Tankowce zawracają z Cieśniny Ormuz. Orlen wydał oświadczenie ws. ropy
Po atakach USA i Izraela na Iran oraz doniesieniach o zagrożeniu dla żeglugi w Cieśninie Ormuz Orlen zapewnia, że nie widzi ryzyka dla ciągłości dostaw ropy. Koncern podkreśla, że realizuje strategię dywersyfikacji i na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną.
Orlen poinformował w sobotę PAP, że obecnie nie dostrzega zagrożeń dla nieprzerwanych dostaw ropy naftowej do Grupy. Spółka zaznaczyła, że stale analizuje rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej możliwe skutki dla światowych rynków surowców energetycznych.
W odpowiedzi na pytania o konsekwencje ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran biuro prasowe koncernu podkreśliło, że "konsekwentnie realizuje strategię dywersyfikacji źródeł pozyskania surowców, co pozwala ograniczać ryzyko związane z ewentualnymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw oraz zwiększać elastyczność operacyjną Grupy".
Spółka dodała, że "na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalne konsekwencje dla globalnych rynków surowców energetycznych". "Obecnie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw ropy naftowej do Grupy Orlen" – zaznaczono.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Zróżnicowane kierunki dostaw
Koncern wskazał, że jego portfel dostaw jest zróżnicowany geograficznie. Ropa trafiająca do zakładów pochodzi m.in. z regionu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii oraz z krajowego wydobycia. Orlen przypomniał, że posiada długoterminowe kontrakty, w tym z Saudi Aramco oraz Equinor, które pokrywają znaczną część zapotrzebowania. Pozostałe wolumeny uzupełniane są zakupami spotowymi.
Spółka zastrzegła jednocześnie, że nie ujawnia szczegółów dotyczących wielkości dostaw w podziale na kontrakty czy kierunki geograficzne.
W czerwcu 2025 r., po wcześniejszych atakach USA na irańskie zakłady wzbogacania uranu w Fordo, Natanz i Isfahanie, Orlen informował, że z Bliskiego Wschodu sprowadza ropę w ramach umowy z Saudi Aramco oraz gaz w oparciu o kontrakt katarski. Wówczas podkreślano, że przez Cieśnina Ormuz transportowane jest jedynie LNG.
Napięcia w regionie i ostrzeżenia dla żeglugi
Sytuacja w regionie pozostaje napięta. Jak podała agencja Reuters, statki w Zatoce Perskiej odbierały komunikaty radiowe nadawane przez irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, ostrzegające przed przepływem przez Ormuz. "Żaden statek nie ma prawa przepłynąć przez Cieśninę Ormuz" – wynika z komunikatu, którego treść potwierdził Farhad Patel, dyrektor agencji żeglugowej Sharaf z Dubaju, w rozmowie z portalem The National News.
Jak z kolei podaje Bloomberg, coraz więcej tankowców z ropą i gazem rezygnuje z przepłynięcia przez Cieśninę Ormuz. Część jednostek oczekuje przed wejściem do cieśniny, a niektóre statki, które już rozpoczęły tranzyt, zawróciły.
Cieśnina Ormuz to wąski, liczący w najwęższym miejscu około 33 km przesmyk łączący Zatokę Perską z Zatoką Omańską na Morzu Arabskim. Szlakiem tym transportowana jest około jedna piąta globalnych dostaw ropy.
Po informacjach o możliwym zamknięciu akwenów greckie ministerstwo żeglugi zaleciło statkom pod grecką banderą unikanie Zatoki Perskiej, Zatoki Omańskiej i Ormuz. Podobne ostrzeżenie wydały władze brytyjskie.
Źródło: PAP