Dziesięć krajów przekonuje, że obecny system opłat za emisję CO2 uderza w przemysł energochłonny i będzie wpływać na rachunki za energię oraz koszty działalności firm. Wśród branż wymienianych w tle sporu są m.in. huty, cementownie oraz zakłady chemiczne i nawozowe.
Europejscy obywatele nie powinni być obecnie obciążani nowymi podatkami klimatycznymi w obecnych warunkach gospodarczych i geopolitycznych - czytamy w liście wysłanym do Komisji Europejskiej, do którego dotarła dziennikarka rmf24.pl.
Wspólna inicjatywa Polski i Włoch powstawała od kilku miesięcy. Dokument podpisały: Polska, Włochy, Grecja, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Cypr i Estonia.W najbliższych dwóch dniach mają zapaść kluczowe decyzje ws. projektu Komisji - przypomina portal.
Co grozi Polsce ze strony Rosji? Ekspert: Są dwa scenariusze
Jak wynika z treści listu, dziesięć państw przekonuje, że reforma ETS powinna odpowiadać nowym wyzwaniom gospodarczym. Apelują o "pragmatyczną i sprawiedliwą reformę ETS, której celem będzie odbudowa Europy jako potęgi przemysłowej".
Sygnatariusze podnoszą też kwestię ETS2, czyli planowanych opłat dotyczących paliw i transportu. W liście ostrzegają, że teraz nie jest właściwy moment na dokładanie kolejnych kosztów klimatycznych obywatelom i gospodarce - informuje rmf24.pl.
Najważniejszy spór dotyczy tempa redukcji emisji w ramach reformy ETS. "Obecny system, który wymaga od energetyki i przemysłu osiągnięcia niemal zerowej emisji już do 2039 r., będzie prowadził do wypychania przemysłu poza Europę" - czytamy w dokumencie. Kraje chcą wydłużenia ścieżki i przesunięcia jej bliżej 2050 r.
Wśród postulatów jest utrzymanie darmowych uprawnień do emisji dla przemysłu energochłonnego oraz zmiana zasad ich przyznawania. "Darmowe uprawnienia nie są nagrodą, lecz koniecznym mechanizmem chroniącym europejski przemysł przed ucieczką emisji poza Unię Europejską" - podkreślono. Autorzy apelują też o przewidywalne ceny CO2.
List ma być odpowiedzią na działania państw broniących obecnego ETS, a nawet domagających się jego zaostrzenia. Sygnatariusze sygnalizują, że po stronie łagodniejszej reformy może powstać mniejszość blokująca w Radzie UE. Projekt Komisji Europejskiej ma zostać przedstawiony 17 lipca, a negocjacje między państwami członkowskimi ruszą po tej dacie.
źródło: rmf24.pl