Łukasz Kijek

Zaczynał od ketchupu. Dziś zatrudnia 30 tysięcy osób i obraca miliardami

Zaczynał od produkcji ketchupu, dziś kieruje technologicznym gigantem wartym ponad 15 mld zł. Adam Góral, prezes Asseco, opowiada w "Biznes Klasie" o tym, dlaczego zrezygnował z blisko 500 milionów złotych dla siebie i odpowiada na pytanie, czy jego firma wciąż jest polska.

Asseco to dziś jedna z największych polskich firm technologicznych. Spółka wyceniana jest na warszawskiej giełdzie na ponad 15 mld zł. Akcje Asseco od dnia debiutu na GPW urosły o ponad 1800 proc., a firma dotychczas wypłaciła 3,8 mld zł w dywidendach, dokonała 160 przejęć od 2004 roku i zatrudnia 30 tysięcy osób w ponad 50 krajach.

Początki firmy sięgają przełomu lat 80. i 90. - Oczywiście nie znałem się wtedy na produkcji ketchupu, ale jak mi tłumaczono, to było łatwe. Tutaj praca na uczelni mi pomogła, bo miałem wielu wychowanków w różnych miejscach, więc przynajmniej mnie przyjmowali, jak szedłem ten keczup sprzedawać - opowiada.

Adam Góral wspomina, że wtedy nauczył się, czym jest faktura, logistyka i jak trudno czasem odzyskać pieniądze od klienta. Przygoda z keczupem była krótka, Góral zauważył, że na początku lat 90. w Polsce dobrze zarabiało się przede wszystkim na sprzedaży sprzętu, a nie oprogramowania. Tak właśnie znalazł swoją niszę w biznesie.

Najpierw sprzęt był "namacalny", potem wygrała konsekwencja

Oprogramowanie nie miało jeszcze takiej wartości w oczach klientów, bo "sprzęt był czymś namacalnym", a dyskietka z programem nie budziła przekonania, że warto za nią płacić. Asseco postawiło na software i wejście do sektora bankowego, od mniejszych instytucji, ale z ambicją budowania kompetencji na lata. Kluczowy był moment, gdy w firmie zwyciężyło myślenie o standaryzacji.

Góral przyznaje, że starsi pracownicy uważali, że każdy bank jest inny i nie da się stworzyć jednego wspólnego systemu dla wszystkich, ale młodsi widzieli wartość w tworzeniu powtarzalnych rozwiązań. To właśnie oni mieli później współdecydować o wielkim sukcesie Asseco w sektorze bankowym. - Pamiętam tę dyskusję, to był rok 1994, kiedy ja w myśleniu podążyłem za tymi młodymi. To miało ogromne znaczenie dla nas, bo dzięki temu każda osoba wtedy pracująca jeździła do banku i tam wdrażała system - opowiada.

"Świętością to jest moja drużyna"

- W firmie, w której 75-80 proc. kosztów to są koszty osobowe, świętością to jest moja drużyna - mówi Góral. Według niego podstawową motywacją pracowników powinno być po prostu dobre wynagrodzenie. Podkreśla, że od zawsze pilnował, by nie mieć poczucia, że bogaci się kosztem zespołu.

Z tego samego myślenia wynika jego podejście do głośnego programu menedżerskiego. Góral mówi, że świadomie zrezygnował z 3 proc. akcji o wartości blisko pół miliarda złotych dla siebie, ale nie zrezygnował z walki o 1,5 proc. (około 250 mln zł) dla 95 osób. - Będę walczył tak długo, jak będę miał siły, aby moi ludzie te półtora procent dostali, bo to jest budowa przyszłości - dodaje prezes Asseco.

Drugim filarem firmy według Górala jest klient. - To nie przełożeni ci płacą, tylko klient. Klient jest świętością - mówi. W firmie, jak opowiada, trzeba walczyć z wszystkim, co przeszkadza dobrze obsłużyć odbiorcę. Dlatego lubi ludzi, którzy mają własne zdanie i potrafią je bronić. - Ja mogę mieć głupi pomysł. Rozwalajcie ten pomysł - mówi o swojej drużynie.

