biznes klasa (strona 2 z 10)

W co inwestować w 2026? Doradca odpowiada
WIDEO

W co inwestować w 2026? Doradca odpowiada

Gościem ostatniego odcinka "Biznes Klasy" był Paweł Malik, popularny doradca inwestycyjny. - Jeśli chodzi o inwestycje, ludźmi kierują dwie emocje. Po pierwsze, to jest chciwość. Stąd bardzo wchodzą w rzeczy ryzykowne, których nie rozumieją, chcą szybko zarobić. Coś, co rosło na przykład mocno w przeszłości, to liczę na to, że dalej będzie rosło. A drugą emocją jest strach - mówił Malik. W co zatem warto inwestować, by uniknąć nadmiernego ryzyka? - Taki portfel, który jest bezpieczny i według mnie zrozumiały będzie dla przeciętnego Kowalskiego, to część bezpieczna w obligacjach skarbowych i tutaj na przykład mamy obligacje rodzinne, jak ktoś ma dzieci, na przykład obligacja dwunastoletnia, która daje inflację plus 2,5 proc. i w każdej chwili można z tego wyjść, nie tracąc tych pieniędzy za malutką prowizję, po roku, po dwóch, po trzech. W tej chwili te 4-6 proc. gwarantowane co roku przez 3 lata jest całkiem dobrą rzeczą, bo w bankach będzie na pewno na zwykłej lokacie poniżej 4 proc. Natomiast każdy powinien mieć jeszcze część akcyjną. I tu nie powinien się za bardzo wysilać na wyszukiwanie spółek indywidualnie, albo kupić sobie jakiś fundusz akcyjny, który ma fajną historię, albo popularny w tej chwili jest ETF na mWIG40 lub sWIG80, można go kupić na giełdzie, tak jak każdą inną akcję i sobie zbudować z tego portfel - mówi Paweł Malik. Zobacz całą rozmowę na kanale "Biznes Klasa".
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Sprzedaje setki aut miesięcznie. Zdradza, na czym zarabia dealer
WIDEO

Sprzedaje setki aut miesięcznie. Zdradza, na czym zarabia dealer

Kamil Makula, prezes Superauto.pl, tłumaczy w "Biznes Klasie", jak wyglądają marże sprzedawców samochodów i dlaczego największe pieniądze dealerzy zarabiają dopiero po sprzedaży pojazdu. Choć proces zakupu samochodu wydaje się prosty, liczba podmiotów uczestniczących w transakcji zaskakuje nawet klientów obeznanych z rynkiem. Producent, dealer, pośrednik, firma leasingowa, bank, każdy element łańcucha musi na czymś zarobić. Makula przyznaje, że z zewnątrz wygląda to tak, "jakby każdy zarabiał po 20 procent". Tymczasem marża dealera jest znacznie niższa. Jak mówi, gdy klient otrzymuje rabat rzędu 20 procent, łatwo wysnuć wniosek, że sprzedawcy zostaje podobna kwota. - Trudno uwierzyć, że na końcu zostaje mu 2 procent - zaznacza. Przy zakupie auta za gotówkę według Makuli marża to zwykle "3, może 4 procent", a finansowanie zakupu pojazdu może zwiększyć ten zysk o kolejne 2-3 procent. Do tego dochodzą drobne marże na wyposażeniu dodatkowym, nawet tak podstawowym, jak dywaniki. Prawdziwe pieniądze dealerzy zarabiają dopiero po sprzedaży. Makula podkreśla, że ich model biznesowy skupia się na zupełnie innym etapie niż sam zakup. - Dealer chce, żeby klient do niego wracał i auto serwisował. To jest wtedy jego czysty zysk - wyjaśnia. Przeglądy, naprawy, lakiernia, blacharnia, wypożyczalnia – to tam znajdują się właściwe marże. I choć klienci często irytują się kosztami przeglądów, prezes Superauto.pl podkreśla, że "tam są pochowane marże tych, którzy te usługi wykonują". To właśnie dlatego salonom zależy, by samochody sprzedane dziś wróciły jutro do serwisu. Zobacz całą rozmowę na kanale You Tube "Biznes Klasa".
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Sprzedaje 650 aut miesięcznie. Ujawnia, co się dzieje z cenami
WIDEO

