NATO naciska zbrojeniówki. Rutte chce szybkich inwestycji w Europie

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte ma wezwać największe europejskie koncerny zbrojeniowe do szybkiego zwiększenia inwestycji i produkcji uzbrojenia. Sojusz chce wzmocnić potencjał militarny Europy, ograniczyć zależność od USA i odpowiedzieć na presję Donalda Trumpa dotyczącą wydatków obronnych - opisuje "Financial Times".

Sekretarz generalny NATO Mark RutteSekretarz generalny NATO Mark Rutte
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/ROBERT GHEMENT
Magda Żugier
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Mark Rutte spotka się w przyszłym tygodniu w Brukseli z przedstawicielami największych europejskich firm zbrojeniowych, by naciskać na przyspieszenie inwestycji i zwiększenie produkcji uzbrojenia – podał "Financial Times".

Według źródeł dziennika rozmowy mają przygotować grunt pod kluczowe deklaracje, które mają paść podczas lipcowego szczytu NATO w Ankarze.

NATO chce szybkiego zwiększenia produkcji

Przed spotkaniem firmy zostały poproszone o przedstawienie informacji dotyczących planowanych inwestycji oraz możliwości zwiększenia produkcji. Szczególny nacisk ma dotyczyć systemów obrony powietrznej i rakiet dalekiego zasięgu.

Choć Rutte regularnie spotyka się z przedstawicielami przemysłu obronnego, zgromadzenie tak dużej liczby koncernów na jednym spotkaniu jest sytuacją nietypową. Według osób związanych z branżą pokazuje to rosnącą presję wewnątrz NATO, by szybko rozbudować europejski potencjał militarny.

Polak buduje światowego giganta. Ma zaledwie 31 lat

W rozmowach mają uczestniczyć m.in. przedstawiciele Rheinmetalla, Airbusa, Safrana, Saaba, MBDA i Leonardo.

Trump wywiera presję na Europę

NATO chce, by europejskie firmy pomogły spełnić oczekiwania Donalda Trumpa dotyczące zwiększenia wydatków obronnych. Jednocześnie europejskie państwa próbują ograniczyć swoją zależność od Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza wobec obaw o długoterminowe zaangażowanie Waszyngtonu w bezpieczeństwo regionu.

Podczas ubiegłorocznego szczytu NATO w Hadze państwa członkowskie zgodziły się na zwiększenie wydatków obronnych do 5 proc. PKB. Według rozmówców "FT" teraz Sojusz chce pokazać konkretne efekty tej decyzji.

– Chodzi o to, by wzrost wydatków na obronność wyglądał bardziej realnie – powiedział jeden z urzędników cytowanych przez gazetę.

Europa ma problem z rakietami

Jednym z głównych problemów europejskich armii pozostaje dostęp do rakiet dalekiego zasięgu. Niemcy próbują kupić amerykańskie pociski manewrujące Tomahawk, zwłaszcza po tym, jak Pentagon wycofał się z wcześniejszych planów rozmieszczenia części własnego uzbrojenia w Europie.

Równocześnie europejskie państwa naciskają na własny przemysł, by przyspieszył rozwój alternatywnych systemów.

Według "FT" dodatkowym sygnałem alarmowym dla Europy była decyzja Pentagonu o wycofaniu 5 tys. żołnierzy z Niemiec oraz szybkie zużywanie przez USA zapasów amunicji w związku z wojną z Iranem.

Podczas rozmów mają zostać poruszone także kwestie bezpieczeństwa łańcuchów dostaw oraz ograniczenia zależności od komponentów pochodzących z Chin i Tajwanu.

Firmy mają przedstawić plany budowy nowych fabryk, zwiększania zatrudnienia oraz zabezpieczania dostępu do kluczowych surowców.

Jeśli europejskie państwa NATO osiągnęłyby poziom wydatków obronnych równy 5 proc. PKB, oznaczałoby to – według wyliczeń Sojuszu – wzrost rocznych nakładów na obronność o około 1 bln dolarów do 2035 r. w porównaniu z 2024 r.

Źródło: Financial Times

Wybrane dla Ciebie