Brak snu pogarsza refleks jak po alkoholu, a jego największym wrogiem nie jest wcale kofeina. – Po nieprzespanej nocy ryzyko wypadku jest takie jak po trzech-czterech piwach – mówi w "Horyzontach" Mateusz Majchrzak, psycholog i psychoterapeuta. Wyjaśnia, co naprawdę działa na sen, a co jest tylko mitem.
Mateusz Majchrzak to psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny specjalizujący się w problemach ze snem. Na co dzień pracuje z pacjentami z bezsennością, jest autorem książki "Sen w pracy zmianowej".
W "Horyzontach" Patrycjusza Wyżgi Majchrzak opowiada przede wszystkim o tym, jak sen wpływa na zdrowie, codzienne funkcjonowanie i bezpieczeństwo – zwłaszcza w kontekście pracy zmianowej i prowadzenia samochodu.
Brak snu jak po alkoholu
Sen to fundament funkcjonowania organizmu – wpływa na psychikę, emocje, hormony i zdrowie serca. Jak podkreśla gość programu, jego niedobór ma bardzo konkretne skutki, które często są bagatelizowane.
– Mamy gorsze czasy reakcji, ale tego nie rejestrujemy. A prawdopodobieństwo wypadków jest wtedy takie, jakbyśmy wypili trzy-cztery piwa – wskazuje ekspert.
Szczególnie niebezpieczne jest to u kierowców oraz osób pracujących zmianowo. To właśnie u nich najczęściej dochodzi do błędów i wypadków wynikających z niedoboru snu.
Choć wiele osób obwinia kofeinę, zdaniem specjalisty to nie ona jest największym zabójcą snu. – Alkohol jest zdecydowanie gorszy. Może pomóc zasnąć, ale sen jest wtedy pofragmentowany i gorszej jakości – tłumaczy Majchrzak.
Efekty mogą być odczuwalne nawet kilka dni później – nie tylko w jakości snu, ale też w nastroju i poziomie stresu.
Mit niebieskiego światła
Ekspert obala też popularne przekonanie dotyczące ekranów. – To mit, że światło niebieskie z telefonów czy laptopów niszczy sen – mówi. Jak dodaje, wpływ ekranów na zasypianie jest niewielki, a różnice wynoszą zwykle kilka minut.
Znacznie większe znaczenie ma to, co robimy przed snem – aktywne scrollowanie czy stresująca praca mogą pobudzać, ale spokojne oglądanie filmu nie musi szkodzić.
Paradoksalnie, osoby z bezsennością często przeceniają rolę snu. Skupiają się na nim tak bardzo, że staje się to częścią problemu. – Sen to tylko jeden z elementów układanki. Na nasze funkcjonowanie wpływają też relacje, aktywność fizyczna czy dieta – podkreśla psychoterapeuta.
Zbyt duża presja na "idealny sen" może prowadzić do błędnego koła bezsenności i pogorszenia samopoczucia.
Najważniejszym mechanizmem regulującym sen jest tzw. ciśnienie na sen – naturalna potrzeba snu narastająca w ciągu dnia. – To jak głód. Jeśli pójdziemy spać za wcześnie, zanim ono się pojawi, możemy mieć problem z zaśnięciem – wyjaśnia Majchrzak.