Ma 37 lat i firmę wartą 44 miliardy zł. Polak buduje globalnego giganta

ICEYE to polsko-fińska firma produkująca radarowe satelity do obserwacji Ziemi, dziś największa europejska spółka sektora kosmicznego. W ciągu roku jej wycena wzrosła dziesięciokrotnie. Współzałożycielem firmy jest 37-letni Rafał Modrzewski.

Łukasz Kijek

ICEYE posiada największą na świecie konstelację satelitów radarowych (SAR - Synthetic Aperture Radar). Rok temu firma była wyceniana na 4 miliardy złotych, dziś na 44 miliardy. Rundę finansowania prowadził fundusz General Atlantic. Za wyceną stoją liczby. - Udało nam się podwoić przychody przez ostatnie 5 lat z rzędu. W tym roku 500 milionów euro przychodów, w zeszłym roku 250 - mówi Modrzewski, a z prognoz firmy wynika, że w przyszłym roku przychody przekroczą miliard euro. Marża utrzymuje się powyżej 60 procent.

Wojny napędzają popyt

Trend, który wyniósł ICEYE na obecny poziom, rozpoczął się w momencie inwazji rosyjskiej na Ukrainę, a został wzmocniony przez wojnę na Bliskim Wschodzie, amerykańsko-irański konflikt, który po raz kolejny potwierdził potrzebę pozyskiwania informacji z wywiadu satelitarnego. Firma wykonuje minimum sto zdjęć dziennie, a wszystkie są analizowane przy użyciu algorytmów sztucznej inteligencji.

Rosną też zdolności produkcyjne firmy: ICEYE wystrzeliło w ciągu roku kilkadziesiąt kolejnych satelitów i produkuje dziś jednego satelitę tygodniowo, a do końca roku tempo ma wzrosnąć do dwóch, czyli stu satelitów radarowych rocznie. Własne konstelacje radarowe posiadają już Szwecja, Finlandia, Polska, Niemcy, Holandia, Grecja i Portugalia.

Niemiecki kontrakt bez przetargu

Największym kontraktem jest niemiecki, wart 1,7 miliarda euro, realizowany przez joint venture Rheinmetall ICEYE Space Solutions, w którym 60 procent należy do Rheinmetalla, a 40 do ICEYE. To kontrakt na serwis, czyli określoną liczbę zdjęć o określonej jakości, w ramach którego wystrzelonych zostanie 40 satelitów w 24 miesiące, czyli największa konstelacja satelitarna w Europie. Co wyjątkowe, został przyznany bezpośrednio, bez otwartej konkurencji: rząd niemiecki uznał, że nie ma na świecie innej firmy zdolnej dostarczyć takie zdolności.

Bundestag, głosując za programem, dołączył notatkę zachęcającą Bundeswehrę do zakupu systemów europejskich, nie tylko niemieckich. - Jeżeli chcemy budować naprawdę poważne firmy międzynarodowe, to one muszą być europejskie - komentuje Modrzewski.

Cztery satelity dla Wojska Polskiego firma dostarczyła w 12 miesięcy, ale tajemnicą jest to, jak są one wykorzystywane. Po przekazaniu kluczy klientowi ICEYE nie ma dostępu do systemów. Sukces ma też swoją cenę. Firma codziennie wykrywa ataki, a niedawno grupa czterech rosyjskich satelitów przesunęła się na orbitę spójną z orbitą satelity sprzedanego armii ukraińskiej. Na pytanie, czy nie boi się chodzić po ulicach, Modrzewski odpowiada, że poziom ryzyka istnieje, jest monitorowany, a firma współpracuje z instytucjami narodowymi.

Polska widziana z kosmosu. Zobrazowania wykonane przez ICEYE
Polska widziana z kosmosu. Zobrazowania wykonane przez ICEYE © ICEYE | ICEYE

"Lepiej mieć 5 proc. firmy, która jest warta miliard"

Struktura właścicielska ICEYE jest mocno rozdrobniona - to 20-25 inwestorów, od strategicznych, jak Rheinmetall czy Tokio Marine, po fundusze państwowe: polski, fiński i francuski. Największy pojedynczy fundusz ma około 10 procent, a założyciele łącznie około 10. Modrzewski przywołuje radę swojego mentora Michaela Bauma, założyciela Splunka: "dużo lepiej mieć 5 proc. firmy, która jest warta miliard, niż 100 proc. firmy, która jest warta milion".

Konkretnych planów debiutu giełdowego dziś nie ma, choć, jak mówi Modrzewski, z bardzo wysokim prawdopodobieństwem prędzej czy później firma na giełdzie zadebiutuje, być może w formie listingu na kilku parkietach jednocześnie. Polska giełda jest mocno analizowana, a sam founder jest zwolennikiem Europejskiej Unii Kapitałowej, która połączyłaby sfragmentaryzowane europejskie giełdy w jedną.

Tysiąc satelitów dla Europy

Modrzewski od dłuższego czasu, także w artykule opublikowanym w Politico, podnosi temat suwerenności kosmicznej Europy. - To chodzi tak naprawdę o suwerenny dostęp do informacji - tłumaczy. Amerykanie decydują, kiedy i komu dostarczyć informacje, co wykorzystali w czasie konfliktu w Ukrainie, uzależniając dostęp do danych od negocjacji w sprawie zasobów naturalnych.

Modrzewski podaje liczbę tysiąca satelitów dla Europy, bo jego zdaniem wcale nie szaloną, skoro sam Starlink to kilka tysięcy satelitów. Zamiast naśladować system internetu kosmicznego, Europa powinna jego zdaniem zbudować to, czego dziś nie posiada nikt: konstelację dostarczającą informacje strategiczne i wywiadowcze - i w tej dziedzinie stać się pionierem.

Gdzie jest sufit?

Modrzewski ma ambitne plany, a inwestorom mówi wprost, że wie, jak zrobić z ICEYE firmę wartą 100 miliardów dolarów. I nie zamierza się przy tym zatrzymywać.

- Zamknęliśmy tę rundę o 3 rano, to się pytałeś, jak się czujemy. Ja już zacząłem z moją dyrektor finansową rozmawiać o kolejnym ruchu - mówi Modrzewski.

W poprzednich odcinkach "Biznes Klasy" Łukasz Kijek rozmawiał z:

Wybrane dla Ciebie