Polacy bogacą się szybciej niż sąsiedzi. Ale mają coś jeszcze [ANALIZA]

Polska goni kraje zachodniej Europy nie tylko pod względem dochodu na mieszkańca, ale też pod względem szeroko rozumianego dobrobytu, uwzględniającego np. równomierne zaspokojenie potrzeb konsumpcyjnych i stan zdrowia ludności. W niewielu państwach postsowieckich transformacja gospodarcza była równie wielowymiarowa.

 Warszawa w latach 20. XXI wieku i w latach 60. XX w.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Imges | United Archives / Erich Andres | ZipZapic.com
Grzegorz Siemionczyk

Jest taki moment w historii, że musimy sobie wyznaczać ambitne, być może nawet bardzo ambitne, cele. I takim celem jest to, aby Polska była w ciągu 10 lat w grupie trzech najbardziej wpływowych gospodarek Europy. (...) nie chodzi tylko o poziom PKB per capita, tylko o naszą rosnącą rolę w kreowaniu ambitnej europejskiej polityki – mówił podczas niedawnej konferencji Impact’26 minister finansów Andrzej Domański.

Z tak zarysowaną wizją rozwoju gospodarki jest pewien problem: nie wiadomo, jak mierzyć postępy w jej realizacji. Dlatego w dyskursie publicznym miarą sukcesów Polski jest zwykle to, na ile pod względem dochodu na mieszkańca zbliżyliśmy się do któregoś z zamożniejszych krajów zachodniej Europy, np. Hiszpanii, Wielkiej Brytanii lub Francji, i kiedy możemy je wyprzedzić. Sporo o tym w money.pl pisaliśmy, np. w tekście, do którego odsyłamy poniżej.

Tymczasem awans gospodarczy Polski robi nawet większe wrażenie, jeśli weźmiemy pod uwagę także inne aspekty rozwoju niż PKB na mieszkańca, np. stan zdrowia ludności, równowagę między życiem prywatnym i zawodowym, spójność społeczną i inne czynniki, które wpływają na dobrobyt ludności.

Wojna wykańcza gospodarkę? Tak kończyły potęgi w Europie

Konsumujemy więcej niż bogatsze nacje

Oto przykład. W minionych 30 latach (od 1995 r.) PKB per capita z zachowaniem parytetu siły nabywczej zwiększył się nad Wisłą z 43,7 do 81,3 proc. średniej z 27 państw, które tworzą obecnie Unię Europejską. To wynik wyraźnie lepszy niż w innych krajach z Grupy Wyszehradzkiej. W rezultacie Polska, która na początku tego okresu była wyraźnie biedniejsza niż Czechy, Węgry i Słowacja, obecnie ustępuje tylko tym pierwszym.

Polska szybciej goni Niemcy pod względem rzeczywistej konsumpcji
Polska szybciej goni Niemcy pod względem rzeczywistej konsumpcji niż pod względem PKB na mieszkańca. © money.pl | Wojciech Kozioł

Ale wzrost produktu krajowego brutto, który – rozpatrywany z perspektywy dochodowej – stanowi sumę wynagrodzeń, zysków oraz podatków, może dawać zniekształcony obraz zmian sytuacji materialnej gospodarstw domowych. W UE świadczy o tym choćby przypadek Irlandii, gdzie PKB windowany jest przez zyski zagranicznych korporacji.

Lepszym wskaźnikiem dobrobytu materialnego jest faktyczne spożycie per capita (AIC), pokazujące realną wartość konsumowanych przez przeciętnego mieszkańca kraju towarów i usług, zarówno tych kupowanych na rynku, jak i dostarczanych przez państwo (np. opieka zdrowotna). Ten wskaźnik wzrósł w Polsce w minionych 30 latach z 43,3 do 85,8 proc. unijnej średniej. Pod tym względem w 2024 r. wyprzedziliśmy nawet Czechy.

Spośród wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej większym skokiem AIC pochwalić mogą się tylko Litwa i Rumunia, a wyższym poziomem tylko Litwa i Słowenia. Przy czym na Litwie nie bez znaczenia była gwałtowna depopulacja, podbijająca dochody i wydatki na mieszkańca. W Rumunii z kolei rozwój z ostatniej dekady był nietrwały i obecnie kraj znajduje się w stagnacji.

