"Problem będzie znikał". Mówi, co dalej z "elektrykami" w Polsce
- Są statystyki, które pokazują, że użytkujemy samochód tylko od 5 do 10 procent czasu trwania doby. Tradycyjne użytkowanie samochodu to dojazd do pracy, na zakupy, a w nocy samochód stoi. Jeżeli więc będzie dostęp do wielu gniazdek i będzie można wykorzystać ten moment, żeby podładować wieczorem samochód u siebie w domu, jeśli ma się dostęp, czy w garażu budynku, w którym się mieszka, jeżeli będzie można przyjechać do pracy, podłączyć, to myślę, że ten problem ładowania będzie znikał - mówił w "Biznes Klasie" Adam Sikorski, prezes zarządu Unimot S.A.
- Te ładowarki muszą się po prostu stać bardziej masowe. Problem ładowania jest w hubach. Cały czas nie jestem dużym zwolennikiem i mam pewien dystans hubów przez ten czas ładowania. Jadę, muszę tam czekać, ceny to jest 2,50-3 zł, to wtedy wychodzi podobnie, co przy tankowaniu benzyny. Czyli jednak ten dom jest najtańszy w tym momencie - zaznaczył.
- Ale oczywiście prezes PSE ostatnio pisał, że gdyby wszyscy nagle mieli zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną, to byśmy mieli blackout. Więc to wszystko musi być zrobione sprawnie. Widzę, co robi PSE, oni sobie bardzo dobrze zdają sprawę z tego, jakie są wyzwania. Ta zmiana będzie następowała, jestem przekonany - dodał.