Zardzewiałe tankowce Putina na złom. Azja przyjmuje "flotę cieni"
Stare tankowce rosyjskiej floty cieni, które transportują ropę, trafiają na złom w stoczniach Azji, gdzie standardy bezpieczeństwa są niskie. S&P Global szacuje, że 80 proc. z nich nie ma ważnych polis ubezpieczeniowych. Bezpieczne złomowanie starych jednostek pozostaje problemem dla zachodnich państw.
Według S&P Global średni wiek tankowców rosyjskiej floty cieni wynosi 20 lat, a 60 proc. z nich liczy ćwierć wieku i więcej. Były wśród nich jednostki 50-letnie, jak te dwie, które zderzyły się w cieśninie Kerczeńskiej, powodując katastrofę ekologiczną na rosyjskich wybrzeżach. Agencja wskazuje, że z biegiem lat eksploatacja takich statków staje się coraz trudniejsza, a ich stan techniczny nie pozwala na bezpieczne operacje.
Małe firmy, które są ich właścicielami, zakładane wyłącznie, by ukryć prawdziwych rosyjskich nabywców starych jednostek "prawdopodobnie nie będą w stanie kupić w ich miejsce lśniących, nowych tankowców, nawet gdyby chciały" – pisze Elizabeth Brough z Atlantic Council i autorka książki "Goodbye, Globalization" cytowana przez Politico.
Po kilku latach eksploatacji we flocie cieni, gdzie ubezpieczenia są iluzją, a przeglądy–pobieżną konserwacją, rdzewiejące tankowce "stają się po prostu zbyt stare, by dalej pływać" – stwierdza Brough. Jej ocena pokazuje, że brak dostępu do pełnowartościowego finansowania i polis OC ogranicza żywotność tej floty.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
W listopadzie na złom w tureckim porcie Aliaga trafił tankowiec Eagle S, odpowiedzialny za uszkodzenie kotwicą kilku podwodnych kabli w Zatoce Fińskiej. Został zatrzymany przez fińską straż przybrzeżną, a kapitan i dwóch jego podwładnych stanęli przed sądem - podaje energia.rp.pl.
Fińskie władze twierdzą, że tankowiec przewoził również sprzęt szpiegowski. Jednostka liczyła 19 lat i pływała pod banderą Wysp Cooka, przewożąc rosyjską ropę od początku 2023 r. Przypadek Eagle S ilustruje, jak szybko kończą się kariery statków zaangażowanych w ryzykowne operacje.
80 proc. pływa bez polis OC
Agencja S&P Global zidentyfikowała 561 tankowców floty cieni o nośności prawie 50 milionów ton, transportujących rosyjską ropę. Nawet 80 proc. tych jednostek nie posiada uznanych polis OC międzynarodowych towarzystw ubezpieczeniowych.
Według agencji kolejne 193 tankowce (prawie 33 miliony ton) przemieszczają się między różnymi krajami objętymi sankcjami, w tym Iranem i Wenezuelą. Skala floty, która działa poza standardami branży, zwiększa ryzyko wypadków na szlakach morskich.
Wiele statków z floty cieni przekroczyło już swój okres eksploatacji, więc "te zardzewiałe koryta” nie wytrzymują długo, zanim będą musiały zostać wycofane z eksploatacji, zauważa Brough. Oficjalnie w 2024 r. zezłomowano 409 statków, najbezpieczniej demontuje się je w Danii, Norwegii i Holandii, stosunkowo bezpiecznie w Turcji, ale dwie trzecie z nich są złomowane w krajach Azji Południowo-Wschodniej, głównie w Indiach, Pakistanie i Bangladeszu, gdzie standardy bezpieczeństwa są niskie.
Wiele tankowców floty cieni podlega sankcjom ze strony Zachodu, co utrudnia ich właścicielom sprzedaż statków na złom, ponieważ transakcje zazwyczaj przeprowadzane są w dolarach amerykańskich. Dlatego wybierają odległe porty i kraje. Te ograniczenia kształtują "szary rynek" demontażu.
Doprowadziło to do powstania szarego rynku złomowania floty cieni, pisze Brough. Podobnie jak w przypadku rosyjskiej ropy, która jest sprzedawana ze znacznym rabatem, właściciele takich tankowców są również zmuszeni do przeniesienia rabatu na nabywców. Sposób dokonywania tych płatności nie jest znany, ale prawdopodobnie nie są one dokonywane w dolarach ani w kryptowalutach - zauważa badaczka. Mechanizm rozliczeń pozostaje nieprzejrzysty, co dodatkowo utrudnia nadzór nad tym segmentem.
Proponuje ona, aby rządy zachodnie dały właścicielom takich tankowców możliwość ich oficjalnej sprzedaży pod warunkiem dostarczenia szczegółowych informacji na temat struktury floty cieni i obietnicy wycofania się z tego biznesu.
Poprawiłoby to bezpieczeństwo transportu morskiego, które flota rdzewiejących, nieubezpieczonych tankowców Putina naraża każdego dnia. Według tej koncepcji zachęty regulacyjne mogłyby ograniczyć ryzyko na morzach i ujawnić łańcuchy własności.
Źródło: energia.rp.pl