Krótko mówiąc, średni poziom konsumpcji, który ma więcej wspólnego z jakością życia mieszkańców niż średni poziom dochodu, rósł w Polsce szybciej niż ten drugi. To jednak również jest wąskie spojrzenie na rozwój gospodarczy, pomijające wiele jego aspektów.

Negatywne aspekty transformacji były w tle

Znacznie szerszą perspektywę pokazuje w opublikowanym niedawno artykule naukowym prof. Michał Brzeziński z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. W świetle jego ustaleń wszystkie kraje Grupy Wyszehradzkiej, a także uwzględniona w analizie Rosja, konwergowały (zbliżały się) do Niemiec pod względem PKB per capita. We wszystkich szeroko rozumiany dobrobyt zwiększał się jednak wolniej i pozostaje poniżej poziomu spójnego z PKB per capita. W Polsce luka dobrobytu wobec Niemiec też istnieje i też jest większa, niż sugerowałaby luka PKB. Ale obie kurczyły się w podobnym tempie i szybciej niż w innych krajach regionu.

Szeroko rozumiany dobrobyt w Polsce zwiększał się równie szybko
Szeroko rozumiany dobrobyt w Polsce zwiększał się równie szybko co PKB per capita, czyli jego wąska miara. © money.pl | Wojciech Kozioł

Ekonomista z UW sięgnął po metodę badawczą opracowaną przez Charlesa Jonesa i Petera Klenowa. Pozwala ona sprowadzić materialne i niematerialne wymiary dobrobytu – poziom konsumpcji, oczekiwana długość życia, czas wolny oraz nierówności społeczne – do wspólnego mianownika.

Przykładowo, jeśli mieszkańcy jednego kraju żyją o pięć lat krócej niż drugiego, jest to ekwiwalent o 20 proc. mniejszej konsumpcji per capita. W podobny sposób wyrazić można stratę dobrobytu związaną z rozwarstwieniem dochodowym czy dużym obciążeniem pracą. To podejście jest szczególnie przydatne do oceny przebiegu transformacji ustrojowej w państwach postsocjalistycznych, gdzie pozytywnym zmianom (szybki wzrost PKB) towarzyszyły początkowo zmiany negatywne (wzrost bezrobocia i nierówności dochodowych).

W świetle badań prof. Brzezińskiego w Polsce transformacja ustrojowa była bardziej udana niż w innych krajach z Grupy Wyszehradzkiej, o Rosji nawet nie wspominając. Choć to Czechy są dziś najbliżej Niemiec pod względem PKB per capita (80,4 proc. w 2019 r.) i dobrobytu (63,5 proc.), postęp względem początku lat 90. XX w. był stosunkowo mały. Podobnie na Słowacji. Węgry w tym czasie zdołały wyraźnie zmniejszyć lukę rozwoju względem Niemiec, ale nie tak jak Polska, która w punkcie wyjścia była – jak zauważyliśmy wyżej – znacznie słabiej rozwinięta.

W 2019 r. PKB per capita nad Wisłą wynosił 62,1 proc. poziomu znad Renu, a wskaźnik dobrobytu 51,5 proc. Pandemia COVID-19 nie tylko nie przerwała konwergencji, ale nawet ją przyspieszyła. W 2022 r. te liczby wynosiły już – odpowiednio – 68 i 55 proc.

We wszystkich uwzględnionych przez prof. Brzezińskiego krajach luka między poziomem dobrobytu relatywnie do Niemiec a poziomem PKB per capita relatywnie do Niemiec w największym stopniu wynika z niższej niż nad Renem oczekiwanej długości życia.

O tym, że Polacy żyją wciąż za krótko jak na dzisiejszy poziom rozwoju gospodarczego mierzonego PKB, niedawno w money.pl pisaliśmy. Ale postęp w tej dziedzinie był nad Wisłą większy niż w innych krajach regionu, pomijając Czechy. Od 1990 r. oczekiwana długość życia w momencie urodzenia zwiększyła się u nas o niemal osiem lat i w 2024 r. była niespełna trzy lata mniejsza niż nad Renem. W 1990 r. różnica sięgała niemal siedmiu lat.

