Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ulotki za wycieraczką, banery na lawecie. Walka wyborcza zaśmieca Polskę. Zobacz, jak możesz z tym walczyć

Ulotki za wycieraczką, banery na lawecie. Walka wyborcza zaśmieca Polskę. Zobacz, jak możesz z tym walczyć

Ulotki do zeskrobywania. Najnowszy "hit" tej kampanii. Fot. money.pl
Ulotki do zeskrobywania. Najnowszy "hit" tej kampanii.

Szpecące wspólną przestrzeń plakaty, zajmujące miejsca parkingowe billboardy z wielkimi twarzami i hasłami polityków. Ulotki, które brudzą auta albo fruwają po parkach. Aż dziw, że w zamyśle polityków ma to przekonać wyborców.

Im bliżej do głosowania 21 października w wyborach samorządowych, tym bardziej bezpardonowa staje się walka o każdy głos. Na tej ostatniej prostej najwyraźniej sztabowcy podpowiadają swoim kandydatom, że warto skorzystać z każdej okazji i metody, by przekonać wyborców do siebie.

Nasz redakcyjny kolega znalazł za wycieraczką samochodu ulotkę wyborczą. Rano; ktoś najwyraźniej włożył ją dzień wcześniej. Przez noc papier namókł i przy pierwszej próbie wyjęcia jej okazało się, że to nie takie łatwe. Trzeba było szybę skrobać. Jak relacjonował, może nie było to tak trudne jak zdjęcie czeskiej winiety, ale nie było też łatwe. Postanowiliśmy sprawdzić, czy takie przyozdabianie samochodów jest legalne.

Z pytaniem zwróciliśmy się do prawnika. - Obowiązujące obecnie przepisy prawa nie regulują wprost zagadnienia legalności umieszczania za wycieraczkami aut ulotek wyborczych czy też reklamowych. Ratunku należy szukać w przepisie art. 63a Kodeksu wykroczeń - mówi radca prawny Dominik Pietrzykowski.

A co mówi ten przepis? "Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny".

Dzięki reklamie więcej pijemy. Morzycki: dane pokazują coś innego


 

Za wycieraczką samochodu... czyli?

Podejmując próbę zastosowania tego przepisu do ulotek umieszczanych za wycieraczkami samochodów, będących przecież własnością prywatną, Pietrzykowski jest jednak dość ostrożny.

- Przy odrobinie dobrej woli można jednak przyjąć, że osoba umieszczająca ulotki z wycieraczką szyby naszego auta może być ukarana z tego artykułu. Miejscem czynu jest miejsce publiczne, bo wstawiona za wycieraczkę ulotka jest z pewnością wystawiona na widok publiczny i to bez zgody właściciela samochodu - wywodzi prawnik.

Warto tu jeszcze dodać, na co zwraca uwagę nasz rozmówca, że miejscem publicznym jest miejsce dostępne dla każdego, bez żadnych formalnych ograniczeń, jak i niewymagające posiadania biletu lub karty wstępu.

Tę definicję spełniają na pewno miejsca, gdzie parkujemy nasze auta w mieście (poza prywatnymi parkingami). Tym samym można znaleźć przesłanki uznania czynności umieszczania ulotek reklamowanych bądź wyborczych za wycieraczką szyby auta zaparkowanego w miejscu publicznym za czyn karalny. - Tym samym karanie roznosicieli ulotek z art. 63a Kodeksu wykroczeń za umieszczenie reklamy w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym jest w mojej opinii dość realne - mówi radca prawny Dominik Pietrzykowski.

Partie chcą to uporządkować?

Co ciekawe, politycy tych samych partii, którzy teraz oklejają Polskę swoimi wizerunkami, jeszcze w marcu głośno deklarowali chęć prawnego ograniczenia tego szaleństwa. Ograniczeniem możliwości reklamowania się lokalnych włodarzy za publiczne pieniądze zajmowała się też komisja ds. petycji.

Za pomysłem byli politycy PiS, PO i Kukiz'15. W niektórych miastach politycy próbowali również w inny sposób oczyścić przestrzeń z kampanijnych plakatów. Jak donosiła "Gazeta Krakowska", szef prezydenckiego klubu radnych Przyjazny Kraków Rafał Komarewicz chciał wprowadzić pod obrady Rady Miasta uchwałę zakazującą wieszania dykt wyborczych na słupach przy miejskich drogach.

