Trump postępował w Pekinie według chińskich reguł gry? Amerykański dziennik komentuje

Chiński przywódca Xi Jinping zaproponował podczas szczytu nowe ramy relacji z USA, które określił jako "konstruktywną strategiczną stabilność". ChRL chce wykorzystać trend, który uznaje za schyłek Ameryki, unikając zarazem gospodarczego ryzyka - ocenia w piątek wieczorem "New York Times".

Donald Trump podczas spotkania z Xi Jinpingiem w Pekinie, 14 maja 2026 rokuDonald Trump podczas spotkania z Xi Jinpingiem w Pekinie, 14 maja 2026 roku
Źródło zdjęć: © Getty Images | Alex Wong
Tomasz Sąsiada
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Prezydent USA Donald Trump zakończył w piątek wizytę w Chinach i odleciał do Stanów Zjednoczonych. W Pekinie rozmawiał z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem o dwustronnych relacjach, handlu, wojnie w Iranie i innych kwestiach międzynarodowych. Obaj liderzy twierdzili, że osiągnęli postępy w stabilizacji dwustronnych relacji, ale między ich krajami utrzymują się głębokie różnice – oceniła agencja AP.

Z kolei "New York Times" napisał, że w trakcie spotkania z prezydentem USA Donaldem Trumpem Xi powtarzał wielokrotnie, że Chiny liczą na nową "konstruktywną strategiczną stabilność" w stosunkach z USA, co było zawoalowaną propozycją wyboru między uznaniem Chińskiej Republiki Ludowej za równorzędnego partnera Stanów Zjednoczonych a ryzykiem kolizji między supermocarstwami.

"Aż odjęło mi mowę". Rafał Brzoska mówi, co usłyszał od prezydenta Francji

Co chcą ugrać Chiny

Dziennik ocenia, że po konfrontacji z Trumpem trwającej blisko rok, kiedy to Xi odpowiadał na trzycyfrowe cła nakładane na Chiny przez Trumpa trzycyfrowymi taryfami na dobra importowane z USA i ograniczaniem eksportu metali ziem rzadkich, chiński przywódca postawił na swoim i podczas szczytu w Pekinie "w pewnym sensie administracja Trumpa postępowała już według chińskich reguł gry".

Znamienne w tym kontekście jest to, że prezydent USA nic nie odpowiedział, gdy Xi ostrzegł, że niewłaściwe podejście Waszyngtonu do kwestii Tajwanu grozi konfrontacją z Pekinem - podkreśla gazeta.

Xi dał też do zrozumienia, że rywalizacja jest elementem relacji amerykańsko-chińskich - ocenia profesor Uniwersytetu Fudan w Szanghaju Xin Qiang, cytowany przez dziennik.

Chiński przywódca aprobuje otwarcie ten komponent w relacjach obu państw, ponieważ uznał już, że są one równorzędnymi partnerami. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że ze względu na stan chińskiej gospodarki, Pekinowi nie opłaca się jeszcze konfrontacja z Waszyngtonem - wyjaśnia "NYT".

"Strategiczna stabilność", której chce Xi, ma być utrwaleniem na jakiś czas status quo, tak aby administracja Trumpa nie próbowała ograniczać jego planów dotyczących wielkich Chin - państwa, którego celem jest przejęcie od słabnących Stanów Zjednoczonych roli największej światowej potęgi. - Dla Chin ta fraza to sposób grania na czas (...) i na przeczekanie administracji Trumpa - komentuje w rozmowie z dziennikiem profesor Uniwersytetu Georgetown Evan Medeiros, który był dyrektorem ds. Azji w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa za prezydentury Baracka Obamy.

- Chiny chcą zarządzać (sytuacją), którą uznają za stopniowy upadek USA, w nadziei na to, że przyspieszą go, jednak bez bolesnych konsekwencji dla swej gospodarki - dodaje Medeiros.

Pekin chce redefiniować relacje z Waszyngtonem na własnych warunkach, wyznaczając zarazem na tyle płynne kryteria, by móc na przykład ogłosić później, że Trump złamał warunki "konstruktywnej strategicznej stabilności" w stosunkach dwustronnych, ponieważ sprzedał broń Tajwanowi - komentuje Shen Dingli, dziekan wydziału stosunków międzynarodowych Uniwersytetu Fudan.

Inni eksperci dodają, że próba wpisania relacji amerykańsko-chińskich w nowe ramy i ostrzeżenia wygłaszane przez Xi, to zabezpieczanie się przed sytuacją, w której Trump nagle zmieni nastawienie do ChRL, po listopadowych wyborach do Kongresu środka kadencji prezydenckiej.

Chiny są już supermocarstwem?

Kontrast między pierwszą wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach, która odbyła się w 2017 roku, a jego wizytą zakończoną w piątek nie mógłby być wyraźniejszy i pokazuje, że Chiny już osiągnęły status supermocarstwa - ocenił z brytyjski dziennik "The Times".

Jak pisze gazeta, historia czasami dostarcza kontrastujące ze sobą momenty, które wiele mówią o zmieniającym się układzie sił na świecie, i dwie wizyty Trumpa w Chinach są tego przykładem.

"Za formalnościami kryła się doniosła zmiana: po raz pierwszy od prawie 100 lat amerykański prezydent spotkał się z przywódcą innego kraju, praktycznie rzecz biorąc, na równych prawach. Trump nie stawiał żądań słabszej potędze, lecz szukał porozumienia, a nawet pomocy u równego sobie partnera" - zauważa "The Times".

"Strategiczna pauza"

Dr Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, ocenił natomiast w rozmowie z PAP, że spotkanie Trumpa z Xi przypieczętowało strategiczną pauzę między USA i Chinami. – Przyjazne nastawienie, szczególnie ze strony Trumpa, daje sygnał, że mamy do czynienia z pewnym odprężeniem w relacjach. Wiedząc, jak ostra jest rywalizacja chińsko-amerykańska, można stwierdzić, że obie strony kupiły sobie czas – ocenił politolog.

- Celem Chińczyków jest zdecydowanie odsunięcie możliwie daleko w czasie tego, do czego Ameryka od wielu lat już się przymierza, czyli zacieśnienia pętli wokół chińskiej gospodarki oraz dostępu do technologii. Ostatnie kilka miesięcy prezydentury Trumpa to próba nałożenia wysokich ceł oraz restrykcje dotyczące technologii. Chińczycy w obu przypadkach odpowiedzieli wet za wet. Dla Chin ten czas będzie spożytkowany na wzmocnienie własnej gospodarki i przejęcie jeszcze większej części globalnych rynków. Chińczycy uznają za pewnik, że nadejdzie kolejna runda napięć w relacji z USA, dlatego chcą być jeszcze lepiej przygotowani – przewiduje Jakóbowski.

W jego opinii, mimo zapowiedzi ze strony USA, że podczas rozmów Trump-Xi zostanie podjęty temat Tajwanu, "to żadna ze stron nie poruszyła go i tak naprawdę w kwestii tajwańskiej jesteśmy w podobnym miejscu jak było to przed tą wizytą". - Chińczycy chcą przeszkodzić sprzedaży amerykańskiej broni na Tajwan i spekulowano, że być może padną podczas wizyty jakieś słowa, które zmienią status quo, ale wydaje się, że nic takiego się nie zdarzyło – powiedział ekspert OSW.

Według niego w kwestii zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokady cieśniny Ormuz, także "nie mamy żadnych nowych ustaleń" na linii Waszyngton–Pekin.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie