Mniej lokali wyborczych za granicą na eurowybory? MSZ zabiera głos

W wyborach do europarlamentu liczba obwodowych komisji wyborczych za granicą będzie o 1/3 mniejsza niż na wybory parlamentarne - piszemy na money.pl. MSZ, na naszą prośbę, pokazuje dane i przekonuje, że nie można wnioskować, że mniejsza liczba obwodów przełoży się na mniejsze zainteresowanie wyborami.

Radoslaw Sikorski, the Polish Minister of Foreign Affairs, is speaking at a press conference in Warsaw, Poland, on March 20, 2024. (Photo by Foto Olimpik/NurPhoto via Getty Images)Zdaniem MSZ, na którego czele stoi Radosław Sikorski, więcej komisji za granicą nie potrzeba
Źródło zdjęć: © GETTY | NurPhoto
Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki

Resort kierowany przez Radosława Sikorskiego w odpowiedzi na nasze pytania potwierdza, że z myślą o czerwcowych wyborach utworzono 299 obwodów zagranicznych (w październikowych wyborach do Sejmu i Senatu było ich 416).

Według stanu na środowe południe do spisów wyborców za granicą zgłosiło się 41 tys. wyborców.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

MSZ przypomina, że wybory do Parlamentu Europejskiego zawsze cieszyły się mniejszym zainteresowaniem i że wystarczy porównać liczby osób zainteresowanych udziałem w wyborach do PE i prezydenckich czy wyborach do Sejmu i do Senatu. I tak np.:

  • w wyborach parlamentarnych w 2015 r. MSZ utworzył za granicą 250 obwodów, w głosowaniu udział wzięło blisko 175 tys. wyborców.
  • W wyborach do Parlamentu Europejskiego przeprowadzonych w 2014 r. w 176 obwodach głos oddało niespełna 32 tys. wyborców.
  • W 2019 r. odbyły się wybory zarówno do polskiego parlamentu, jak i do Parlamentu Europejskiego. W tych pierwszych utworzonych zostało za granicą 320 obwodów głosowania, a zagłosowało ok. 316 tys. osób.
  • Natomiast w wyborach do PE utworzono 203 obwody - tj. o ok. 36 proc. mniej niż w wyborach do Sejmu i Senatu w tym samym roku, a liczba wyborców była mniejsza o ok. 43 proc.
Z powyższych danych wynika wyraźna prawidłowość: w wyborach do PE tworzono o ok. 30 proc. mniej obwodów aniżeli w wyborach do Sejmu RP i do Senatu RP, podczas gdy liczba głosujących w wartościach procentowych była zawsze mniejsza o wartości przekraczające - niekiedy istotnie - wskazane 30 proc. - tłumaczy MSZ w odpowiedzi przesłanej money.pl.

Polski MSZ wskazuje na Norwegię

W ocenie resortu mniejsza liczba obwodów głosowania utworzonych na potrzeby najbliższych wyborów nie będzie miała wpływu na zainteresowanie wyborami do PE i chęcią udziału w nich.

"Jako przykład możemy podać Norwegię, gdzie dziś mamy o trzy obwody więcej niż w wyborach do Sejmu i Senatu RP, a chęć głosowania zadeklarowało 1741 osób, podczas gdy w ubiegłorocznych wyborach było ujętych w spisach wyborców w tym kraju 27 069 osób" - podaje MSZ.

A jak wygląda to w krajach, w których mamy takie same liczby obwodów jesienią 2023 r. i obecnie? We Włoszech chce głosować 1377 osób, gdy w 2023 r. w wyborach do Sejmu i Senatu RP uprawnionych było 17 489 osób. W Grecji do spisów w czterech obwodach głosowania zgłosiły się 474 osoby, a w ubiegłorocznych wyborach chęć udziału wyraziło 5841 osób. Z kolei w Wielkiej Brytanii w tegorocznych wyborach utworzono 48 obwodów głosowania, w których (według stanu na środę do godz. 12.00) chce głosować 9262 wyborców. W wyborach do Sejmu i do Senatu w 2023 r. utworzonych zostało 76 obwodów, ale uprawnionych do głosowania było 163 221 wyborców - podaje MSZ.

"Nieuprawniona zatem byłaby teza, że małe zainteresowanie wynika z mniejszej liczby utworzonych obwodów głosowania w wyborach do PE w porównaniu z liczbą obwodów utworzonych w ubiegłorocznych wyborach do Sejmu i Senatu RP" - konkluduje MSZ.

Tomasz Żółciak, Grzegorz Osiecki, dziennikarze money.pl

Wybrane dla Ciebie