Podatkowy absurd od 25 lat. Rząd w końcu zmienił próg

Od listopada wzrośnie limit zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnych. Zamiast od zakupów wartych ponad 1 tys. zł, PCC zapłacimy dopiero po przekroczeniu 3 tys. zł. Zmiana oznacza mniej formalności przy kupowaniu używanych rzeczy od osób prywatnych - podaje wyborcza.biz.

Podatkowy absurd od 25 lat. Rząd w końcu zmienił prógPodatkowy absurd od 25 lat. Rząd w końcu zmienił próg
Źródło zdjęć: © Getty Images | Alex MALT +48511301669 | ZipZapic.com
Magda Żugier

Jak opisuje wyborcza.biz, dziś zakup używanego smartfona za 2,2 tys. zł, roweru za 2,5 tys. zł czy kompletu felg za 2,8 tys. zł od osoby prywatnej wiąże się z obowiązkiem zapłaty podatku PCC. Stawka od 25 lat wynosi 2 proc., a kupujący ma 14 dni na złożenie deklaracji PCC-3 i uregulowanie należności.

To ma się zmienić. "Ministerstwo Finansów dostrzegło ten absurd i wniosło projekt nowelizacji ustawy o tej daninie, która przesuwa limit zwolnienia z niej z tysiąca do trzech tysięcy zł" - opisuje wyborcza.biz. Ustawę podpisał już prezydent, a nowe przepisy mają wejść w życie w listopadzie. W praktyce kupujący używane meble, elektronikę czy rowery o wartości do 3 tys. zł nie będą musieli płacić PCC ani składać deklaracji.

Podatek od czynności cywilnoprawnych obejmuje m.in. umowy sprzedaży, pożyczki, zamiany czy ustanowienia określonych praw. W przypadku zakupu rzeczy od osoby prywatnej obowiązek zapłaty spoczywa na kupującym. Jeśli sprzedawcą jest firma, a transakcja podlega VAT, PCC nie obowiązuje.

– Ta kwota nigdy nie była waloryzowana. Przez te 25 lat ceny wzrosły o 111 proc., a przeciętne wynagrodzenie prawie o 300 proc. – zwraca uwagę Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFakt. Jak dodaje, w efekcie obowiązek podatkowy obejmował zwykłe zakupy między osobami prywatnymi, a wielu kupujących nie wiedziało, że musi zgłosić transakcję fiskusowi.

Przekroczysz limit o złotówkę? Podatek od całej kwoty

Ważne jest to, że limit zwolnienia nie działa jak kwota wolna od podatku. Jeśli wartość kupowanej rzeczy przekroczy 3 tys. zł choćby o złotówkę, PCC będzie naliczany od całej wartości. Przy rowerze za 3,5 tys. zł podatek wyniesie 70 zł, a przy samochodzie za 10 tys. zł – 200 zł.

Liczy się przy tym wartość rynkowa rzeczy, a nie wyłącznie cena wpisana w umowie. Zaniżanie ceny, żeby zmieścić się w limicie, nie jest dobrym pomysłem, bo urząd skarbowy może tę wartość zakwestionować – ostrzega w rozmowie z wyborczą.biz Juszczyk.

Obowiązek rozliczenia PCC dotyczy przede wszystkim zakupów od osób prywatnych, np. na portalach ogłoszeniowych, w grupach sprzedażowych czy na giełdach samochodowych. Urzędy skarbowe mogą sprawdzać, czy podatek został zapłacony, zwłaszcza przy transakcjach o wysokiej wartości.

Szczególne znaczenie ma to przy pojazdach podlegających rejestracji. Informacje związane z rejestracją samochodu, motocykla czy przyczepy mogą pozwolić urzędnikom zweryfikować, czy kupujący złożył deklarację PCC-3. Kontrola może objąć także transakcje ujawnione przy sprawdzaniu sprzedawcy, który oferuje w internecie duże ilości towarów i wzbudza podejrzenia fiskusa.

Zdaniem Piotra Juszczyka nowy limit ma jednak istotną wadę: nie przewidziano jego automatycznej waloryzacji. W kolejnych latach może więc ponownie stracić na znaczeniu wskutek wzrostu cen. Ekspert uważa, że próg powinien wynosić około 10 tys. zł. Alternatywą byłoby całkowite zniesienie PCC przy sprzedaży rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi i pozostawienie podatku przy transakcjach dotyczących nieruchomości.

Wybrane dla Ciebie