Berlin, Germany. Youssouf is in Berlin to participate in the 3rd international Sudan conference. (Photo by Maja Hitij/Getty Images)Kanclerz Friedrich Merz
Źródło zdjęć: © GETTY | Maja Hitij
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Wydatki Niemiec na subwencje państwowe rosną w zawrotnym tempie. Jak przyznaje rząd federalny w oficjalnych raportach, ich wolumen zwiększył się z 57,3 mld euro w 2019 r. do prognozowanych 117,1 mld euro w roku 2025. Oznacza to niemal podwojenie kwoty w ciągu zaledwie sześciu lat.

Philipp Immenkötter, starszy analityk w Flossbach von Storch Research Institute, w swojej najnowszej analizie opublikowanej na łamach niemieckojęzycznej wersji serwisu Business Insider szacuje, że w perspektywie dziesięciu lat całkowity wolumen subwencji wzrósł aż o 145 proc. Zdaniem ekonomisty, tak dynamiczny wzrost świadczy o fundamentalnej zmianie w podejściu państwa – od wspierania zmian strukturalnych do aktywnego prowadzenia transformacyjnej polityki przemysłowej, której początki można wiązać z niemiecką strategią zrównoważonego rozwoju z 2016 r.

Zamknęli fabrykę Levi’sa. Przejął ludzi i maszyny. "Byłem pierwszy"

Immenkötter przeanalizował raporty finansowe 90 największych spółek z giełdowych indeksów DAX i MDAX z lat 2013-2024. Wnioski są jednoznaczne.

Spojrzenie na poszczególnych odbiorców dotacji pokazuje wysoką koncentrację subwencji w dużych korporacjach – stwierdza autor badania.

W analizowanym okresie badane koncerny otrzymały łącznie 52,6 mld euro subwencji, co stanowi około 15 proc. wszystkich dotacji przyznanych w tym czasie przez państwo. Warto zaznaczyć, że liczby te nie uwzględniają ulg podatkowych. Struktura podziału tych środków jest również wymowna: 86 proc. z tej kwoty trafiło do gigantów z głównego indeksu DAX, a zaledwie 14 proc. do spółek z drugiej ligi, czyli MDAX.

Giganci na czele listy płac

Analiza sektorowa przeprowadzona w ramach badania wskazuje, że największym odbiorcą subwencji jest przemysł dóbr konsumpcyjnych innych niż podstawowe, do którego zalicza się m.in. branża motoryzacyjna. Tuż za nim plasują się sektor usług komunalnych (dostawcy energii) oraz pozostały przemysł.

To pokazuje, że pomoc publiczna koncentruje się na firmach, które generują najwyższe emisje gazów cieplarnianych. Na szczycie listy beneficjentów znalazł się koncern energetyczny E.on, który w analizowanym okresie otrzymał prawie 11 mld euro. Jak czytamy w raporcie, duża część tych środków wynikała z państwowych rekompensat za tzw. "hamulce cenowe" dla firm i gospodarstw domowych, wprowadzone w odpowiedzi na kryzys energetyczny po inwazji na Ukrainę. W ramach tego mechanizmu państwo wyrównywało dostawcom straty wynikające z narzuconych odgórnie niższych cen.

Volkswagen goni lidera

Nawet po odliczeniu środków związanych z hamulcami cenowymi, E.on wciąż pozostaje w czołówce z subwencjami na poziomie pięciu miliardów euro. Według badania, dotacje stanowiły aż 54,6 proc. zysku przed opodatkowaniem koncernu. Gdyby nie specyficzne dotacje kryzysowe, pierwsze miejsce w rankingu zająłby Volkswagen.

Producent samochodów otrzymał raportowane subwencje w wysokości 9,1 mld euro. – Szacuje się, że oprócz zgłoszonych 9,1 mld euro Volkswagen skorzystał z dodatkowych 1,4 mld euro w ramach premii środowiskowej oraz kwoty rzędu setek milionów euro z tytułu premii za złomowanie – mówi Immenkötter. W badaniu wskazano również przykład producenta samolotów Airbus, gdzie publiczne środki na projekty redukcji masy maszyn uzasadniano argumentami klimatycznymi. Chociaż lżejszy samolot zużywa mniej paliwa, analityk zwraca uwagę, że jest to proces stopniowej optymalizacji realizowany od dekad w ramach niezmienionego modelu biznesowego.

Problem lobbingu i utrwalania przywilejów

W praktyce, jak wskazuje badanie, często nie dochodzi do fundamentalnej zmiany modelu biznesowego, a jedynie do etykietowania istniejących działań jako zrównoważonych, co jest klasycznym przykładem greenwashingu. Z perspektywy firmy takie działanie jest racjonalne, ale w skali całej gospodarki prowadzi do nieefektywności. Immenkötter identyfikuje jeszcze jeden problem: utrwalanie przywilejów.

– Gdy subwencje są wypłacane przez dłuższy czas, firmy dostosowują do nich swoje modele biznesowe, inwestycje i struktury zatrudnienia – analizuje. – Gdy finansowanie ma wygasnąć, powstają luki finansowe, przez co groźba cięć spotyka się z ogromną presją polityczną. To sprawia, że redukcja subwencji jest politycznie bardzo trudna, zwłaszcza gdy grupy beneficjentów są dobrze zorganizowane i mają rozbudowaną sieć kontaktów – dodaje.

Skalę zjawiska lobbingu obrazują dane przytoczone w raporcie: według organizacji Lobby Control, w lutym 2025 r. w Brukseli działało około 25 tys. lobbystów z łącznym rocznym budżetem 1,5 mld euro. W tym kontekście coraz głośniej prowadzona jest debata polityczna na temat konieczności cięć. Przykładem jest propozycja polityka CDU, Jensa Spahna, który domagał się liniowej redukcji subwencji i ulg podatkowych o pięć procent w celu sfinansowania reformy podatkowej.

Wybrane dla Ciebie