Czeszka zrobiła zakupy w Polsce. "Wróciłam ze łzami w oczach"

Mieszkanka Czech pojechała do Polski z myślą o tańszych zakupach. Na miejscu zobaczyła jednak coś, czego się nie spodziewała. Jak opisuje czeski portal seznam.cz, wizyta w przygranicznym sklepie stała się dla niej "lekcją pokory" i skłoniła do refleksji nad codziennymi problemami innych ludzi.

Czeszka zrobiła zakupy w Polsce. "Wróciłam ze łzami w oczach"Czeszka zrobiła zakupy w Polsce. "Wróciłam ze łzami w oczach"
Źródło zdjęć: © Getty Imges | 2025 Patrick van Katwijk
Magda Żugier

Czeszkę do wizyty w Polsce przekonały różnice cenowe. Liczyła, że podczas zakupów uda się jej zaoszczędzić nawet jedną trzecią wydatków. Pewnej soboty zostawiła dzieci pod opieką babci i po raz pierwszy wybrała się do przygranicznego polskiego miasteczka.

Na miejscu szybko zauważyła, że podobny pomysł miało wielu jej rodaków. Parking przed sklepem był pełen samochodów z czeskimi tablicami rejestracyjnymi. Początkowe zawstydzenie szybko ustąpiło zaskoczeniu, gdy zaczęła porównywać ceny produktów.

Ten sam ser, który w Czechach kosztował około 120 koron, w Polsce można było kupić za równowartość 80 koron. Podobne różnice dotyczyły masła, jogurtów, mięsa czy chemii gospodarczej.

Wsiadłem do autonomicznej taksówki. W USA już jeżdżą

"To nie rozrywka, tylko konieczność"

Podczas zakupów kobieta spotkała starszą Czeszkę, która regularnie przyjeżdża do Polski autobusem. Seniorka opowiedziała, że po zakupach musi czekać kilka godzin na transport powrotny, ale mimo to przyjeżdża raz w miesiącu po najpotrzebniejsze produkty.

– Kiedy byłam młodsza, jeździłam regularnie. Teraz tylko raz w miesiącu po najpotrzebniejsze rzeczy – powiedziała starsza kobieta. Jak relacjonuje autorka tekstu, wtedy zrozumiała, że dla wielu osób takie wyjazdy nie są sposobem na "polowanie na promocje", ale zwyczajną próbą oszczędzenia pieniędzy potrzebnych do życia.

Kobieta zwróciła uwagę także na inne sceny w sklepie. Opisała młodą matkę dokładnie przeliczającą każdą pozycję z listy zakupów oraz parę zastanawiającą się, czy może pozwolić sobie na droższy ser.

Szczególnie poruszyła ją sytuacja przy kasie, gdy mała dziewczynka poprosiła mamę o cukierka. Kobieta sprawdziła ceny, zajrzała do portfela i ostatecznie wybrała najmniejsze opakowanie. – Tylko jeden, Aniczko, więcej nie! – miała powiedzieć córce.

"Wróciłam ze łzami w oczach"

Po wyjściu ze sklepu autorka relacji usiadła w samochodzie i zaczęła płakać. Jak przyznała, dopiero wtedy zrozumiała, że wcześniej zbyt łatwo oceniała osoby jeżdżące do Polski na zakupy.

Do tej pory wydawało jej się, że są to głównie ludzie przesadnie oszczędni albo szukający okazji. Tymczasem wiele rodzin traktuje takie wyjazdy jako sposób na przetrwanie od wypłaty do wypłaty i możliwość ograniczenia codziennych wydatków.

Czeszka wyliczyła, że podczas zakupów zaoszczędziła około tysiąca koron, czyli mniej więcej 170 zł. Jak jednak podkreśla, znacznie ważniejsza od pieniędzy okazała się lekcja, którą wyniosła z tej podróży.

Obecnie regularnie przyjeżdża do Polski na zakupy. Za każdym razem przypomina sobie spotkanych ludzi i – jak pisze seznam.cz – myśli o tym, jak łatwo ocenia się innych bez znajomości ich sytuacji życiowej.

Wybrane dla Ciebie