Import surowców krytycznych. Eksperci wskazali, co Polska powinna zrobić
Niska ekspozycja na ograniczenia eksportowe nie oznacza dla Polski niskiego ryzyka dostaw - zaznaczyli eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) w kontekście importu surowców krytycznych do naszego kraju. Wymienili, w jakich przypadkach uzależnienie jest największe.
Polski Instytut Ekonomiczny zwrócił uwagę, że skala ograniczeń eksportowych na świecie rośnie, a restrykcje obejmują coraz większą część globalnego handlu surowcami krytycznymi. PIE podkreśla jednak, że same dane o niskim udziale takich państw w naszym imporcie nie przesądzają o bezpieczeństwie dostaw.
"Od 2009 r. liczba ograniczeń eksportowych dotyczących surowców krytycznych wzrosła pięciokrotnie" - poinformowali ekonomiści PIE w "Tygodniku gospodarczym", powołując się na raport OECD z końca kwietnia.
Jak opisali, restrykcje utrzymują się na historycznie wysokim poziomie i dotyczą szerokiej grupy państw surowcowych, zwłaszcza z Afryki i Azji. Według PIE w latach 2022-2024 co najmniej jedną restrykcją objęte było 16 proc. globalnego handlu surowcami krytycznymi wobec 12,4 proc. w latach 2009-2011.
Podatek wojenny i cięcie świadczeń? "Dług trzeba będzie spłacić"
Dwie strony medalu
Instytut wskazał, że w największym stopniu ograniczenia eksportowe dotykały kobaltu i manganu (ok. 70 proc. ich globalnego eksportu), a także grafitu, pierwiastków ziem rzadkich i cyny (odpowiednio 47 proc., 45 proc. i 41 proc.). Jednocześnie PIE podał, że w 2024 r. tylko 4,8 proc. wartości polskiego importu surowców krytycznych pochodziło z krajów stosujących ograniczenia eksportowe.
"Niska ekspozycja na ograniczenia eksportowe nie oznacza dla Polski niskiego ryzyka dostaw" - zaznaczyli jednak ekonomiści.
PIE wyjaśnił, że znaczna część polskiego importu surowcowego przechodzi przez inne państwa europejskie, co może zacierać rzeczywiste pochodzenie surowców i półproduktów.
Instytut zwrócił też uwagę na osobne ryzyko związane z surowcami, które nie są objęte ograniczeniami eksportowymi, ale trafiają do Polski głównie z jednego kierunku. W 2024 r. dotyczyło to m.in. niklu surowego stopowego z USA (99 proc.), rud ferroniobu z Brazylii (99 proc.) oraz boranów sodu z Turcji (97 proc.).
W ocenie PIE odpowiedzią powinny być działania dywersyfikacyjne, w tym zwiększenie odzysku surowców istotnych dla polskiej gospodarki, zwłaszcza tam, gdzie pojedynczy dostawca ma dominujący udział w dostawach.
Źródło: PAP