Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Założyli czujniki pracownikom Biedronki. Sieć sprawdza, czy pracują tak ciężko jak górnicy

Założyli czujniki pracownikom Biedronki. Sieć sprawdza, czy pracują tak ciężko jak górnicy

Pracownikom Biedronki założono holtery. Intencja była dobra, wykonanie już dużo gorsze. Fot. Lech Gawuc/Reporter
Pracownikom Biedronki założono holtery. Intencja była dobra, wykonanie już dużo gorsze.

Pracownikom 20 Biedronek w całym kraju na jeden dzień nałożono specjalne czujniki rejestrujące, jak ciężko pracują. - Badanie niby dobrowolne, ale ze strachu nikt się nie wyłamał - opowiada money.pl jeden z pracowników. Część kasjerek twierdzi, że tego dnia musiały chodzić bez biustonoszy, bo te przeszkadzałyby czujnikom. Sieć Biedronka potwierdza nasze informacje o badaniu, ale twierdzi, że zostało ono przeprowadzone w interesie samych pracowników.

- Rano kierownictwo poprosiło nas o przyjście do pokoju socjalnego, w którym czekali pracownicy jakiejś zewnętrznej firmy. Założyli nam aparaty do mierzenia pracy serca, które nosiliśmy przez cały dzień. Żadnego wyjaśnienia, czemu ma to służyć - opowiada pracownik jednego ze sklepów sieci Biedronka.

Holtery, czyli specjalne urządzenia mierzące wysiłek fizyczny, założono wszystkim: kasjerom, zastępcom kierowników oraz kierownikom sklepów. Zazwyczaj tego typu badanie zaleca się, gdy ktoś ma problemy z sercem. Podłączony do holtera pacjent nie musi leżeć, wprost przeciwnie, powinien wykonywać wszystkie codzienne czynności.

Pracownicy Biedronki rozkładali więc towar, skanowali produkty i wydawali resztę na całej swojej zmianie, a czujniki sprawdzały, jak ciężko pracują. Jak twierdzą, o planach przeprowadzenia badań nikt ich nie uprzedził. Nikt też nie wyjaśnił czemu ma ono służyć.

- Urządzenia zakładano nam w pokoju socjalnym, do którego każdy mógł swobodnie wejść. Noszenie ich wymagało zdjęcia przez kobiety biustonoszy - opowiada inny kasjer Biedronki. Jak tłumaczy, zamiast bielizny pracownicy firmy zakładającej holtery, obwiązali kobiety bandażami.

Twierdzi też, że osoby przeprowadzające badanie nie wylegitymowały się w żaden sposób, a pracowników nie spytano, czy wyrażają zgodę na udział w badaniu. Dzień wcześniej zostali wprawdzie uprzedzeni, że ktoś z zewnątrz będzie obserwował ich pracę, ale nie było mowy o zakładaniu urządzeń.

Co wiedzą o tobie sklepy?

 

Kasjerki nie dostały też informacji, czy osoby przy których muszą się rozebrać, by można było założyć holter, to lekarze. Przeprowadzający badanie zapowiedzieli jedynie, że "wyniki będą opracowywane zbiorowo". Pracownicy bali się jednak, że firma chce sprawdzać każdego z nich osobno, dokładnie kontrolując, jak wywiązują się ze swoich obowiązków.

Biedronka potwierdza. Zapowiada też lepszą komunikację

Sieć sklepów w stanowisku przesłanym money.pl potwierdza, że w 20 jej placówkach przeprowadzono na pracownikach badanie holterem. Jak twierdzi, miało ono sprawdzić jak ciężką pracą jest bycie kasjerem w Biedronce.

"Służy ono dwóm głównym celom: określeniu kosztu energetycznego na poszczególnych stanowiskach, co jest wymagane przez prawo pracy, oraz późniejszej analizie tych wyników i ewentualnemu wprowadzaniu zmian korzystnych dla pracowników, np. w systemie pracy sprzedawców" - czytamy w oświadczeniu przesłanym money.pl.

Podobne badania prowadzone są wśród np. górników, hutników, pracowników magazynów. Jeśli pracują w trudnych warunkach, to pracodawca musi zapewnić im w trakcie zmiany dodatkowy posiłek.

Biedronka tłumaczy, że takie pomiary są przez nią zamawiane od wielu lat. Przeprowadza je łódzki Instytut Medycyny Pracy im. Prof. J. Nofera. Sieć stwierdza, że dotąd pracownicy przeciwko tego typu badaniom nie protestowali.

"Skarga dotyczy zaledwie dwóch sklepów spośród ponad 20 poddanych obecnej edycji badań. Być może w tych dwóch konkretnych przypadkach proces komunikacji między pracownikami, ich przełożonymi oraz badaczami Instytutu był niewystarczający i doprowadził do dyskomfortu niektórych pracowników" - informuje Biedronka.