Polacy widzą, że liczy się nie tylko dochód

Tym, co sprawiało, że w Polsce - inaczej niż w pozostałych krajach z Grupy Wyszehradzkiej - poziom dobrobytu relatywnie do Niemiec rósł nawet szybciej niż PKB per capita relatywnie do Niemiec, był wzrost udziału wydatków konsumpcyjnych w PKB z 70,9 proc. w 1990 r. do 76,6 proc. w 2019 r. W Niemczech ten udział w 2019 r. wynosił 70,8 proc., a w pozostałych krajach regionu był nawet niższy i od 1990 r. wyraźnie zmalał - była to konsekwencja modelu rozwoju opartego na inwestycjach zagranicznych w kilku sektorach.

Inaczej mówiąc, nad Wisłą wzrost PKB w ostatnich dekadach w większym stopniu przekładał się na poziom życia mieszkańców niż nad Renem i Wełtawą. To wniosek spójny z tym, do którego prowadzą przywołane wcześniej dane o rzeczywistym spożyciu indywidualnym (AIC).

"Grupa Wyszehradzka — często traktowana w literaturze dotyczącej konwergencji jako jednorodny blok — wykazuje znaczące zróżnicowanie pod względem zmian dobrobytu" – podsumowuje naukowiec z WNE UW. "W Polsce konwergencja do Niemiec pod względem dobrobytu była nawet większa niż pod względem PKB per capita, do czego przyczynił się wzrost udziału konsumpcji w PKB (…) Węgry wyróżniają się jako wyraźnie najsłabszy przypadek: konwergencja pod względem PKB nie miała odzwierciedlenia w konwergencji pod względem dobrobytu" – tłumaczy.

W UE korelacja między dochodem na osobę a zadowoleniem z życia j
W Polsce zadowolenie z życia jest nieco wyższy niż sugerowałby poziom PKB per capita © money.pl | Wojciech Kozioł

Analiza prof. Brzezińskiego to spojrzenie w lusterko wsteczne. Nie daje odpowiedzi na pytanie, czy także po 2022 r. Polska charakteryzowała się bardziej zrównoważonym – tzn. wielowymiarowym – rozwojem niż inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Istnieją jednak przesłanki, aby sądzić, że tak było. Jednym z nich jest to, że poziom AIC w Polsce także w ostatnich trzech latach zbliżał się do unijnej średniej szybciej niż poziom PKB per capita.

Innym są wyniki dorocznego badania zadowolenia z życia ("World Happiness Report"). Nad Wisłą jest ono obecnie nie tylko nieco wyższe niż wynikałoby z PKB per capita, ale też utrzymuje się w trendzie wzrostowym, choć w innych krajach regionu maleje.

Zadowolenie z życia w Polsce wciąż rośnie, podczas gdy w krajach
Zadowolenie z życia w Polsce wciąż rośnie, inaczej niż w pozostałych krajach regionu © money | Wojciech Kozioł

Tym, co może niepokoić, są jednak narastające problemy w polskim systemie opieki zdrowotnej, które sprawiają, że wzrost oczekiwanej długości życia wyhamował. W 2024 r. była ona tylko o 0,5 roku większa niż w 2019 r., tuż przed wybuchem pandemii COVID-19. Dla porównania, w Czechach oczekiwana długość życia zwiększyła się o 0,8 roku, choć była sporo wyższa w punkcie wyjścia.

Prof. Brzeziński podkreśla w swoim artykule, że stan zdrowia ludności stanowi dobrą ilustrację tego, jak trudno jest rządom oddziaływać na rozwój gospodarczy zdefiniowany szerzej niż wzrost PKB. Przykładowo, na Węgrzech taki sam wpływ na dobrobyt miałoby zwiększenie oczekiwanej długości życia o ponad cztery lata i zwiększenie realnej konsumpcji o 37 proc. Ani jednej, ani drugiej zmiany nie da się zaprowadzić prostymi reformami.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Wybrane dla Ciebie