W tej prowincji jest ropa naftowa. Mogą odłączyć się od Kanady

Mieszkańcy Alberty zadecydują o pozostaniu w Kanadzie. W poniedziałkowym głosowaniu zadecydują, czy jej władze rozpoczną procedurę prowadzącą do wiążącego referendum niepodległościowego. Głosowanie nie oznacza natychmiastowego odłączenia regionu od kraju – podaje "Rzeczpospolita".

Separatyści z Alberty chcą odłączenia  od KanadySeparatyści z Alberty chcą odłączenia od Kanady
Źródło zdjęć: © Bloomberg via Getty Images | John Diep
Piotr Bera

Referendum ogłoszono pod presją separatystów, którzy zebrali ponad 300 tys. podpisów. Premier Alberty Danielle Smith popiera utrzymanie jedności Kanady i zapowiedziała, że zagłosuje przeciwko rozpoczęciu procesu niepodległościowego. Prowincja jest ważnym ośrodkiem wydobycia ropy naftowej.

Spór dotyczy przede wszystkim polityki gospodarczej i energetycznej władz federalnych. Separatyści krytykują regulacje środowiskowe, problemy z budową rurociągów oraz sposób podziału dochodów z budżetu federalnego. Twierdzą, że Alberta przekazuje Ottawie więcej, niż otrzymuje. Część ruchu domaga się większej autonomii, inni chcą niepodległego państwa, a niektórzy rozważają przyłączenie prowincji do Stanów Zjednoczonych.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

"Rz" podkreśla, że sondaże wskazują jednak na przewagę zwolenników pozostania w Kanadzie. Według badania Leger 70 proc. mieszkańców popiera utrzymanie obecnego statusu Alberty, a nieco ponad 20 proc. chce rozpoczęcia procedury referendalnej. Podobne wyniki przyniósł sondaż Janet Brown Opinion Research dla CBC: 72 proc. respondentów opowiedziało się za jednością kraju, a 23 proc. poparło stanowisko separatystów. Petycję w obronie Kanady podpisało ponad 400 tys. osób.

Źródło: Rzeczpospolita

Wybrane dla Ciebie