Protesty we Francji. Macron w orędziu o wielkich stratach

Francją wstrząsnęły masowe protesty przeciwko rosnącym kosztom życia. W niedzielnym orędziu prezydent Emmanuel Macron potępił akty wandalizmu. Zatrzymano ponad 1800 osób, a straty w handlu szacowane są na setki milionów euro. Alexandre Bompard, przewodniczący Federacji Handlu i Detalu, poinformował, że uszkodzono lub splądrowano około 1500 sklepów i punktów usługowych.

French President Emmanuel Macron speaks during a press conference on the second day of a European Council summit in Brussels, Belgium, 16 October 2026. EU leaders met with Ukrainian President Zelensky as they focus on continued support for Ukraine, European defence and security, Russia-linked hybrid threats, migration and the situation in the Middle East. EPA/OLIVIER MATTHYS Dostawca: PAP/EPA.Emmanuel Macron
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/OLIVIER MATTHYS
Robert Kędzierski

W niedzielę o godzinie 20:00 prezydent Francji Emmanuel Macron wygłosił orędzie do narodu. Wystąpienie było bezpośrednią reakcją na falę przemocy, która przetoczyła się przez kraj podczas weekendowych demonstracji. Głowa państwa podkreśliła, że absolutnie nic nie usprawiedliwia aktów wandalizmu i niszczenia mienia publicznego oraz prywatnego.

Prezydent zaznaczył, że należy wyraźnie oddzielić osoby protestujące z uzasadnionymi postulatami od tych, którzy dopuścili się grabieży.

Ci, którzy plądrowali, będą musieli zapłacić za szkody, a ci, którzy dążyli do obalenia Republiki, poniosą odpowiedzialność – zapowiedział Emmanuel Macron. Wskazał przy tym na udział w zamieszkach radykalnych grup skrajnie lewicowych oraz pospolitych przestępców.

Włodarz Pałacu Elizejskiego obiecał również pełną transparentność w kwestii działań służb bezpieczeństwa. Zlecił ministrowi spraw wewnętrznych, Laurentowi Nuñezowi, wyciągnięcie wniosków z wydarzeń i przygotowanie jasnych odpowiedzi dotyczących strategii policji. Zapowiedziano też powołanie parlamentarnej komisji śledczej do zbadania przebiegu zamieszek.

Potężne straty dla gospodarki

Weekendowe protesty przyniosły poważne konsekwencje dla francuskiego handlu i usług. Alexandre Bompard, przewodniczący Federacji Handlu i Detalu, poinformował, że uszkodzono lub splądrowano około 1500 sklepów i punktów usługowych.

Według wstępnych szacunków organizacji, koszty napraw i straty w towarze wyniosą łącznie kilkaset milionów euro. Przedstawiciele branży podkreślają, że na podanie ostatecznych kwot jest jeszcze za wcześnie. Skala zniszczeń w tkance miejskiej jest ogromna. W Paryżu doszczętnie spłonęła między innymi jedna z restauracji, a w Limoges podpalono zabytkowy budynek ratusza, którego dach uległ częściowemu zawaleniu.

W poniedziałek rano premier Sébastien Lecornu zwołał międzyresortowy sztab kryzysowy. Rozmowy z udziałem kluczowych ministrów dotyczą przede wszystkim kwestii gospodarczych, wypłat ubezpieczeń oraz procedur prawnych związanych z likwidacją szkód wyrządzonych przez wandali.

Bolesny bilans zamieszek

Fala niezadowolenia we Francji narastała od dłuższego czasu. Początkowo na ulice wyszli uczniowie szkół średnich, sprzeciwiając się nierównościom edukacyjnym i złemu stanowi placówek. Z czasem dołączyli do nich studenci, związkowcy, kolejarze oraz przedstawiciele ruchu "Żółtych Kamizelek". Obecne postulaty skupiają się wokół rosnących kosztów życia, polityki klimatycznej oraz cięć w wydatkach publicznych.

Według organizatorów, w ogólnokrajowych marszach wzięło udział około 800 tysięcy osób. Minister spraw wewnętrznych poinformował o zatrzymaniu ponad 1800 osób w całym kraju. W samej stolicy do aresztów trafiło 855 demonstrantów, co policja określiła jako liczbę rekordową. Prokuratura podała, że w Paryżu w areszcie przebywa ponad 500 osób, w tym 171 nieletnich.

Starcia z policją miały tragiczny bilans dla obu stron. Rannych zostało ponad 500 funkcjonariuszy policji, żandarmerii i straży pożarnej. Poważnie poszkodowani są również po stronie protestujących. W Paryżu jeden z demonstrantów zmarł w wyniku zatrzymania akcji serca. W Miluzie 17-letnia uczestniczka protestu straciła oko, a w Saint-Étienne nastolatek stracił dłoń po wybuchu policyjnego granatu hukowego.

Mimo napiętej sytuacji w kraju, prezydent Macron nie odwołał swojej zaplanowanej na poniedziałek podróży dyplomatycznej. Odwiedzi Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn i Katar, gdzie ma rozmawiać między innymi o globalnych cenach paliw, co bezpośrednio wiąże się z postulatami ekonomicznymi protestujących.

Wybrane dla Ciebie