Ta propozycja nie spotkała się jednak z ciepłym przyjęciem samorządowców. Pomysł nie trafił nawet pod obrady, nie było chętnych do głosowania za.

Inną zmorą przedwyborczego czasu są billboardy kandydatów, które blokują miejsca parkingowe w centrum miast.

W odniesieniu do nich również zastosowanie znajduje zapis Kodeksu wykroczeń, który zakazuje umieszczania w miejscach publicznych do tego nieprzeznaczonych ogłoszeń i plakatów. Sytuacji nie zmienia tu nawet fakt, że ktoś za to konkretne miejsce parkingowe płaci. Odpowiednie miejskie służby i bez tego mogą odholowywać np. lawetę z plakatem czy billboardem, a właścicieli ukarać mandatami nawet po kilkanaście tys. zł.

Do parkowania, a nie reklamowania

Wszystko dlatego, że miejsca postojowe zgodnie z prawem przeznaczone są do parkowania pojazdów, a nie reklamowania. Dlatego najlepiej takie przypadki od razu zgłaszać do straży miejskiej. Choć podczas tegorocznej kampanii nawet niezawiadamiani funkcjonariusze tej służby z Gdyni usuwali plakaty z ulic, tłumacząc to działanie dbałością o bezpieczeństwo.

Abstrahując już od aspektów prawnych ulotkowo-plakatowego szaleństwa wyborczego, pozostaje jeszcze wymiar ekologiczny.

- Nikt chyba nie wie, ile produkuje się druków ulotnych. Jeżeli jednak rozejrzymy się wokoło, to widać przecież, jak tego jest dużo. Teraz jeszcze więcej, bo mamy końcówkę kampanii wyborczej, a badania pokazują, że tuż przed wyborami nawet krótki kontakt z ulotką może zadziałać na niezdecydowanych. Szacujemy, że w Polsce różnych ulotek drukuje się dziesiątki tysięcy ton miesięcznie - mówi Sławek Brzózek, prezes Fundacji Nasza Ziemia

Jak przekonuje, niestety większość tego papieru nie trafia potem do selektywnej zbiórki, choć nadawałby się świetnie do recyklingu.

- Poirytowany kierowca najczęściej wyrzuca ulotkę na ulicę. Dodatkowo w miastach koszy jest mało i tak fundujemy sobie zaśmiecanie na własne życzenie. Po wyborach zostają też plakaty, których nikt nie zdejmuje, nie zrywa, nie sprząta. Zdarza się również, że wiesza się je w miejscach niestandardowych, to i o sprzątanie jest jeszcze trudniej - zauważa Brzózek.

Komitety posprzątają?

Jak przypomina nasz rozmówca, zgodnie z prawem komitety powinny posprzątać po swoich kandydatach. Powoli na szczęście tutaj można już zaobserwować pewną poprawę.

Po ostatnich wyborach parlamentarnych były już takie komitety, które sprzątały. Miejmy zatem nadzieję, że teraz będzie ich więcej. Co jeszcze mogłyby uczynić komitety, by walka wyborcza była bardziej eko?

- Jeżeli już produkują tony ulotek i plakatów, to może niech one będą z makulatury. Przecież nie muszą mieć dużej trwałości, a informacja, że ten kandydat drukuje eko, mogłaby być dodatkowym atutem - przekonuje ekolog.

Niestety najczęściej jest to papier wysokiej jakości, czego dowodzi również przypadek naszego redakcyjnego kolegi.

- Marketing podpowiada, że musimy mieć pięknie opakowany towar, a kandydat lepiej wygląda na lakierowanym papierze kredowym. Tymczasem użycie makulatury oznacza potężne oszczędności wody i energii - konkluduje Sławek Brzózek.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Czytaj także
Polecane galerie
G
2018-10-13 12:12
Szanowna redakcjo - przepis nie "mówi", przepis "stanowi". Dziękuję.
iron maiden
2018-10-13 11:29
Masakra... Niedługo będzie jeszcze gorzej.
Takto
2018-10-13 10:44
Trzeba złapać ulotkarza na gorącym uczynku by z art 63a kw dać kwita. To nie ja to konkurencja w sztabie powiedzą i sąd. :)
Pokaż wszystkie komentarze (33)