Chorwacka branża turystyczna miała nadzieję, że po słabszym czerwcu początek wakacji przyniesie odbicie. Dane z pierwszych tygodni lipca nie pokazują załamania ruchu turystycznego, ale w większości analizowanych regionów widoczny jest niewielki spadek liczby noclegów. Chorwacki dziennik "Novi list" pisze wprost, że tzw. lipcowa dziura nie jest mitem.
W ofertach noclegowych pojawiły się obniżki sięgające 20–30 proc. Problem nie dotyczy jednak całego kraju w jednakowym stopniu. Niektóre regiony utrzymują wyniki z poprzedniego roku, podczas gdy inne liczą wyraźne straty. W Istrii w pierwszych 20 dniach lipca odnotowano około 740 tys. turystów i 4,7 mln noclegów. Hotele oraz kempingi utrzymały wyniki zbliżone do ubiegłorocznych, ale w kwaterach prywatnych liczba noclegów spadła o około 4 proc.
Chorwacja. Odczuwają braki w hotelach
Największe obawy wywołują dane z Kvarneru, czyli regionu obejmującego m.in. Rijekę oraz wyspy Krk, Cres i Rab. Według Nedo Pinezića, konsultanta zajmującego się rodzinną bazą noclegową, w pierwszych dwóch tygodniach lipca liczba przyjazdów na Kvarner spadła o 1,9 proc., a liczba noclegów o 1,2 proc. W twardych liczbach oznacza to o 6283 gości i ponad 26 tys. noclegów mniej niż przed rokiem.
Jeszcze gorzej wygląda porównanie z 2024 r. Liczba przyjazdów była niższa o 7,5 proc., a noclegów o 3,4 proc. Pinezić przeliczył spadek na liczbę niewykorzystanych łóżek.
W ciągu zaledwie dwóch lat straciliśmy 32 509 gości i 100 366 noclegów w tym samym okresie. Aby lepiej to zobrazować, w pierwszych 15 dniach lipca bieżącego roku w porównaniu z tym samym okresem w 2024 r. 6 691 łóżek pozostało pustych. Przy średniej wielkości hotelu wynoszącej 150 łóżek oznacza to, że w pierwszej połowie lipca 44 hotele pozostały puste - powiedział Nedjeljko Pinezić, chorwacki ekspert od turystyki, wieloletni przedstawiciel branży prywatnych kwater.
Sierpień zależy od rezerwacji last minute
Przedstawiciele branży podkreślają, że klienci coraz później decydują się na wyjazd. Zamiast rezerwować wakacje w Chorwacji z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, czekają na spadek cen i oferty last minute.
Boris Žgomba, szef zrzeszenia biur podróży przy Chorwackiej Izbie Gospodarczej, ocenił, że spadki rzędu 2–3 proc. nadal mieszczą się w granicach akceptowalnych. Jednak jeszcze kilka lat temu last minute służyło głównie do sprzedaży ostatnich 20 proc. wolnych miejsc. Obecnie proporcje w niektórych terminach się odwróciły. Z wyprzedzeniem sprzedane miało być zaledwie 20–25 proc. sierpniowych miejsc, a pozostała część czeka na klientów podejmujących decyzję tuż przed wyjazdem.
Dla hotelarzy i właścicieli apartamentów oznacza to większą niepewność. Według Žgomby słabszego lipca i sierpnia nie uda się łatwo nadrobić nawet udanym wrześniem.
Branżowy portal HrTurizam, powołując się na Family Holiday Report 2026, podał, że ośrodki Poreč i Zadar znalazły się wśród droższych europejskich miejsc na rodzinny wypoczynek pod względem bieżących wydatków.
Z drugiej strony chorwackie media próbują też prostować przekaz, że wszystkie konkurencyjne kierunki są znacznie tańsze. "Chorwacja jest nieco droższa niż Grecja i Hiszpania, ale wciąż poniżej średniej europejskiej" - podał tamtejszy serwis vecernji.hr. Lipcowe porównania pokazywały, że ceny we Włoszech kształtują się na podobnym poziomie, a tańsze pozostają konkurencyjne dla Chorwacji kierunki (Turcja, Bułgaria czy część oferty w Grecji) oraz Portugalia.
źródło: novilist.hr, vecernji.hr