Utknęliśmy w permanentnym kryzysie. Ropa będzie oscylować w okolicy 100 dol. za baryłkę
Utknęliśmy w permanentnym kryzysie. Ropa będzie oscylować w okolicy 100 dol. za baryłkę
Ropa zaliczyła największy miesięczny skok cenowy w historii. Od początku wojny z Iranem popularny gatunek Brent zdrożał o prawie 60 proc. Na horyzoncie nie ma scenariusza, który skutecznie obniżyłby ceny surowca. - Wpadliśmy w spiralę, z której nie będzie łatwo się uwolnić - słyszymy od eksperta.
Ceny ropy od momentu ataku na Iran wzrosły o blisko 60 proc.
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
Miesiąc wojny z Iranem wywindował ceny ropy naftowej. Zamknięcie cieśniny Ormuz, ataki na infrastrukturę naftową, ropociągi, terminale, pola surowcowe w całym regionie spowodowały, że popularny gatunek ropy Brent wystrzelił o 59 proc., przebijającw poniedziałek poziom 115,84 dol. za baryłkę.
To największy miesięczny skok cen, niewidziany nawet podczas wojny w Zatoce Perskiej w 1990 r. - zauważa Reuters.
Prezes Europejskiego Banku Centralnego Christine Lagarde w rozmowie z "The Economist" ocenia z kolei, że szok wywołany wojną z Iranem "przekracza wyobrażenia", a rynki są "zbyt optymistyczne" co do możliwości rozładowania narastającego kryzysu.
Według analiz ekspertów zajmujących się techniczną kwestią pozyskiwania i dystrybucji ropy naftowej nie należy spodziewać się szybkiego powrotu do normalności, z uwagi na skalę zniszczeń. Większość z nich mówi o latach.
Skala zniszczeń infrastruktury naftowej i ciągłe zagrożenie kolejnymi atakami na ropociągi, tankowce, pola surowcowe, a przede wszystkim na terminale eksportowe sprawiają, że wpadliśmy w spiralę cenową, z której nie będzie łatwo się uwolnić - stwierdza w rozmowie z money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego Fundacji Pułaskiego i Politechniki Wrocławskiej.
Według Zaleskiegoutknęliśmy w kryzysie permanentnym. Na horyzoncie nie ma bowiem scenariusza, który skutecznie mógłby obniżyć ceny surowca.
- Cena jeszcze długo będzie się utrzymywać w okolicach 100 dol. za baryłkę, a część analiz zakłada nawet poziomy 115 dol. za ropę Brent - mówi nam ekspert.
Cieśnina Ormuz, kluczowy dla świata szlak transportu ropy i gazu, pozostaje sparaliżowana. Nie pomogły groźby USA ani uderzenia w podziemne magazyny i stanowiska rakietowe.
Wąski przesmyk, którym jeszcze w ubiegłym roku przepływały jednostki przewożące w sumie 81 mln ton LNG, tj. około 222 tys. ton dziennie (20 proc. światowego handlu) oraz tankowce z 13 milionami baryłek ropy dziennie (31 proc. całego przepływu ropy drogą morską), jest szczególnie gorącym punktem na mapie świata. Iran kontroluje przepływ i grozi zatopieniem każdego statku, który podejmie próbę przepłynięcia cieśniny bez zgody Teheranu.
Donald Trump zagroził nawet wysłaniem wojsk lądowych i przejęciem kluczowego terminala naftowego na wyspie Chark, jeśli Iran nie odblokuje swobodnej żeglugi. Jednak groźba inwazji - zamiast obniżać ceny ropy - tylko potęguje niepewność na rynkach i wzrost cen.
- Kryzys eskaluje. Przedłużająca się operacja w Iranie i opór, jaki stawia ten kraj, uruchomiły również jemeńskich rebeliantów. Skoro Huti weszli do gry, tych punktów zapalnych będzie jeszcze więcej. Rynki obawiają się eskalacji i dalszych ataków na infrastrukturę energetyczną w kolejnych miejscach. Oni również będą atakować statki, ropociągi, rafinerie czy porty - podkreśla dr Zaleski.