Nam udało się porozmawiać z kasjerami z trzech różnych sklepów i wszędzie było podobnie: brak informacji o celu badania, zakładanie holterów w dostępnym dla wszystkich pracowników pomieszczeniu, przymus zdejmowania biustonoszy. Na uwagi pracowników zareagował też już związek zawodowy "Solidarność'80". Ten prosi sieć o wyjaśnienie z czego wynikał brak informacji skierowanej do kasjerów o celu i metodzie przeprowadzania badań.

Instytut zaskoczony zarzutami

- Tego rodzaju badania przeprowadzamy regularnie od lat w różnych zakładach pracy - mówi w rozmowie z money.pl prof. Alicja Bortkiewicz z Instytutu Medycyny Pracy imienia prof. J. Nofera z Łodzi. - Przeprowadzenie takiego badania jest, w pewnych okolicznościach, obowiązkiem pracodawcy – dodaje.

Rzeczywiście, pracodawca jest zobowiązany do badania i dokonywania pomiarów czynników szkodliwych dla zdrowia występujących w środowisku pracy. Przepisy nie regulują jednak, jaką dokładnie metodą trzeba wykonywać badanie. Niekoniecznie musi to być więc holter, są też dużo mniej inwazyjne rozwiązania.

- Badania służą ustaleniu obciążenia pracą i są robione po to, aby pracownikom było łatwiej. Wyniki są poddawane analizie, a na podstawie opracowanego raportu proponujemy zmiany, które pracodawca może wprowadzić w firmie, tak by maksymalnie odciążyć pracowników i tym samym, chronić ich zdrowie - dodaje prof. Bortkiewicz.

Podzieliliśmy się z panią profesor wątpliwościami co do niekomfortowych warunków, w jakich badanie było przeprowadzone. Wyjaśniła, że pracownicy Instytutu działają w takich warunkach, jakie stworzy im firma zamawiająca badanie, a więc skoro nie wskazano innego pomieszczenia niż ogólnodostępny pokój socjalny, to tam zakładano holtery.

Prawnik: "Nigdy o takiej procedurze nie słyszałem"

- Obowiązkiem pracodawcy jest zatrudnić pracownika, który jest zdolny do wykonywania pracy na określonym stanowisku, także do pracy w szczególnych warunkach. Pracownik podejmując pracę, musi mieć zaświadczenie lekarza medycyny pracy. Na badanie kieruje pracodawca. Zaświadczenia są okresowe, co oznacza ze pracownicy przechodzą badania regularnie. – wyjaśnia mecenas Katarzyna Przyborowska, którą poprosiliśmy o wyjaśnienie, w jaki sposób pracodawca może przeprowadzać badania pracowników. - Także po długiej chorobie muszą mieć dopuszczenie do pracy przez lekarza medycyny pracy.

Inny adwokat, który nie zgodził się wystąpić pod nazwiskiem, przyznał, że nigdy nie słyszał o takich praktykach, jakie zastosowała Biedronka. Zastanawiał się, na jakich zasadach pracodawca przetwarza pozyskane w ten sposób dane osobowe.

Problemem nie jest tu więc stricte to, że badanie przeprowadzono, ale wybór metody. Badanie holterem sprawia bowiem, że wykonująca je firma oraz Biedronka dostają pełną informację o stanie zdrowia pracownika. A to już dane wrażliwe, którymi niekoniecznie kasjerzy chcą się dzielić.

biedronka, badanie, czujnik, holter
Czytaj także
Polecane galerie
Anna
2018-01-15 22:27
Biedronka-wyzysk człowieka przez człowieka
borysek
2018-01-14 13:28
Niektórym pracownicom powinni założyć czujniki głupich tekstów. Ich komentarze na temat wydawania reszty są na początku irytujące a potem wkurzające.I tak wygląda obóz pracy?Po sylwestrze syf a dwie panie opowiadają sobie jak doskonale bawiły się na zabawach sylwestrowych zamiast sprzątać lub rozkładać towar, który blokował dojście do niektórych półek.Nie twierdze , że wszyscy pracownicy biedronki są tacy bo w każdej pracy są czarne owce .Kobiety pracują ciężko także na innych posadach .Dlaczego nikt nie opisze ciężkiej pracy sprzątaczek , które oprócz klatek schodowych sprzątają także tereny zewnętrzne np.odśnieżanie przy minusowej temperaturze.Mokry śnieg tez trochę waży a tym paniom kilogramów nikt nie zlicza.Też wracają zmęczone po pracy i jakoś nikt tego nie rozdmuchuje w prasie. Sprzątanie też męczy!A holterów nikt im nie założy.
ufo
2018-01-01 06:51
To badanie to doskonały pomysł. Zgoda kapitalisty na takie badanie to sukces. Ale problem jest: kobiety poddane badaniu zostały potraktowane jak maszyny - naruszono ich intymność (imiennie - przed kim się rozbierały, nie miały prawa sprzeciwu - chociaż było to dla ich dobra). Mam nadzieję, że Jeronimo doprowadzi do zrównania warunków pracy w marketach w Polsce i w Portugalii.
Pokaż wszystkie komentarze (494)