Jak tłumaczy w poniedziałkowym komentarzu Blas, koszt transportu ropy przez cieśninę Ormuz do Azji wzrósł tak mocno z oczywistego powodu - ponieważ cieśnina pozostaje w dużej mierze zamknięta z powodu konfliktu USA i Izraela z Iranem, taka usługa jest bardzo ryzykowna. Ale podrożał też transport ropy na innych trasach.
Koszt przewozu surowca z Zatoki Meksykańskiej do Azji wynosi obecnie około 338 tys. dolarów dziennie, co stanowi wzrost o 400 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, a w przypadku transportu z Afryki Zachodniej do Chin jest to około 486 tys. dolarów dziennie, co stanowi wzrost o prawie 500 proc.
Powodem jest m.in. ograniczona podaż tankowców kategorii VLCC (925 maszyn), która nie była zwiększana z występujących kilka lat temu obaw, że popyt na ropę jest już blisko szczytu. Dodatkowo część tankowców pływa dziś w ramach "floty cieni", z której sojusznicy świata demokratycznego co do zasady nie korzystają.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Jak będzie wyglądał rynek po wojnie
Blas zwraca uwagę, że gdy konflikt z Iranem się skończy, koszty spadną, ale prawdopodobnie już nie do poziomów sprzed wojny. Głównie z powodu obaw dotyczących globalnego bezpieczeństwa energetycznego, które wzbudziła wojna - wynika z opinii Larsa Barstada, dyrektora generalnego firmy Frontline, z którym rozmawiał Blas.
Jak tłumaczy Barstad, po zakończeniu kryzysu kraje azjatyckie prawdopodobnie zaczną gromadzić strategiczne zapasy ropy i kupować większą część surowca z regionów położonych dalej niż Bliski Wschód. Oba te trendy będą wymagały zwiększenia transportu morskiego, co stanowi dobrą wiadomość dla przedsiębiorstw zajmujących się transportem tankowcami.
Z drugiej strony Blas zauważa, że według firmy brokerskiej Affinity Shipping branża jest "na najlepszej drodze do osiągnięcia największej liczby zamówień na tankowce typu VLCC w ciągu jednego roku kalendarzowego od ponad 50 lat". "Kiedy ten tonaż zostanie zrealizowany, począwszy od lat 2028–2029, spowoduje to spadek stawek frachtowych. O tym, jak duży będzie ten spadek, zadecyduje równowaga między nowymi statkami a tymi wycofanymi z eksploatacji" - konkluduje komentator Bloomberga.