Sprzedaje 650 aut miesięcznie. Ujawnia, co się dzieje z cenami

Rosnąca presja ze strony chińskich producentów i powrót rocznikowych wyprzedaży sprawiają, że wielu kierowców liczy na tańsze auta. Kamil Makula, prezes Superauto.pl w "Biznes Klasie" tłumaczy, że realne obniżki już się pojawiły. Po pandemicznych latach, gdy ceny nowych samochodów nieustannie rosły, rynek zaczął się zmieniać. Do Europy ofensywnie weszli producenci z Chin, a europejskie marki zareagowały rabatami i zatrzymaniem podwyżek. Jak mówi Kamil Makula, to moment, w którym kupujący rzeczywiście widzą różnicę w cenach. - Od pandemii auta tylko drożały. Weszły chińskie samochody bardzo ofensywnie i Europejczycy muszą coś teraz zrobić. Na razie przestali dźwigać ceny i pojawiają się coraz większe rabaty - mówi. Dodaje też, że w praktyce "spadła cena transakcyjna sprzedawanego nowego auta”, co jest jego zdaniem twardym dowodem zmian. A co z wyprzedażami rocznika? Według Makuli ich siła już nie jest taka jak kiedyś. - Wyprzedaże rocznika to piękne hasło, ale grupa klientów wyczekujących tych rabatów z roku na rok jest coraz mniejsza- mówi. Prezes Superauto.pl podkreśla też, że obniżki są rzeczywiste, ale często mniejsze, niż sugeruje reklama. Jego zdaniem wielu klientów przywiązuje zbyt dużą uwagę do skali przecen, patrząc jedynie na dużą liczbę z reklamy. - Widzimy rabat 15 proc., a gdy w styczniu kosztuje 17 proc. taniej, to wydaje nam się, że dostaliśmy 17 proc. A tak naprawdę to już jest bardzo duży rabat, ale zwykle delikatnie pogłębiony - wyjaśnia. Zobacz całą rozmowę na YouTube.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Najgorszy październik od 20 lat. Analityk nie ma złudzeń
WIDEO

Najgorszy październik od 20 lat. Analityk nie ma złudzeń

- Niektórzy twierdzą, że w najbliższych latach 300 milionów miejsc pracy. Przecież już teraz Amazon zwalnia 30 tysięcy ludzi. Za nami najgorszy październik od 20 lat, jeżeli chodzi o liczbę zwolnień w USA. To już są pierwsze efekty sztucznej inteligencji, taka jest prawda. Na świecie miejsca pracy będą znikały. Już programiści w wielu firmach mają olbrzymie problemy, bo jest wykorzystywana sztuczna inteligencja do tego. Koderzy już nie są potrzebni - mówi Piotr Kuczyński w "Biznes Klasie". Analityk Xeliona ma wątpliwości co do optymistycznych prognoz, które zakładają, że rozwój AI stworzy nowe miejsca pracy i podniesie wydajność pracy. - Profesor Kołodko mówi, że nowe technologie zwiększą wydajność i powstaną nowe zawody. Ale w mojej opinii, nie wierzę, że ludzie, którzy teraz nie radzą sobie z podstawami technologicznymi, staną się inżynierami sztucznej inteligencji - zaznacza Kuczyński. Jego zdaniem, nie wszyscy będą w stanie dostosować się do zmieniającego się rynku pracy, a wymiana ról, którą przewidują niektórzy optymiści, to daleki ideał. - Za 20–30 lat, zobaczycie państwo, nie będzie pracy dla rąk, bo to wszystko będzie robione automatycznie, przez roboty, sztuczną inteligencję - mówi Kuczyński. Choć może to zabrzmieć jak scenariusz dystopijny, analityk przekonuje, że przyszłość może nie być aż tak przerażająca, jeśli w odpowiedzi na te zmiany wprowadzony zostanie np. dochód podstawowy. - Kiedyś trzeba będzie opodatkować roboty. Bill Gates mówi o konieczności opodatkowania prac robotów, czyli właścicieli sztucznej inteligencji - dodaje Kuczyński, wskazując na konieczność dostosowania systemu podatkowego do nowej rzeczywistości. Zobacz całą rozmowę w "Biznes Klasie".
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Szczerze o ostrych szefach. "Zabierają pieniądze"
WIDEO

Szczerze o ostrych szefach. "Zabierają pieniądze"

