Zrzucimy się na wpływy dla garstki osób? "To pudrowanie prawnej mumii"
To, co robi rząd, to pudrowanie prawnej mumii, które niczego nie rozwiązuje - tak w swoim komentarzu do nowelizacji przepisów o opłacie reprograficznej mówi Michał Wąsowski, wiceszef money.pl. Prawo ulegnie zmianie po ponad 20 latach.
30 kwietnia szefowa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska przekazała, że podpisała nowelizację rozporządzenia o opłatach reprograficznych. Przepisy wejdą w życie po sześciu miesiącach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.
- Rząd odkopał z sarkofagu przepisy, które nie mają dziś sensu i nie rozwiązują żadnego problemu, lecz uderzają w portfele Polaków - ocenia w swoim komentarzu Michał Wąsowski, dziennikarz, wicenaczelny money.pl.
Opłata reprograficzna po nowemu
Opłata reprograficzna to mechanizm kompensacyjny, który w polskim systemie prawnym istnieje od 1994 r. Jego celem jest zagwarantowanie twórcom rekompensaty za kopiowanie ich dzieł na prywatny użytek. W praktyce rozwiązanie to zaczęło działać dwa lata po uchwaleniu ustawy, wraz z wydaniem pierwszego aktu wykonawczego określającego stawki oraz zasady ich poboru.
- Pani minister Cienkowska twierdzi, że opłaty dokonywać będą producenci urządzeń elektronicznych. Ale nie trzeba być ekonomistą lub rekinem biznesu, żeby domyślić się, że producenci szybko podniosą ceny produktów, żeby zrekompensować sobie tę opłatę. Czyli zapłacimy my wszyscy podczas kupowania nowych sprzętów - zaznacza Wąsowski i dodaje: - Tak było z podatkiem cukrowym i słodzonymi napojami. Są odstępstwa, ale tak się dzieje.
Kto zapłaci?
W 2003 r. akt wykonawczy dot. opłaty zastąpiono nowym rozporządzeniem. Choć było ono dwukrotnie nowelizowane – w 2008 i 2011 r. – błyskawiczny postęp technologiczny sprawił, że katalog urządzeń objętych opłatą stał się nieaktualny. Obecna inicjatywa MKiDN stanowi kontynuację starań o dostosowanie rodzimego prawa do standardów unijnych oraz współczesnych realiów. Obecnie wpływy z tego tytułu w Polsce należą do najniższych w UE, co uderza w tysiące rodzimych artystów i wykonawców.
Pieniądze to jedno, a druga rzecz to to, że idea opłaty była słuszna w 1994 roku, a nie w 2026. Dziś konsumujemy muzykę i seriale na platformach streamingowych, płacąc za dostęp do nich, a artyści dostają od tych platform pieniądze. Ludzie, którzy kopiują treści na własny użytek, to margines - zwraca uwagę Wąsowski.
- Polacy, którzy kupują nowy sprzęt, zrzucą się na wpływy dla garstki osób. To, co robi rząd, to pudrowanie prawnej mumii, które niczego nie rozwiązuje - stwierdza.
Urządzeniami i nośnikami objętymi opłatą reprograficzną będą teraz m.in. telefony komórkowe z wbudowaną pamięcią, smartfony i tablety (z wbudowaną pamięcią od 32 GB), a także komputery stacjonarne (PC) i przenośne (laptopy). Opłata obejmie telewizory, dekodery, cyfrowe odtwarzacze audio i audio–wideo – te z wbudowaną pamięcią lub funkcją nagrywania na nośnik zewnętrzny. We wszystkich powyższych wypadkach opłata wyniesie 1 proc. ceny netto sprzedaży urządzenia lub nośnika. 2 proc. opłatę nałożono na płyty CD, DVD, Blu-ray, kopiarki i skanery oraz urządzenie wielofunkcyjne zawierające skaner lub kopiarkę. Opłaty na magnetofony i magnetowidy zostaną utrzymane, w symbolicznej wysokości 0,01 proc., wyłącznie z powodów legislacyjnych – obie kategorie urządzeń są wyraźnie wymienione w ustawie jako te, które powinny być objęte opłatami.