Notowania

Andrzej J., były szef KNF, zatrzymany. Kazimierz Marcinkiewicz komentuje

- Moim zdaniem jest to akcja mająca na celu rozmycie afery KNF pod rządami PiS. Wskazanie, że jest to instytucja, w której zawsze działo się coś nieprawidłowego - mówi dla money.pl były premier.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Leszek Kotarba/East News)
Kazimierz Marcinkiewicz komentuje zatrzymanie Andrzeja J.

W czwartek rano funkcjonariusze CBA zatrzymali byłego przewodniczącego KNF Andrzeja J. i sześciu podległych mu urzędników. Andrzej J. był szefem KNF w latach 2011-2016.

Według śledczych zatrzymani w związku z pełnionymi funkcjami w KNF w latach 2013-2014 dopuścili się przestępstw niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w wielkich rozmiarach na szkodę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego i depozytariuszy.

Z kolei CBA podaje, że śledztwo dotyczy nadzoru nad SKOK Wołomin w latach 2012-2014 r.

- Moim zdaniem jest to akcja mająca na celu rozmycie afery KNF pod rządami PiS. Wskazanie, że jest to instytucja, w której zawsze działo się coś nieprawidłowego. Tym bardziej, że ze SKOK-iem Wołomin związani są prominentni politycy PiS - komentuje dla money.pl były premier rządu PiS Kazimierz Marcinkiewicz.

Zobacz też: Afera KNF. "To, co usłyszeliśmy, jest bardzo mocne". Kluza jednak jest ostrożny

- Warto zauważyć, że PiS, a także Lech Kaczyński, gdy był prezydentem, robili wszystko, by SKOK-i nie podlegały nadzorowi KNF i dopiero po rządach Andrzeja J. udało się doprowadzić do podporządkowania SKOK-ów temu nadzorowi - podkreśla.

- Obawiam się, że Marek Chrzanowski zostanie kozłem ofiarnym tej afery, a wiadomo że nie mógł działać sam - dodaje.

Zatrzymanie Andrzeja J. ma miejsce zaledwie półtora tygodnia po tym, jak ten sam los spotkał jego następcę na fotelu szefa KNF, Marka Chrzanowskiego.

Chrzanowski usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez inną osobę. Sąd zdecydował, że na dwa miesiące trafi do aresztu, bo zachodziła obawa matactwa.

Afera KNF wybuchła po tym, jak miliarder Leszek Czarnecki przekazał "Gazecie Wyborczej" taśmy z nagraniem swojej rozmowy z Chrzanowskim z marca tego roku, a gazeta te taśmy upubliczniła.

Czarnecki nagrał, jak były już szef KNF sugeruje mu zatrudnienie wskazanego z imienia i nazwiska prawnika w zamian za przychylność dla jego banków. Miliarder twierdzi, że Chrzanowski zasugerował, aby wynagrodzenie tego prawnika wyniosło 40 mln zł.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: afera knf, zatrzymanie andrzeja j., kazimierz marcinkiewicz, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
06-12-2018

brrr!Typowa robota Ziobry; chronic swoich - zwalic na innych !!!!!!

06-12-2018

A...Kto słucha jeszcze tego głupca!!!

06-12-2018

marzi1958A co z osobami zamieszanymi w PIS-owską AFERĘ KNF-u?!!! tak wygląda "reforma sądownictwa" w wydaniu PIS!!!

Rozwiń komentarze (422)

Wybrane dla Ciebie