Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska kolej się kurczy. Inne kraje już to przerabiały. I wiedzą, że to błąd

Polska kolej się kurczy. Inne kraje już to przerabiały. I wiedzą, że to błąd

Od czasu transformacji zamknęliśmy jedną trzecią linii kolejowych. A nowych wybudowaliśmy raptem 36 km Fot. pixabay.com
Od czasu transformacji zamknęliśmy jedną trzecią linii kolejowych. A nowych wybudowaliśmy raptem 36 km

Polska ma okazję uczyć się na cudzych błędach. Brytyjczycy od lat 60. zlikwidowali setki kilometrów linii kolejowych. Teraz je odbudowują, ponieważ system transportowy na Wyspach stał się niewydolny. Do polskich polityków właśnie trafił apel, żeby powstrzymać likwidację linii w naszym kraju.

"PKP SA od mniej więcej 3-4 lat - pomimo wielu głosów sprzeciwu - intensywnie rozbiera lokalne linie kolejowe. Co więcej pas ziemi pozostały po rozebranej linii kolejowej jest niejednokrotnie przerywany przez sprzedaż pojedynczych działek, co definitywnie uniemożliwia ewentualną odbudowę" - czytamy w liście do parlamentarzystów.

Wielką rozbiórkę linii kolejowych przerabiali już Brytyjczycy. Zlikwidowali setki kilometrów linii. Minęło kilkadziesiąt lat i już wiadomo, że przynajmniej część z nich trzeba odbudować. Inaczej kraj zakorkuje się zupełnie.

Zobacz też: Wypadek w Smętowie. Minister Adamczyk: Trwa wyjaśnianie przyczyn

 

 

Argument przemawiający za rozbiórką nieużywanych linii kolejowych jest zawsze ten sam: skoro pociągi nie jeżdżą, to tory niszczeją, są rozkradane i nie ma sensu wydawać pieniędzy na ich utrzymanie. - Nigdy nie słyszałem, by ktoś argumentował, że po jakiejś drodze jeździ mało samochodów, więc trzeba ją zamknąć, bo się nie opłaca jej utrzymywać. Natomiast w przypadku linii kolejowych ten argument pada ciągle - ironizuje prezes Fundacji ProKolej Jakub Majewski, jeden z sygnatariuszy listu.

Kto woli drogę, kto pociąg

W Polsce mamy sieć dróg publicznych o długości około 420 tysięcy kilometrów. Sieć kolejowa liczy około 18 tysięcy kilometrów. Przy czym ta drogowa się systematycznie rozwija, a ta druga - zwija.

- Jeśli liczyć od czasu transformacji, to zlikwidowaliśmy niemal jedną trzecią sieci kolejowej. Od wejścia do Unii Europejskiej wybudowaliśmy prawie 3 tysiące kilometrów nowych dróg, ale tylko 36 kilometrów linii kolejowych. To najlepiej pokazuje, że mamy zupełnie sprzeczne strategie rozwoju infrastruktury transportowej - wylicza Majewski.

Okazuje się, że mimo zmiany rządów tendencja spadkowa się utrzymuje. - Od kliku lat PKP próbuje łatać swój budżet sprzedając na złom nieużywane szyny, po których ok kilkunastu lat nic nie jeździ. Ale okazuje się, likwidacja nieużywanych linii nie przynosi spodziewanych zysków. Bo koszty rozbiórki są wyższe niż cena uzyskana za złom, a teren trzeba jeszcze zrekultywować. W rezultacie PKP ogranicza sieć transportową i jeszcze do tego dopłaca - mówi ekspert.

Pociąg do tartaku

Tymczasem nawet nieczynne od lat linie kolejowe mogą się przydać. Tylko z perspektywy centrali PKP w Warszawie i ministerialnych gabinetów nie zawsze to widać.

Przykład? Pomorska Kolej Metropolitalna, która jeździ po trasie nieczynnej od czasów wojny. Ale dzięki temu, że nie została sprzedana, można było ją odbudować i przywrócić do eksploatacji. PKM okazała się ogromnym sukcesem. Kolejny przykład: linia do Trzebnicy na Dolnym Śląsku, którą PKP porzuciło i próbowało zlikwidować. Po przejęciu przez urząd marszałkowski i remoncie obsługuje mieszkańców Dolnego Śląska. A do przewoźnika trafiają listy, żeby uruchomić tu więcej pociągów, bo jest więcej chętnych niż miejsc.

- Albo linia na Opolszczyźnie, która zdążyła zarosnąć drzewami, a właśnie wraca do życia, i będą nią jeździć pociągi towarowe do potężnego tartaku. Gminie i mieszkańcom to bardzo na rękę, bo ciężarówki z drewnem nie będą im rozjeżdżać lokalnych dróg. Dla kolei to też czysty zysk, dzięki lokalnej linii wagony trafią na główną sieć kolejową i pojadą dalej jeszcze kilkaset kilometrów - mówi Jakub Majewski.

Kolejny problem to nieprzyjazne prawo. Jest przepis mówiący, że jeśli linia jest nieużywana przez trzy lata, to powstaje obowiązek podatkowy i trzeba zapłacić podatek od nieruchomości. Sytuacja jest kuriozalna, bo państwowe PKP ma płacić podatek państwu za linię, która też jest państwowa. Wyprostowanie tego przepisu to kolejny postulat skierowany do parlamentarzystów.

Pod apelem podpisały się najróżniejsze organizacje, stowarzyszenia hobbystów, organizacje ekologiczne, muzea i skanseny, koleje drezynowe, gminy, powiaty, a nawet cztery urzędy marszałkowskie. - Chcemy żeby posłowie powstrzymali rozbiórki. Żeby był czas, żeby spokojnie się zastanowić, co z takimi liniami zrobić - podsumowuje Majewski.

Nigdy nie słyszałem, by ktoś argumentował, że po jakieś drodze jeździ mało samochodów, więc trzeba ją zamknąć, bo się nie opłaca jej utrzymywać. Natomiast w przypadku linii kolejowych ten argument pada ciągle Jeśli liczyć od czasu transformacji, to zlikwidowaliśmy niemal jedną trzecia sieci kolejowej. Natomiast od wejścia do Unii Europejskiej wybudowaliśmy prawie 3 tysiące kilometrów nowych dróg ale tylko 36 kilometrów linii kolejowych. To najlepiej pokazuje, że mamy zupełnie sprzeczne strategie rozwoju infrastruktury transportowej
Czytaj także
Polecane galerie
dan
2017-12-10 06:32
My nie umiemy uczyć się na cudzych błędach tylko na własnych bo jesteśmy najmądrzejsi i wszystko wiemy najlepiej i nikt nas nie będzie pouczał i mówił co mamy robić. To jesteśmy my Polacy .
H2O
2017-12-09 13:02
Zastanawiam się dlaczego rząd i PKP nie zgodziły się wpuścić czeskich i niemieckich kolei pasażerskich na linie które są zamknięte ?
P-olak
2017-12-09 09:50
Polska glupota jest mityczna... i - niestety - calkiem rzeczywista. Ten kraj to porazka NA KAZDEJ LINII. Szkoda slow. Madrzy ludzie powinni jak najszybciej sie spakowac i uciekac. Nic tu po nich.
Pokaż wszystkie komentarze (62)