Bojownicy już raz doprowadzili do ograniczenia transportów przez Morze Czerwone, zmuszając część armatorów do wybierania okrężnych tras.
Jedną z opcji niwelowania skutków zamknięcia cieśniny Ormuz miało być przeniesienie części eksportu ropociągiem Wschód-Zachód (tzw. Petroline) przez Półwysep Arabski do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, a stamtąd - przez Kanał Sueski na Morze Śródziemne.
Port Janbu już znalazł się na celowniku Iranu. Suez, jak wyjaśnialiśmy w money.pl, to także wąskie gardło. Na południu z kolei znajduje się cieśnina Bab al-Mandab, zwana również Bramą Łez. Ma szerokość zaledwie 27 km. Szlakiem między Jemenem a Półwyspem Somalijskim (Rogiem Afryki), łączącym Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, przepływa rocznie 2,9 mln baryłek ropy dziennie. To właśnie to miejsce wykorzystywali Huti do uderzeń w tankowce.
"Konflikt nie koncentruje się już w Zatoce Perskiej i wokół Cieśniny Ormuz, ale teraz rozciąga się na Morze Czerwone i cieśninę Bab el-Mandeb - dławiąc jeden z najważniejszych na świecie punktów dla przepływu surowych i rafinowanych produktów naftowych. W efekcie dwa główne korytarze globalnego handlu energią są narażone jednocześnie, zawężając możliwości zmiany trasy i zwiększając ryzyko związane z zerwaniem łańcuchów dostaw w całym systemie" - ocenił w poniedziałkowym komentarzu JP Morgan, jeden z największych banków inwestycyjnych świata.
Według analityków zespołu strategicznego UBS, pięciotygodniowe zakłócenia w żegludze przez cieśninę Ormuz spowodują zmniejszenie dostaw o 10 mln baryłek ropy dziennie. To zaś podniosłoby ceny do 120 dol. za baryłkę.
Problem w tym, że nawet jeśli w trzecim kwartale dostawy by się unormowały - w wyniku ewentualnych porozumień lub deeskalacji - to i tak ceny oscylowałyby w granicach 100 dol. za baryłkę.
Tutaj warto zwrócić uwagę na inflację. Powyższy scenariusz oznaczałby jej wzrost w Unii Europejskiej w drugim kwartale do 3,2 proc. w ujęciu rok do roku.
Przy dwumiesięcznych ograniczeniach eksportu ropy naftowej przez cieśninę Ormuz wzrost cen sięgnąłby poziomu 150 dolarów za baryłkę. Inflacja w Europie i USA wyniosłaby wówczas odpowiednio 3,6 proc. i 3,5 proc. Jak oceniło UBS, wzrost w USA w drugim kwartale spadłby o 60 pkt. bazowych, a w Europie o 20-30 pkt bazowych.
Według analiz przeprowadzonych przez ekspertów Bloomberga, kryzys dopiero się zaczyna.
Jeśli ataki na infrastrukturę naftową i gazową będą się utrzymywać, znajdziemy się w ciągłej fazie zagrożenia podaży surowca na rynek, a co za tym idzie - presji cenowej - zaznacza dr Zaleski.
Jak dodaje, nawet zwiększanie produkcji w USA i innych regionach - przy dalszym niepokoju w Zatoce Perskiej - będzie miało skutki nie tylko dla regionu. To przełoży się na notowania surowców na świecie.
"Klątwa", zgodnie z którą ceny ropy mają sięgnąć 200 dol. za baryłkę, którą w połowie marca rzucił generał Ebrahim Zolfaqari, rzecznik sztabu Khatam al-Anbiya w Teheranie, jeszcze się nie urzeczywistniła. Jednak jej widmo spędza sen z oczu analitykom.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.
Przemysław Ciszak
Dziennikarz portalu finansowego money.pl. Wcześniej redaktor prowadzący magazynu dla mężczyzn MenStream.pl. W 2014 roku nominowany do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne za reportaż o śmiercionośnym wirusie ebola. Specjalizuje się w tematach dotyczących energetyki od atomu, gazu i ropy naftowej po OZE.