Pod prąd rynku, czyli przejęcie Prokomu

Jednym z przełomowych momentów było przejęcie Prokomu w 2007 r. za 2,4 mld zł. Inwestorzy zarzucali wtedy Góralowi, że przepłaca i wyprzedawali akcje Asseco. Z perspektywy późniejszej kapitalizacji ta cena zaczęła wyglądać odmiennie niż mówili analitycy. Sam Góral w rozmowie przyznaje, że była to sytuacja dla niego trudna, bo nie chciał sprawiać wrażenia człowieka wykorzystującego cudze kłopoty, ale zależało mu na tym, by ważna część rynku pozostała w polskich rękach.

Podobnie mówi dziś o wejściu Constellation Software. Dzięki nowemu akcjonariuszowi Asseco doszło do rekordowej wyceny 15,9 mld zł, a Kanadyjczycy stali się największym udziałowcem spółki. Góral przekonuje jednak, że polskość firmy całkowicie została zachowana i wyjaśnia, że jego akcje w fundacji są "akcjami nie do sprzedaży", a kluczowe decyzje zostały opisane tak, by bez zgody Polaków niczego nie dało się sprzedać.

- Nie byłoby tej transakcji, gdyby oni nie poszli na te warunki, bo nie można bez zgody Polaków niczego sprzedać itd. Jedyne, na co się zgodziłem i tutaj świadomie to ograniczenie przyjąłem, to oni też uczestniczą w procesie akwizycyjnym. (...) Myśmy wszystko opisali i to ja głosuję, tak jakbym miał 34 proc. udziałów, także nie, myśmy całkowicie tę polskość zachowali - wyjaśnia Góral.

AI i co dalej?

Inwestorzy obawiają się, że rozwój sztucznej inteligencji może prowadzić do erozji przychodów i marż tradycyjnych firm IT. Według Adama Górala nie ma się czego obawiać, bo AI ma pomóc szybciej analizować, testować i programować. Nie traktuje jej jednak jak siły, która sama z siebie może zagrozić jego firmie. - W naszej firmie zagrozić możemy my sami - mówi Adam Góral.

- Celem Chata GPT jest to, żebyś się uzależnił od niego i żebyś robił to, co on ci pokazuje. I jak parę razy ci się uda przy jego pomocy jakiś sukces osiągnąć, to będziesz wierzył, że on ci poprawnie mówi. I teraz my, jako Polacy, z tego tytułu nie będziemy mieli korzyści. Z całym szacunkiem dla Bielika i tak dalej. To prawdopodobieństwo, że Bielik jest w stanie wygrywać z tym, jest znikome. Zostaną pewnie 3-4 duże narzędzia na świecie, prawda? I jeżeli to nie ja rozgrywam, to ja muszę sobie uświadomić, z czego ja żyję - opowiada Adam Góral.

W poprzednich odcinkach "Biznes Klasy" Łukasz Kijek rozmawiał z:

Więcej wideo
Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetachBessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach
Majątek nie jest twój? Filozof radzi, jak żyć spokojniejMajątek nie jest twój? Filozof radzi, jak żyć spokojniej
"Czy to nie jest tragiczne?". Tak Europa reagowała na kolejne agresje Putina"Czy to nie jest tragiczne?". Tak Europa reagowała na kolejne agresje Putina
Polak dostarcza tajną broń NATO. "Nie boisz się?"Polak dostarcza tajną broń NATO. "Nie boisz się?"
Wnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głosWnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głos
Pieniądze to tylko narzędzie. Filozof tłumaczy dlaczegoPieniądze to tylko narzędzie. Filozof tłumaczy dlaczego
Jedno dziecko to 600 tys. zł? Ekonomista wylicza kosztyJedno dziecko to 600 tys. zł? Ekonomista wylicza koszty
Wybrane dla Ciebie