Kopacz: jeśli PO będzie rządzić, do końca roku płaca minimalna 12 zł/h

Kopacz powiedziała, że Beata Szydło jeździ po Polsce i albo apeluje, albo testuje, a sama kandydatka PiS na premiera "nie zdała testu jako parlamentarzystka", bo powinna znać regulamin Sejmu.

Obraz
Źródło zdjęć: © Kancelaria Prezesa Rady Ministrów / Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)

Jeśli Platforma Obywatelska po wyborach będzie rządzić, to jeszcze w tym roku zostanie w Sejmie przegłosowana minimalna stawka godzinowa nie mniejsza niż 12 zł - zapewniła w piątek w Warszawie premier Ewa Kopacz.

Kopacz na konferencji prasowej przed Stadionem Narodowym skomentowała poranną deklarację Beaty Szydło z PiS, że do Sejmu trafi jeszcze w piątek projekt ustawy o minimalnej stawce godzinowej na poziomie 12 zł, i że będzie to test dla Platformy, czy na ostatnim posiedzeniu Sejmu zagłosuje za takim rozwiązaniem.

Kopacz powiedziała, że Beata Szydło jeździ po Polsce i albo apeluje, albo testuje, a sama kandydatka PiS na premiera "nie zdała testu jako parlamentarzystka", bo powinna znać regulamin Sejmu. Regulamin mówi, że nawet projekt poselski wymaga konsultacji i oceny poprawności legislacyjnej, a do końca kadencji pozostało jedno dwudniowe posiedzenie Sejmu - wyjaśniła premier. Złożenie projektu Kopacz oceniła jako gest wyborczy.

- Pani Beata Szydło wykorzystuje ten ostatni moment, nie mając do powiedzenia nic przez ostatnie tygodnie, powiedziałabym nawet miesiące, poza tymi obietnicami bez pokrycia i apelowaniem do mnie; dzisiaj próbuje na finiszu powiedzieć: kogokolwiek sprawdzam - mówiła premier.

- Ja swój sprawdzian po roku rządzenia zdałam. Ja złożone obietnice wypełniłam, dlatego informuję państwa, że jeśli Platforma Obywatelska będzie rządzić, do końca tego roku projekt, poprawny projekt legislacyjny, trafi do Sejmu i jeszcze w tym roku będzie przegłosowana minimalna stawka godzinowa nie mniejsza niż (...) 12 zł, tak, jak to zadeklarowałam na konwencji programowej - powiedziała Kopacz.

Zaznaczyła, że była inna sytuacja gospodarcza kraju, gdy SLD w trakcie kadencji składał projekt minimalnej stawki godzinowej. - W ostatnich miesiącach Unia Europejska, Komisja Europejska zdjęła z Polski procedurę nadmiernego deficytu. Uzdrowiliśmy finanse publiczne i uczciwie mówimy Polakom: Polskę dzisiaj stać na to, żeby stawka godzinowa była nie mniejsza niż 12 zł - mówiła.

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński podczas briefingu prasowego w Sopocie w czasie Europejskiego Forum Nowych Idei powiedział dziennikarzom, że także PSL w swoim programie ,,ma te 12 zł za godzinę".

Przypomniał, że ,,jeszcze rok czy dwa lata temu byli tacy, którzy liczyli, że w Polsce są gotowi, dobrzy kandydaci do pracy na poziomie 10 zł na godzinę". Powołał się tutaj na amerykański Amazon. - Kilka tygodni temu podjęli decyzję o podniesieniu stawki do 14 zł, bo bardzo szybko okazało się, że mają rotację w pracy powyżej 30 proc. - zauważył Piechociński.

Zwrócił uwagę, że problem polega na tym, że w niektórych branżach, np. w handlu ludzie pracują dużo dłużej, niż to wynika z oficjalnych relacji. - Także niestety część pracowników godzi się na bycie w szarej strefie, aby ominąć obciążenia związane z systemem ubezpieczeń aby uzyskać więcej "w kopercie" - tłumaczył wicepremier.

Odnosząc się do postulatu PiS, żeby kwestie płacy minimalnej załatwić jeszcze w Sejmie tej kadencji Piechociński przypomniał, że PiS który ma przewodniczącego sejmowej komisji gospodarki "nie dość, że zgłosił wniosek o odrzucenie bardzo ważnej, przyjaznej i najnowocześniejszej konstytucji dla przedsiębiorstw i przedsiębiorców to jeszcze zablokował jej prace, nie powołując podkomisji w ramach komisji gospodarki". ,- Szkoda, że niektórzy zapominają o tym, że powinny być pewne sprawy, w których świadomie ograniczamy gry partyjne - dodał Piechociński.

Do sprawy odniosła się też w piątek wiceminister finansów Izabela Leszczyna (PO). - Nie można projektów, które regulują tak wrażliwą i istotną kwestię, jak godzinowa stawka i godzinowa płaca, realizować w ciągu jednego dnia posiedzenia Sejmu bez konsultacji z pracodawcami" - mówiła dziennikarzom. Tłumaczyła, że to właśnie pracodawcy będą bowiem musieli ponieść te koszty.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Według Leszczyny największe znaczenie ma to, czy "finanse publiczne są na tyle bezpieczne, że po prostu stać nas na taką podwyżkę". "Stać nas. W tej chwili mamy zdjętą procedurę nadmiernego deficytu i to, co Platforma proponuje na przyszły rok i na kolejne lata, jest odpowiedzialną decyzją - zaznaczyła.

Wyraziła zdziwienie stanowiskiem PiS w kwestii płacy minimalnej. - Naprawdę dziwię się, że partia, która aspiruje do rządzenia tym krajem, rzuca takie nieodpowiedzialne decyzje na koniec - powiedziała. - Nie róbmy z parlamentu i Sejmu nieodpowiedzialnego miejsca. Miejsca chorej licytacji przedwyborczej. PO nie wyrazi na to zgody - powiedziała wiceminister finansów.

Wybrane dla Ciebie