- Menedżer, który dostarcza pracownikom zbyt wiele zbędnego stresu, zabiera właścicielowi pieniądze - mówi w "Biznes Klasie" Miłosz Brzeziński, psycholog, konsultant biznesowy i autor książek. Według niego przemocowa kultura zarządzania często wynika z braku umiejętności regulowania emocji przez szefów. - Zbyt wysoki poziom stresu wszędzie, są badania w wykonywaniu zadań, powoduje, że przestaniesz się zastanawiać nad sytuacją, a zaczynasz się zastanawiać nad sobą i nad osobą, która tę sytuację powoduje. Czyli to jest zbędna czynność w środowisku pracy. Ja się nie muszę zastanawiać, czy jestem coś wart w pracy. Ja się powinienem zastanawiać, co się stało i jak to poprawić - dodaje. W jego opinii zarządzanie ludźmi jest jednym z najtrudniejszych etapów dojrzewania zawodowego. Surowość jest dopuszczalna, ale agresja - nigdy. - Ludzie powinni mieć poczucie, że proces oceny jest transparentny, że każdy ma do niego dostęp, że wiadomo o co chodzi, wiadomo co miałem zrobić i wiadomo, czego dotyczy informacja zwrotna, która jest mi przekazywana i że ona zawsze powinna być przekazywana z godnością, nie dlatego, że biznes jest nośnikiem jakichś wielkich wartości moralnych. My rozmawiamy tylko o tym, że jak ludzie się dobrze czują, to robią więcej pieniędzy. To jest jedyny argument w tej rozmowie - mówi Brzeziński. Zobacz cały odcinek na YouTube.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Ujawnia ściemę w polskiej piłce? "Zawyżone ceny"
WIDEO

Ujawnia ściemę w polskiej piłce? "Zawyżone ceny"

- Ja bym w ogóle nie polegał na kwotach, które padają, bo one są w dużej mierze po prostu zawyżone. Widziałem takie zestawienie ostatniego okienka transferowego, gdzie Raków był na pierwszym miejscu z kwotą blisko 10 milionów euro, a wiem, że ta kwota jest dużo mniejsza - mówi szef rady nadzorczej Rakowa Częstochowa Wojciech Cygan w "Biznes Klasie". Wojciech Cygan od 15 lat jest związany z polskim futbolem. Od dawna współpracuje z Michałem Świerczewskim, właścicielem firmy x-kom i Rakowa Częstochowa. Gość "Biznes Klasy" zwraca uwagę, że negocjacje dotyczące transferów często nie mają nic wspólnego z tym, co przedstawiają media. - Jak śledzi się doniesienia medialne, czy patrzy się na ten najpopularniejszy portal dotyczący wyceny piłkarzy, czyli Transfermarkt i widzi się kwoty, które tam padają, to one, nie chcę powiedzieć, że w zdecydowanej, ale mam wrażenie, że w większości, nie polegają na prawdzie. Jest tak, że one są w pewien sposób zawyżane, czy to przez środowisko agentów, samych piłkarzy, czy też kluby, które chcą udowodnić, że sprzedały drożej, sprzedały lepiej, albo że agent uważa, że wycena zawodnika w ten sposób będzie wyższa, więc ja bym w ogóle nie polegał na tych kwotach, które tam padają, bo one są w dużej mierze po prostu zawyżone. Widziałem takie zestawienie tego ostatniego okienka transferowego, gdzie Raków był na pierwszym miejscu z kwotą bliską 10 milionów euro, a wiem, że ta kwota jest dużo mniejsza - dodaje.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Jak negocjuje się z Lidlem i Biedronką? "To jest Dziki Zachód"
WIDEO

Jak negocjuje się z Lidlem i Biedronką? "To jest Dziki Zachód"

Czym różnią się negocjacje z sieciami handlowymi w Polsce i we Francji? - Chodzi o długości kontraktu, rynek tutaj w Polsce to jest Dziki Zachód. Nie masz kontraktu, który by trwał dłużej niż rok. A we Francji, jak podpisywałem jakieś kontrakty, to niektóre 6-7 lat trwają, więc tam jak już wejdziesz, to jesteś na długo - dodaje. Gabriele Kermiche jest współtwórcą marki mokrych chusteczek EcoWipes. Za jego czasów firma rozrosła się ze 100 do 700 mln złotych przychodów rocznie. Jednym z kluczowych aspektów rozwoju firmy były negocjacje z sieciami handlowymi. - Polska jest najbardziej konkurencyjnym rynkiem w Europie. Jeśli ktoś jest sprzedawcą we Francji, to najlepiej go wysłać na negocjacje do Polski, żeby się naprawdę doszkolił, nauczył różnych technik, strategii, przede wszystkim kontroli swoich nerwów. To jest tutaj, zapraszamy do Polski - dodaje. Kermiche w "Biznes Klasie" podkreśla, że polski rynek wymaga wyjątkowej elastyczności i umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Sieci handlowe, takie jak Biedronka czy Lidl, są bardzo dynamiczne, a negocjacje z nimi często przypominają niekończącą się grę. - Sieci handlowe w Polsce są niezwykle wymagające. Po podpisaniu kontraktu nie ma gwarancji, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, negocjacje trwają niemal cały czas, a każda nowa oferta to ciągła walka o miejsce na półce - tłumaczy Kermiche.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek