WAŻNE
TERAZ

Media: Trump składa ofertę Nawrockiemu. Chodzi o Radę Pokoju z Putinem

Zaczynał w czasach "badylarzy". Dziś obraca milionami z kwiatów

Vitroflora to polska firma rodzinna, która stała się jednym z liderów europejskiego rynku kwiatów. Dziś produkuje nawet 100 milionów sadzonek rocznie i eksportuje je do kilkudziesięciu krajów. - Ja byłem "badylarzem", podobnie jak ojciec i dziadek. A pradziadek był ogrodnikiem u hrabiego Lipskiego - mówi Karol Pawlak, założyciel firmy, w "Biznes Klasie".

Karol Pawlak, założyciel VitrofloryKarol Pawlak, założyciel Vitroflory
Źródło zdjęć: © . | money.pl
Łukasz Kijek

"Biznes Klasa" to program money.pl dostępny w serwisie YouTube. Szef redakcji Łukasz Kijek prowadzi w nim rozmowy z obecnymi i byłymi szefami największych firm, a także z ludźmi z otoczenia biznesu - o ich życiu, biznesie, zarobkach i wielu innych sprawach. Gościem ostatniego odcinka był Karol Pawlak, współtwórca Vitroflory. Zobacz całą rozmowę.

200 mln zł na kwiatach – biznes, który kwitnie. Karol Pawlak w Biznes Klasie

Od "badylarza" do milionowych obrotów

Karol Pawlak pochodzi z rodziny ogrodników, której tradycje sięgają czterech pokoleń.

- Ja byłem "badylarzem", podobnie jak ojciec i dziadek. A pradziadek był ogrodnikiem u hrabiego Lipskiego (Wojciecha Lipskiego herbu Grabie - działacza społecznego i narodowego - przyp. red.) - wspominał. W 1977 roku Pawlak rozpoczął własną działalność, a pierwszą pracę dyplomową pisał o gerberach, które w PRL-u były prawdziwym hitem.

Pierwsze lata działalności okazały się trudne. - W 1977 roku budowałem pierwszą szklarnię. Miałem chryzantemy w polu, które miały być przeniesione do szklarni, ale mróz zniszczył wszystko. Już te pieniądze miałem policzone i wydane. To była nauczka na lata - opowiadał.

Od gerber do bylin

Zmiany gospodarcze po 1989 roku zmusiły firmę do zmiany kierunku. Sadzonki gerber przestały się sprzedawać, a rynek otworzył się na produkty z Holandii. Vitroflora postawiła więc na rośliny rabatowe, a z czasem największą siłę zbudowała w bylinach. - To właśnie w bylinach jesteśmy w czołówce światowej. Mamy najbogatszy asortyment w Europie - mówił Pawlak.

Dziś katalog firmy liczy tysiące pozycji, a roczna produkcja sięga nawet 100 mln sadzonek. - Cena takiej sadzonki waha się od 40 groszy do około 7 złotych. To niskomarżowy produkt, a presja cenowa ze strony sieci jest ogromna - podkreśla.

Ekspansja zagraniczna

Vitroflora działa nie tylko w Polsce. Firma ma laboratorium w Tajlandii, gospodarstwa w Portugalii i Holandii. - W Portugalii kupiliśmy firmę, która była praktycznie bankrutem. Postawiliśmy ją na nogi, mamy tam dziś ponad 10 hektarów pod osłonami - tłumaczył Pawlak.

Przejęcie firmy w Holandii dało efekt synergii. - Właściciele chcieli sukcesora, a dla nas to była szansa na wejście do dużych firm holenderskich, które niechętnie wpuszczały kogoś z Polski. Dziś nasi partnerzy są zaskoczeni, jak duże mamy kompetencje - mówił.

Skala biznesu i wyzwania

Łączne przychody spółek, w których uczestniczy Pawlak, przekraczają 200 mln zł rocznie. - Marża jest bardzo zróżnicowana, a ostatni rok był słabszy. To branża niskomarżowa, koszty rosną, a klienci nie są skłonni do podnoszenia cen - podkreślał.

Rosnące koszty pracy firma równoważy inwestycjami w robotyzację. - Kupiliśmy pięć robotów, które potrafią sadzić rośliny in vitro. Dziś to się szybko zwraca, w najlepszym razie w rok - mówił. W sezonie w Vitroflorze pracuje nawet tysiąc osób, a sama główna siedziba zatrudnia około 250.

Zmieniający się rynek

Pawlak zauważa, że rynek ogrodniczy przeszedł głęboką globalizację. - Nikt nie wie, że pelargonia na balkonie ma początek w Kenii czy Ugandzie. Klient nie akceptuje niższej jakości - zaznaczał.

Zmieniła się także struktura sprzedaży. Tradycyjne kwiaciarnie znikają, a ich miejsce zajmują sieci handlowe i stacje benzynowe. - To są gotowe bukiety, zupełnie inny model - mówił. Jednocześnie przestrzega przed łatwym wejściem do branży. - Obawiam się, że ogrodnictwo nie jest dziś dobrym pomysłem na biznes. To wysokie nakłady i niska rentowność - dodawał.

Europa, konkurencja i przyszłość

Rozmówca odniósł się też do zmian na rynku rolnym i Zielonego Ładu. - Presja jest z sieci i z banków - relacjonował. Wskazał również zagrożenia płynące z otwarcia rynku na Ukrainę czy Amerykę Południową. - Jeżeli zostanie wystawione na tę konkurencję, to nasze rolnictwo przegra - podsumował.

Karol Pawlak zauważa, że Polska dziś budzi ogromne zdziwienie u zagranicznych partnerów. - Mam bardzo dużo gości, którzy przyjeżdżają i są zszokowani Polską. Pytają, jak to możliwe, że kraj nagle tak się zmienił. Odpowiadam, że pracujemy, rozwijamy się i inwestujemy - mówi. To, co jeszcze kilka lat temu mogło wydawać się nieosiągalne, dziś staje się rzeczywistością.

W poprzednich odcinkach "Biznes Klasy" Łukasz Kijek rozmawiał z:

Wybrane dla Ciebie
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu